Ekologiczna bomba w Cieciułowie

Mirosław Dragon
Mirosław Dragon
- Beczki są zabezpieczone, a drzwi do magazynu są zablokowane drewnianym podestem - pokazuje Teresa  Zuzel, szefowa Gminnej Spółdzielni w Rudnikach.
- Beczki są zabezpieczone, a drzwi do magazynu są zablokowane drewnianym podestem - pokazuje Teresa Zuzel, szefowa Gminnej Spółdzielni w Rudnikach. fot. Mirosław Dragon
Udostępnij:
W piwnicy pod sklepem GS leży 1,5 tony przeterminowanych środków ochrony roślin.

O trującym depozycie alarmują mieszkańcy Cieciułowa.
- Przecież to jest ekologiczna bomba, jakieś wyrostki ukradną truciznę i może być tragedia - alarmuje anonimowo jeden z mieszkańców wsi. - Już jedno z okien jest tam wybite.

W piwnicy pod sklepem GS-u w Cieciułowie leży 1522 kilogramów przeterminowanych środków ochrony roślin. Nikt nie pamięta, od kiedy tam są. Już sześć lat temu mówiono o konieczności ich utylizacji.

"Nie posiadamy wystarczającej kwoty wolnych środków płatniczych" - tłumaczył w pismach ówczesny prezes GS-u w Rudnikach Kazimierz Szydło.

Minęło sześć lat, a pieniędzy na usunięcie trucizny nadal nie ma. Na utylizację 1,5 tony pestycydów trzeba 12 tys. zł.
- Niedawno nie mieliśmy nawet na opłacenie składek do ZUS-u - rozkłada ręce Teresa Zuzel, szefowa Gminnej Spółdzielni. - Liczymy w tej sprawie na pomoc gminy.

Ekspert

Ekspert

Manfred Grabelus, dyrektor departamentu ochrony środowiska w Urzędzie Marszałkowskim:
- Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej takie magazyny odpadów muszą zostać zlikwidowane u nas najpóźniej do 2010 roku. Obowiązek utylizacji spoczywa na właścicielach składów z odpadami, w tym wypadku na Gminnej Spółdzielni w Rudnikach. To ona musi postarać się o pieniądze na likwidację tych pestycydów. Może starać się o dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

- To rzeczywiście puszka Pandory, ale te środki chemiczne nie należą do gminy, dlatego nie zapłacimy za ich utylizację - mówi wójt Andrzej Pyziak. - Usuwanie takich opadków powinien dofinansować Powiatowy Fundusz Ochrony Środowiska.

Fundusz na cały rok ma tylko 80 tys. zł.
- Te pieniądze przeznaczamy na ocieplanie i wymianę okien w szkołach, szpitalu - mówi Józef Izydorczyk, naczelnik wydziału środowiska w starostwie.

Wydział ochrony środowiska przeprowadził kontrolę w magazynie w Cieciułowie.
- Środki chemiczne są zabezpieczone w 15 nowych beczkach i nie zagrażają bezpieczeństwu - przekonuje Józef Izydorczyk.

Przyznaje jednak, że kontrola była przeprowadzona prawie 3 lata temu.
- GS zobowiązał się wtedy, że w ciągu roku zutylizuje te truciznę. Upomnimy ich - zapowiada Izydorczyk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gandharwa
Nic, tylko wykonać telefon do spalarni odpadów niebezpiecznych w Dąbrowie Górniczej i umówić się na odbiór odpadów.
Z tego co wiem , to ceny nie są aż tak wysokie ( "12 tys pln za 1,5 tony"!!!), jeżeli rzeczywiście beczki są szczelne to zrobić ekspertyzę i wywieźć je we własnym zakresie do tej spalarni.

Kilka tysięcy PLN i problem z głowy, a sumienie ekologicznie czyste :-)
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie