Na Opolszczyźnie tanieją usługi budowlane

fot. Daniel Polak
Łukasz Krupowies dorabia na remontach. - Teraz biorę za robotę mniej niż kiedyś - przyznaje.
Łukasz Krupowies dorabia na remontach. - Teraz biorę za robotę mniej niż kiedyś - przyznaje. fot. Daniel Polak
Decydując się dziś na remont mieszkania czy domu, można sporo zaoszczędzić. Przy dużych inwestycjach korzyści liczy się już w milionach.

Piotr Sikora z Kędzierzyna-Koźla planuje remont kapitalny swojego domu.
- Na rynku usług budowlanych brakowało w ostatnich czasach fachowców, dlatego zaklepałem sobie ludzi do pracy już pół roku temu - mówi. - Ustaliłem z nimi też stawki za robotę. Godziłem się na ich wygórowane warunki, bo ciężko było znaleźć kogoś tańszego. Teraz wszystko się zmieniło.

Kiedy gospodarka przeżywa kryzys, spada liczba klientów i fachowcy zaczynają mieć problem ze zdobyciem kolejnych zleceń.

- Dlatego postanowiłem, że porozmawiam z nimi o jakimś upuście. Kilku kręciło nosem, to im podziękowałem. Znalazłem innych, oczywiście za niższe stawki
- cieszy się Sikora.

Wcześniej umówił się, że za malowanie ścian (dwukrotne) zapłaci 6 złotych od metra kw. Teraz znalazł malarza, który zrobi to za 5 zł. Za położenie metra gładzi szpachlowej ten sam fachowiec weźmie 15 złotych, chociaż wcześniej żądał 20 zł.
Klient zaoszczędził też na podwieszaniu sufitów. Pół roku temu ustalił z robotnikiem, że zapłaci mu 60 złotych za metr kwadratowy, dziś cena jest niższa o 10 złotych.
- Sporo na robociźnie zaoszczędziłem też przy ociepleniu domu - dodaje mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla. - Jednym słowem kryzys sprawił, że za cały remont zapłacę kilka tysięcy złotych mniej, niż myślałem.

Coraz więcej budowlańców przyznaje, że sytuacja na rynku zmusza ich do obniżania stawek za usługi.
- Mniej więcej o kilkanaście procent - przyznaje pan Zdzisław (kafelkowanie, malowanie, gładzie), którego ogłoszenie znaleźliśmy w jednej z lokalnych gazet.
- Przyniesiemy do domu trochę mniej pieniążków, ale przynajmniej wciąż możemy liczyć na zlecenia. To ważne w tych trudnych czasach.

- Dziś klienci już nie chcą płacić tyle co kiedyś - narzeka Łukasz Krupowies, który dorabia sobie na remontach domów i mieszkań. - Za robotę biorę mniej, nie ma wyjścia.

Dla dr. Witolda Potwory, ekonomisty z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu, sprawa jest jasna - do obniżki stawek fachowców zmusza zastój w budownictwie: - Z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej kraju siadły duże inwestycje. Tym samym na rynku pojawiło się więcej specjalistów do wynajęcia, a wiadomo, że konkurencja wpływa na ceny usług.

Zresztą nie tylko właściciele prywatnych mieszkań czy domów mogą liczyć na to, że jeśli dziś zaplanują remont, w ich portfelach zostanie więcej pieniędzy. Korzyści z kryzysu wyciągają też samorządy i instytucje, które prowadzą duże inwestycje.

Dobrym przykładem jest tu Opolskie Centrum Onkologii. W kosztorysie budowy nowego pawilonu przyjęć wraz z dziennym oddziałem chemioterapii zapisano kwotę 6 milionów 790 tysięcy złotych. Firma, która wygrała przetarg, zobowiązała się wykonać wszystkie roboty za... 4 miliony 350 tys. zł.
- Ostatecznie inwestycja pochłonie 5 milionów 100 tys. zł, ale za te pieniądze uda nam się przeprowadzić dodatkowe prace, między innymi nasadzenia drzew - mówi Tadeusz Bednarzyniuk z Opolskiego Centrum Onkologii.

Władze Kędzierzyna-Koźla zaplanowały rok temu, że na remont urzędu miasta trzeba będzie wydać z gminnej kasy 15 milionów złotych. Firma, która wygrała przetarg, zażądała 20 mln zł, tańszej oferty nie było.

Ten sam urząd jesienią 2008 roku ogłosił przetarg na budowę kompleksu boisk w ramach programu "Orlik". Nie zgłosiła się żadna firma.

- Z tego powodu mało nie straciliśmy dotacji z województwa, bo władze uznały początkowo, że skoro nie potrafimy znaleźć wykonawcy, pieniądze nam się nie należą - mówi Marek Niemiec, miejski radny, który zabiega o budowę obiektów sportowych w mieście.

Ostatecznie zarząd województwa zgodził się po raz drugi umieścić Kędzierzyn-Koźle na liście gmin, które dostaną dofinansowanie. Władze miasta liczą, że teraz do przetargu stanie kilka firm i uda się wynegocjować dobrą cenę.

W takim przekonaniu utwierdza ich przyklad Bąkowa w gminie Kluczbork. Tam do budowy kanalizacji zgłosiło się aż 18 firm. Było w czym wybierać, dlatego zamiast 12 milionów zł, jakie gmina planowała wydać na tę inwestycję, zapłaci jedynie 5 mln. Z kolei w Skarbimierzu postawienie hali sportowej będzie kosztować 4 miliony zamiast planowanych 6.

- Złote czasy dla branży budowlanej tak szybko nie wrócą i teraz to nie ona będzie dyktować warunki - prognozuje dr Potwora. - A to dla tych, którzy z usług budowlańców chcą teraz skorzystać, dobra wiadomość.

Mocne wsparcie dla przemysłu rolno-spożywczego.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zainteresowany
Mam pytanko.Czy ktos sie orientuje jaktam wygląda sytuacja z materiałami budowlanymi?Czy cos staniały od początku roku?A moze ktoś posiada jakąś ciekawą stronke z cennikiem materiałów budowlanych z naszego regionu?Z góry dziekuje i pozdrawiam.
E
Enter
Wiadomo bylo ze stawki za prace byly wygorowane, ludzie placili poniewaz chcieli miec zrobione. Nie trzeba brac pierwszego i placic ile zada, najlepiej odczekac, sami upusza jak beda siedzieli w domu bez pracy. Tak na serio to zadni fachowcy, tylko jacys przyuczeni patracze czesto sie reklamuja jako rzemieslnicy. Prawie nikt tak naprawde nie potrafi wystawic normalnego rachunku za uslugi i nie wie ile powinna wynosic stawka. Ot, za tyle to zrobie. Dzieki.
K
Kaja
Nawet dobrze , że tak się stało bo to co było wyprawiane z cenami to poprostu był szczyt bezczelności a jakość wykonanej usługi pozostawiała wiele do życzenia 2 lata temu zaczęłam budowe domu pod moją nieobecność dach położyli mi budowlańcy nie dachdeker dlamnie położenie kafelek na tarasie kosztowało 50 zł za metr dla mojej koleżanki te same kafle wachały się w granicach 0d 38-40 zł u tego samego wykonawcy , piec gazowy miał być kondensacyjny vailanda a zamontowano zwykły ulricha bez książki serwisowej jakich kolwiek papierów a teraz okazuje się ,że piec był ściągnięty najprawdopodobniej u kogoś komu nie pasował i załatwiono to ze sprzedawcą poznajomości i tylko dlatego ,że przebywam za granicą a mój kierownik był zawalony robotą i nie miał czasu zaglądać na budowę zaginął mu nawet dziennik budowy . fajnie było ale się skończyło teraz zacznął się kłopoty dla budowlańców , którym się wydawało , że głupia baba nie zna się nie ma jej można jij wszystko wcisnąć i będzie cicho siedziała bo rynek jest w potrzebie , więc teraz mogą się KRóLOWIE budów wykazać umiejętnościami bo myślę ,że FACHOWIEC dalej będzie miał co robić a amatorzy browaru nie będą pracować jako fachowcy budowlani , którzy naciągali klientów na nieziemskie pieniądze .
S
SZYJA
Ten pan na zdjęciu Łukasz Krupowies który dorabia na remontach, ciekawe czy to legalne dorabianie albo tak na lewo , jak to w Polsce ?
d
diego
no i bardzo dobrze ze tanieja !!! byly one tak wygorowane ze teniej bylo zatrudnic czecha czy niemca !!!
w wrzesniu 2008 TYLKO robocizna za dwa tygodnie roboty (dwie osoby ) instalacja ogrzewania olejowego najtansza oferta byla 15000 zl ... ...
wiec odczekalem i teraz mam oferty za 4500-5500 zl.
Dodaj ogłoszenie