Kiedyś toczyli wojny, a teraz... się kochają

Jarosław Staśkiewicz
Jarosław Staśkiewicz
Nasze nieraz obolałe sprawy musimy odsunąć na bok - mówił wojewoda Ryszard Wilczyński, który pierwszy podszedł do starosty Michała Ilnickiego. Wcześniej panowie byli w ostrym konflikcie.
Nasze nieraz obolałe sprawy musimy odsunąć na bok - mówił wojewoda Ryszard Wilczyński, który pierwszy podszedł do starosty Michała Ilnickiego. Wcześniej panowie byli w ostrym konflikcie. Jarosław Staśkiewicz
Podczas zmiany władzy w lokalnych samorządach niedawni wrogowie nie szczędzili sobie wręcz przyjacielskich gestów.

- Panie Krzysztofie, dziękuję za te 16 lat wspólnej historii - mówił podczas poniedziałkowego zaprzysiężenia Julian Kruszyński, burmistrz Namysłowa, zwracając się do Krzysztofa Kuchczyńskiego, swojego poprzednika na tym stanowisku. Ten odpłacił się równie dobrym słowem, życząc Kruszyńskiemu pomyślności w pracy.

Takie gesty nie były wcześniej tak oczywiste, jako że obozy obu polityków podczas kampanii nie szczędziły sobie ostrej krytyki, a sprawa ulotki wyborczej, w której Ilnicki (dziś już starosta) wypunktował Kruszyńskiego, zakończyła się nawet w sądzie. Po wyborach urazy poszły w kąt, przed sądem doszło do ugody, a Ilnicki też gratulował Kruszyńskiemu wyboru na burmistrza.

W ich ślady poszedł obecny na sesji rady wojewoda Ryszard Wilczyński: - Panie Michale, czy mogę prosić - zwrócił się do Ilnickiego, po czym serdecznie uścisnął mu rękę i pogratulował wyborczego sukcesu.

Tymczasem cztery lata temu panowie stanęli po dwóch stronach barykady, kiedy Ilnicki jako starosta postanowił naliczyć mieszkańcowi gminy, obywatelowi Ryszardowi Wilczyńskiemu 800 tys. zł opłaty za płot ustawiony w pasie drogowym (spór wciąż się toczy przed sądem administracyjnym).

- Nowy początek to taka sytuacja, w której należy powiedzieć sobie: to, co trudne i czego nie udało się rozwiązać, zostawiamy za sobą - mówi wojewoda. - Odpowiedzialność za funkcję oznacza również przekraczanie własnych ograniczeń i uprzedzeń. Jako ludzie z życia publicznego jesteśmy to winni mieszkańcom.

Klasę zachowali też były i obecny burmistrz Brzegu, którzy spotkali się na miejskiej imprezie mikołajkowej. Wcześniej Wojciech Huczyński pomagał Jerzemu Wrębiakowi w przejęciu obowiązków w urzędzie miasta.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
z N. Folwarku

Strach ma wielkie oczy. Oczy PiSu i Polskich wyborców. Bój się POgrzebaczu cudzych rzeczy!! To twoja ostatnia kadencja !!

 

G
Gość
Ten szperacz to już się nie zmieni!menda POlityczna bez honoru, tyle w temacie!
s
swojak

szperacz obłudnik teraz drze sie o depisyzacji, moze sie nawroci?

G
Gość

To nie miłość tylko zwykła kultura osobista pana wojewody i obecnego burmistrza.

B
Bogowie

Najpierw rzucali się kamieniami a teraz uściskają się z miłości do siebie. Najpierw niech coś zrobią dla nas a nie wszystko robią pod publikę aby później na nich głosować.

r
realista
Jak długo przetrwa ta polityka wzajemnej miłości?
Dodaj ogłoszenie