To było 20 dobrych lat dla naszego województwa. Rozmowa z marszałkiem województwa opolskiego Andrzejem Bułą

Tomasz Kapica
Andrzej Buła, marszałek województwa opolskiego.
Andrzej Buła, marszałek województwa opolskiego.
O dwudziestej rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej, połączeniach kolejowych w regionie, depopulacji oraz innych szansach i zagrożeniach województwa opolskiego rozmawiamy z marszałkiem województwa opolskiego Andrzejem Bułą.

Jak dziś wyglądałoby województwo opolskie panie marszałku, gdybyśmy 20 lat temu nie weszli do Unii Europejskiej?

Nie wiem. To trudne pytanie, bo trudno mi to sobie wyobrazić.

Myślałem, że łatwe. Że odpowiedź brzmi „dużo gorzej”.

To na pewno. Od lat 80. byliśmy „chłonni” Zachodu, atrakcyjne dla nas było to, co za zachodnią granicą, chcieliśmy żyć, tak jak mieszkańcy Europy Zachodniej. Później przyszły ważne wydarzenia - obalenie komunizmu, nasze wejście do NATO, przygotowanie do akcesji i wreszcie samo wejście do Unii - przez ten cały czas wiedzieliśmy, do czego dążymy. Jak już mieliśmy do dyspozycji unijne fundusze, to na początku wydawaliśmy je na inwestycje, które widywaliśmy wcześniej tylko na Zachodzie, czyli na przykład aquaparki. Niektórzy oburzali się i pytali, po co nam parki wodne, skoro nie mamy dobrych dróg i kanalizacji. Te jednak powstawały w kolejnych latach. Polscy przedsiębiorcy także szybko zaczęli korzystać z dotacji. Potrzebowali pieniędzy, żeby podnieść jakość swojej produkcji, dzięki czemu mogli zacząć konkurować z firmami na zachodzie. Bez tego Opolszczyzna nie miałaby szans na taki rozwój gospodarczy jaki się u nas dokonał. Ale to trwało. Gdy 10 lat temu zaczynałem pełnić funkcję marszałka, bezrobocie w regionie było na poziomie 15 procent, a w powiecie nyskim dochodziło do 20 procent. Dzięki unijnym pieniądzom powstało w województwie kilka tysięcy działalności gospodarczych. To wszystko sprawiło, że dziś jesteśmy tu, gdzie teraz.

Co pewien czas wracają obawy o likwidację województwa opolskiego. Takie zagrożenie cały czas istnieje?

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji co najmniej w najbliższych pięciu latach. Zarówno w budżecie UE, jak i państwa polskiego, są zaplanowane pieniądze dedykowane właśnie województwu opolskiemu. Ani premier Donald Tusk, ani nikt z obecnych ministrów, nie nosi się z zamiarem likwidacji żadnego województwa. Jesteśmy regionem, który sprawnie zarządza wydawaniem unijnych środków. Dobrze zarządzamy służbą zdrowia, wszystkie szpitale „marszałkowskie” mają dodatni wynik za finansowy za ubiegły rok. Nie ma żadnych powodów, żeby zwijać nasz region.

Przez te 20 lat na inwestycje wydano w województwie opolskim aż 10 miliardów złotych unijnych funduszy. Bez nich faktycznie trudno byłoby sobie wyobrazić silny region.

To prawda. Te ogromne pieniądze poprawiają jakość życia naszych mieszkańców. Największą satysfakcję mam z inwestycji w dwa obszary. Przede wszystkim w zdrowie, na które tylko w ostatnich pięciu latach wydaliśmy ponad 640 milionów złotych! To duże inwestycje, jak choćby nowy pawilon rehabilitacyjny w Korfantowie, budowa łącznika szpitala onkologicznego, do tego bardzo duże inwestycje w szpital na Wodociągowej, wreszcie supernowoczesny sprzęt dla wielu placówek. Także szpitale powiatowe otrzymały wsparcie w łącznej kwocie ponad 100 milionów złotych. Potężne dofinansowanie podczas pandemii Covid-19 dostał szpital w Koźlu, który pełnił przez długi czas rolę głównej placówki w regionie, leczącej chorych zakażonych koronawirusem. Z drugiej strony - i to jest ta druga moja satysfakcja - przez ten czas pojawiało się coraz więcej unijnych pieniędzy kierowanych bezpośrednio do mieszkańców. To między innymi pieniądze na szkolnictwo zawodowe, które dziś jest nowoczesne i świetnie przygotowuje młodych do rozpoczęcia pracy. To także pieniądze w Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki, gdzie każdy może starać się o wsparcie na podniesienie swoich kwalifikacji i kompetencji w kwocie do 9,5 tysiąca złotych. Ponad pięć tysięcy osób już skorzystało z takiej możliwości. Cieszę się, że kolejny budżet unijny daje podobne możliwości i coraz więcej mieszkańców może z nich korzystać.

W kampanii przed wyborami parlamentarnymi bardzo dużo mówiło się o rewitalizacji linii kolejowej Racibórz-Racławice. Projekt ten pokazywano nawet jako przykład dobrej współpracy polityków obozu zjednoczonej prawicy z samorządem opolskim rządzonym przez Platformę Obywatelską. Czy inwestycja ta zostanie zrealizowana?

Komisja Europejska będzie wspierała transport kolejowy w najbliższych latach, a kolejne etapy tego projektu się toczą. Obecnie trwa, prowadzone przez PKP Polskie Linie Kolejowe, postępowanie, dotyczące wyboru realizatora inwestycji. Po jego wyłonieniu i poznaniu dokładnej kwoty na wykonanie zadania, z częścią partnerów zostaną zawarte umowy o udzielenie pomocy finansowej w formie dotacji celowej na wykonanie pierwszego etapu, czyli przygotowanie dokumentacji, której koszt oszacowano na 19,5 miliona złotych.

W ostatnich miesiącach doszło do zawieszenia kursowania bezpośrednich połączeń Nysa-Wrocław, co spotkało się z protestami części mieszkańców. Skąd taka decyzja?

Wynikało to z ograniczonego dostępu do taboru spalinowego, a trzeba pamiętać, że część tej linii jest zelektryfikowana i w tej sytuacji jazda na tym odcinku pociągów spalinowych, których brakuje, jest nierentowna. Pojazdy przechodzą obowiązkowe przeglądy lub naprawy awaryjne, albo powypadkowe, których nikt nie jest w stanie przewidzieć. Czas ich realizacji jest znacznie wydłużony w związku z wojną na Ukrainie. Pojazdy spalinowe, jeżdżące do tej pory w bezpośredniej relacji Nysa-Brzeg-Wrocław, czyli dwie pary pociągów w dni robocze i trzy pary w dni wolne, teraz kończą lub zaczynają bieg w Brzegu, gdzie są skomunikowane z pociągami do Wrocławia. Podkreślam - żadne połączenia nie zostały zlikwidowane i liczba pociągów pozostała taka sama. Po obecnej korekcie rozkładu jazdy, czasy oczekiwania dla pociągu Nysa-Brzeg-Wrocław i powrotnego wynoszą w większości 5 do 13 minut, a w skrajnym przypadku 19 minut. Jeszcze raz wyraźnie zaznaczam, że decyzja o rozdzieleniu dotychczasowych połączeń wynikała z ograniczonej ilości pojazdów spalinowych. Nie możemy absolutnie mówić ani o likwidacji połączeń, ani o jakiejkolwiek dyskryminacji mieszkańców miejscowości położonych wzdłuż tego odcinka.

Jednym z głównych problemów Opolszczyzny jest depopulacja i szybkie starzenie się społeczeństwa. Przed laty tworzono nawet strategię walki z depopulacją, ale niewiele z tego wyszło. Dlaczego?

W 2013 roku, gdy zostałem marszałkiem, otrzymałem po marszałku Józefie Sebeście program działań zapobiegających depopulacji i zmianom demograficznym woj. opolskiego. Punktem wyjścia było zapewnienie mieszkańcom pracy w regionie i to się udało zrobić, biorąc pod uwagę spadek bezrobocia. Sporo zrobiliśmy także w zakresie edukacji, szczególnie na poziomie zawodowym. 15-, 16- czy 17-latków wprowadzamy do firm, oferując im staże czy praktyki. Udało nam się zatrzymać migrację młodych ludzi do ościennych województw. Ogromnym wyzwaniem dla mnie jest teraz opieka żłobkowo-przedszkolna, żeby umożliwić młodym rodzicom powrót do pracy. Ale i tu udało się już wiele zrobić - ponad 95% dzieci w wieku od 3 do 6 lat w naszym województwie objętych jest opieka przedszkolną! Chciałbym wrócić do dobrego klimatu dla rodzenia dzieci, bo miniony rok był najgorszy w całej Polsce pod względem spadku liczby urodzeń. I to jest jeden z głównych powodów depopulacji.

Z drugiej strony część ekspertów zwracała uwagę, że Opolszczyzna mogłaby być miejscem do rozwoju tzw. silver economy, czyli gospodarki senioralnej. Może skoro tak szybko przybywa u nas emerytów, to twórzmy tutaj domy opieki i miejsca pracy związane z ową opieką i zarabiajmy na tym?

To oczywiście jest jakiś pomysł, ale proszę zwrócić uwagę, że praca w tej branży, to głównie zajęcia dla kobiet. Nie chciałbym robić z Opolszczyzny jednego wielkiego domu opieki nad osobami starszymi. Oczywiście, mamy rozwiniętą sieć takich placówek. Siedemnaście domów opieki nad seniorami zostało dofinansowanych przez nas z pieniędzy unijnych z narzuconym bardzo dużym jakościowym standardem. Naszym priorytetem powinno być jednak zatrzymanie ludzi młodych w regionie i zapewnienie im tutaj dobrej jakości życia.

Jest pan nie tylko marszałkiem, ale również liderem wojewódzkich struktur Platformy Obywatelskiej, dlatego chciałbym też porozmawiać o polityce. Dlaczego nie wystawiliście swojego kandydata na prezydenta stolicy regionu, tylko poparliście bezpartyjnego Arkadiusza Wiśniewskiego?

Polityka to sztuka kompromisu, pragmatyzm, umiejętność zarządzania emocjami. Dobrze oceniam dotychczasową działalność prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego, m.in. w sferze korzystania z unijnych funduszy. Wspólnie z kolegami z zarządu, Zbigniewem Kubalańcą i Szymonem Ogłazą, rozmawialiśmy na ten temat i uznaliśmy, że nie będziemy tworzyć dodatkowych konfrontacji. Mamy wiele wspólnych celów, razem chcemy walczyć o powrót należytej roli samorządu w państwie. Musimy walczyć o upodmiotowienie samorządu, żeby nie być tak zależnym od centralnego rozdawnictwa. A jako Opolszczyzna przez ostatnie lata byliśmy krzywdzeni przez Warszawę w podziale pieniędzy na tzw. statystycznego mieszkańca, w porównaniu np. do Podkarpacia czy Lubelszczyzny.

Ale tak było zawsze, że rząd wspierał bardziej te samorządy, których władze należą do tej samej partii.

Ja w regionie, jako marszałek, nigdy się takimi kryteriami nie kierowałem. Znam burmistrzów, którym blisko do obozu Zjednoczonej Prawicy, ale oni nigdy nie byli stygmatyzowani. Nikt mi ani zarządowi nie może zarzucić, że kogoś nie chcieliśmy wspierać ze względu na przynależność partyjną czy poglądy.

Ale fakt, że prezydent Wiśniewski nie ma w tych wyborach realnego kontrkandydata sprawia, mam wrażenie, że te wybory nie będą takim świętem demokracji, jak powinny. Lokalna scena samorządowo-polityczna jest zabetonowana, widać to w Opolu i w wielu innych gminach opolskich.

Sam jestem ciekaw, co premier zrobi z dwukadencyjnością samorządowców. Trzeba jednak pamiętać, że w wyborach decydują mieszkańcy. I to będzie ich decyzja.

Ale oni w Opolu nie mają wyboru. Oczywiście, jest kandydat PiS, ale w tym mieście z tym szyldem partyjnym nie da się wygrać wyborów. To wiedzą wszyscy, którzy choć trochę znają się na polityce.

Urzędujący włodarze zawsze mają pewien handicap, możliwość lepszego przekonania mieszkańców do siebie i swoich osiągnięć. Nie zmienia to faktu, że prezydenta Wiśniewskiego oceniamy pozytywnie.

Wszystko wskazuje na to, że utrzymacie władzę w Sejmiku Woj. Opolskiego. Waszym naturalnym koalicjantem zawsze była Mniejszość Niemiecka, teraz startująca pod szyldem Śląskich Samorządowców. Ale w wyborach samorządowych pojawiła się też Polska 2050 z którą na poziomie centralnym PO tworzy rząd. Jesteście w stanie współpracować z Polską 2050 w Sejmiku w formule koalicji?

Wiele będzie zależało od standardów, jakie będą prezentować politycy tego ugrupowania. Ja przywiązuję do tego dużą wagę. Chciałbym, żeby sprawa dotycząca opolskiego posła Adama Gomoły została dokładnie wyjaśniona. Gdybym był członkiem PSL, to byłbym wściekły na to, co stało się ze Stanisławem Rakoczym (skreślony z list do Sejmiku przez Adama Gomołę tuż przed rejestracją kandydatów- przypis redakcji). Ja na dziś nie wiem, czy Polska 2050 to dla nas rzetelny partner do prowadzenia wspólnej polityki na poziomie regionu. Czas pokaże, jaka koalicja wykrystalizuje się po wyborach.

od 7 lat
Wideo

Pismak przeciwko oszustom, uwaga na Instagram

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska