VIP-y wysokiego ryzyka

Kaja
Bank Handlowy będzie co kwartał sprawdzał, czy ważni politycy i szefowie spółek skarbu państwa nie piorą w nim brudnych pieniędzy.

OPINIA
Krystyna Rutkowska, wicewojewoda opolski:
Jestem zdumiona praktykami Banku Handlowego, aczkolwiek mój stosunek do działań antykorupcyjnych jest zdecydowany: należy jej przeciwdziałać wszelkimi możliwymi sposobami. Dla banku wszyscy klienci powinni być równi. Prawo bankowe nakłada na banki obowiązek obserwowania podejrzanych operacji na kontach wszystkich swoich klientów, dlatego nie widzę powodów, aby uruchamiać jakieś dodatkowe regulacje, ukierunkowane na wybrane grupy ludzi, np. piastujące wysokie urzędy. Umowa między bankiem a klientem jest umową szczególnego zaufania, a takie praktyki mogą to zaufanie podważyć. Generalnie dochody VIP-ów są tak jawne, że urząd skarbowy czy urząd kontroli skarbowej mogą bardzo łatwo i skutecznie dochodzić źródeł pochodzenia dochodów tych osób. Nie mam rachunku w Banku Handlowym.
Ryszard Woźniak, doradca prezesa Związku Banków Polskich:
- Nie tylko banki, ale szereg innych instytucji, np. domy maklerskie, zakłady ubezpieczeń, kasy oszczędnościowo-kredytowe, notariusze, ustalają swoje wewnętrzne procedury zapobiegające wprowadzenia do obiegu finansowego pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł. Muszą to robić, bo taki obowiązek nakłada na nie ustawa. Jednak przepisy tej ustawy nie określają procedur, jakie te instytucje mają stosować w tym celu. Jest to wewnętrzna decyzja banków. Odnosząc to do zasad przyjętych przez Bank Handlowy: nie ma zakazu ani nakazu kontrolowania rachunków bankowych polityków. Generalnie banki muszą baczniej przyglądać się wszystkim operacjom finansowym, przekraczającym wartość 10 tysięcy euro. Wszelkie tego typu transakcje, budzące przy tym podejrzenia, że pieniądze mogą pochodzić z przestępstwa, mają prawo stać się przedmiotem zainteresowania banku. Nie znaczy to, że podejrzanej sprawie nadaje się od razu tryb postępowania karnego: od takich rozstrzygnięć jest generalny inspektor informacji finansowej. On dokonuje analizy operacji i decyduje, jaki dalszy tok nadać sprawie. Nie dopatruję się niezgodności z prawem procedur ustalonych przez BH. Nie ma zakazu wprowadzania takich rozwiązań.

Wewnętrzne rozporządzenie zarządu BH SA, do którego dotarł i opublikował dziennik "Rzeczpospolita", zbulwersował głównie polityków i wysokich urzędników. Najwięcej kontrowersji wzbudziło to, że bank wyselekcjonował ze swoich klientów jako potencjalną grupę przestępczą tzw. VIP-ów, nazywając ich "klientami wysokiego ryzyka".

Ten opór, jak twierdzą bankowcy, jest typową reakcją klientów na zwyczajne procedury, jakie banki stosują nie od dziś. Nie wszyscy posiadacze kont bankowych wiedzą bowiem, że każda wykonana przez nich operacja finansowa, przekraczająca wartość 10 tysięcy euro jest szczególnie analizowana przez bank. Nie jest to przejaw nadgorliwości pracowników banków, gdyż taki obowiązek nakłada na nie (i inne instytucje finansowe) ustawa o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł.
- To są normalne działania banków - mówi Leszek Medyk, dyrektor opolskiego oddziału Invest-Banku. - Każdy z nich jest zobligowany do śledzenia nietypowych i podejrzanych transakcji, tylko klienci o tym nie wiedzą. W Invest-Banku nie ma instrukcji, aby skierować uwagę na wybraną grupę zawodową albo społeczną, przyglądamy się bacznie transakcjom, a nie ludziom.

- Dla naszego banku o tym, kto jest VIP-em, decyduje wysokość miesięcznych wpływów na rachunek, a nie przynależność polityczna - mówi Tadeusz Berka, dyrektor oddziału BPH PBK w Opolu. - Dlatego wydaje mi się, że BH wycofa się z tego postanowienia.

KOMENTARZ
A ona kwitnie
Joanna Jakubowska
W Polsce kwitnie korupcja. Traci na tym państwo (pieniądze), instytucje publiczne (zaufanie społeczne) i obywatele (płacą większe podatki za tych, którzy tego unikają). Korupcję trudniej wyplenić niż raka, bo zbyt wiele grup interesów czerpie z tego zyski. Nie od dziś wiadomo, że na styku polityki i biznesu korupcja ma najlepsze podglebie do wzrostu. Oficjalnie mówi się: korupcji stop! Jednak gdy ktoś w ramach obowiązującego prawa chce uczynić procedury wykrywania źródeł korupcji skutecznymi, odzywają się głosy sprzeciwu. To chcemy w końcu korupcję zwalczać czy tylko udajemy, że to robimy?

Dyrektor oddziału Banku Handlowego w Opolu nie chciał komentować tego, co opublikowała "Rz". Odesłał nas do biura prasowego BH w Warszawie. Chcieliśmy zapytać, dlaczego bank za klientów wysokiego ryzyka uznał prezydenta, marszałka Sejmu i Senatu, premiera, prezesa NIK, prezesa Sądu Najwyższego, rzecznika praw obywatelskich i inne osoby ze świecznika władzy. W odpowiedzi przysłano nam oświadczenie Cezarego Stypułkowskiego, prezesa Zarządu Banku Handlowego w Warszawie SA:

"Citigroup posiada zasady i procedury przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy i stosuje je w ponad 100 krajach, w których prowadzi działalność. Procedury te zawierają między innymi dokładnie wytyczne pod nazwą ŤZnaj swojego klientať, które są ściśle stosowane wobec wszystkich klientów, w tym osób publicznych. (...) Określenie użyte w stosunku do osób publicznych w wyżej wymienionym postanowieniu było niezręczne, za co przepraszamy. Jednocześnie informujemy, że bank będzie kontynuował konsekwentną politykę zapobiegania praniu brudnych pieniędzy, zgodną z polskimi, jak i międzynarodowymi przepisami w tym zakresie."

Rossmann będzie miał silną konkurencję

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie