W kilkunastu opolskich szkołach uczniowie nie płacą za korepetycje

fot. Tomasz Dragan
Nawet lekcja matematyki może sprawić młodzieży przyjemność. Zwłaszcza że prowadzona jest poza normalnymi zajęciami, a dzieci nic za nią nie płacą. Na zdjęciu młodzież z gimnazjum w Smogorzowie podczas korepetycji z matematyki. Nauczycielka Beata Płaczek prowadzi je przy specjalnej tablicy, na której można jednocześnie wyświetlać figury i malować po nich pisakiem. Kosztowała 6 tys. zł, a pieniądze też dała Unia.
Nawet lekcja matematyki może sprawić młodzieży przyjemność. Zwłaszcza że prowadzona jest poza normalnymi zajęciami, a dzieci nic za nią nie płacą. Na zdjęciu młodzież z gimnazjum w Smogorzowie podczas korepetycji z matematyki. Nauczycielka Beata Płaczek prowadzi je przy specjalnej tablicy, na której można jednocześnie wyświetlać figury i malować po nich pisakiem. Kosztowała 6 tys. zł, a pieniądze też dała Unia. fot. Tomasz Dragan
Udostępnij:
Zamiast wydawać krocie na dodatkowe zajęcia, uczniowie w kilkunastu małych opolskich szkołach mają je za darmo. Nauczycielom za fatygę płaci Unia Europejska.

W Smogorzowie trudno znaleźć rodzica, którego byłoby stać na zafundowanie dziecku korepetycji. I to równocześnie z kilku przedmiotów. A pedagodzy się cenią, bo w najbliższym mieście, czyli Namysłowie, trzeba dać minimum 40 zł za godzinę prywatnej lekcji z matematyki czy fizyki.

- Super, że nasze dzieci mają darmowe korepetycje we własnej szkole. Nie byłoby mnie stać na prywatne lekcje dla córki - komentuje Anna Jarzumbek, mama 15-letniej Agnieszki. - Dziewczynie aż się chce teraz chodzić do szkoły. Tyle mają tam dodatkowych lekcji. I z matematyki, z języka angielskiego, z przyrody!

Sama Agnieszka przyznaje, że na lekcjach po lekcjach nauczyciele starają się dokładniej tłumaczyć materiał.
- Kuleję z matematyki, a na takich spotkaniach można się podciągnąć w nauce
- mówi gimnazjalistka. - Są małe grupy ćwiczeniowe, a i nasi belfrowie są jacyś tacy przyjaźniejsi. Nie ma dzienników, ocen i sprawdzania obecności. Na takie lekcje chodzi po prostu ten, kto chce. Nie tylko ci słabsi, ale i prymusi. Dla tych ostatnich są lekcje o rozszerzonym poziomie.
Smogorzów jest jedną z kilkudziesięciu opolskich szkół, w których uruchomiono dodatkowe darmowe lekcje dla uczniów. Co ważniejsze, postarali się o to sami nauczyciele. Pieniądze znaleźli w programie Kapitał Ludzki, finansowanym z Unii Europejskiej. Poza przedmiotami ścisłymi zajęcia prowadzone są też m.in. z logopedii, a niepełnosprawne dzieci mają bezpłatną rehabilitację.

- Mogliśmy uruchomić dodatkowe lekcje aż w 5 szkołach - chwali się Leszek Podruczny, koordynator projektu w gminie Otmuchów i jednocześnie dyrektor miejscowego gimnazjum. - Tylko w mojej szkole na 397 gimnazjalistów chodzi na nie około 250.

- Nauczyciele nic na tym nie tracą, bo za każde dodatkowe zajęcia mają zapłacone. U nas dostają ok. 50 zł za godzinę lekcyjną. Dostaliśmy ponad 60 tys. zł na przygotowanie i realizację darmowych lekcji - dodaje dr Tomasz Wołczański, dyrektor gimnazjum w Smogorzowie.

Ale nie wszędzie jest tak różowo. Z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy, który zajmował się oceną projektów na zajęcia pozalekcyjne, wynika, że z 80 chętnych pieniądze dostało tylko 35 szkół i gmin. Blisko 10 mln zł powędrowało głównie do małych wiejskich ośrodków dotkniętych bezrobociem i ubóstwem.
Dlatego zdaniem samych uczniów, w takich miastach jak Brzeg, Kędzierzyn-Koźle czy Opole pozostają i tak tylko prywatne lekcje. Niestety, im większe miasto, tym stawki rosną.

- Nie ma innego wyjścia jak tylko korepetycje, bo w mało której szkole nauczą cię wszystkiego. Za matmę czy fizykę u dobrego nauczyciela godzina korepetycji kosztuje nawet 70 zł - mówi Sebastian, maturzysta z Opola, który zamierza zdawać rozszerzoną maturę z matematyki.

Tymczasem zdaniem Dariusza Byczkowskiego, dyrektora II LO w Brzegu, popyt na korepetycje zabija chęć pracy w szkole u nauczycieli.
- Każdy dobry nauczyciel powinien właśnie na lekcji przekazać uczniom maksimum wiedzy - twierdzi dyr. Byczkowski. - Dlatego w mojej szkole obowiązuje jedna zasada: jeśli któryś z pedagogów będzie dawać płatne korepetycje dla swoich uczniów, to może pakować manatki. Takie praktyki uważam za niemoralne. Niech sobie dorabia, ale nie na własnych uczniach.

Na razie najbliższą okazją dla maturzystów do niemal darmowych korepetycji może być oferta opolskiego wydziału ekonomicznego Wyższej Szkoły Bankowej z Wrocławia. Jak poinformował nas Krzysztof Sławiński, pełnomocnik kanclerza ds. promocji, uczelnia pomiędzy 19 a 28 stycznia zamierza zorganizować kurs z matematyki.

Godzina zajęć będzie kosztować tylko złotówkę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

f
foczka
hola .hola Panie dyrektorze z Brzegu. Mówimy prawdę. Bo są uczniowie często nie uczą się latami, są promowani dzięki naciskom właśnie dyrekcji nagminnie(wiadomo statystyki , kolesiostwo) a przed maturą wkraczają najczęściej rodzice i chcą, aby za pieniądze i korypetycje nadrobić stracony czas .A można brać pieniądze z ......."budżetu" i w szkole ?
096E63
czyli na lekcjach nauczyciele nie tlumacza,
dopiero gdy dostaja 50zl/godz to ise biora do roboty?
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie