Waldemar Sobota: - Zawsze byłem ważną postacią w swoich zespołach [WYWIAD]

Paweł Sładek
Paweł Sładek
Na zdjęciu: Waldemar Sobota.
Na zdjęciu: Waldemar Sobota. Paweł Sładek
Waldemar Sobota jest bohaterem listopadowego wydarzenia, którym był transfer do Dremanu Opole Komprachcice. Zawodnik do tej pory nie miał do czynienia z zawodowym futsalem, a swoje doświadczenie zdobywał w tradycyjnej odmianie piłki nożnej. W swoim dorobku ma występy m.in. w Club Brugge, FC St. Pauli i Śląsku Wrocław. Wychowanek Małejpanwii Ozimek jest również byłym reprezentantem Polski.

Czuł pan rozgłos towarzyszący temu transferowi?
Wiele przeżyłem podczas swojej kariery, w związku z czym rozgłos towarzyszący zmianie dyscypliny nie był dla mnie czymś zupełnie nowym. Niemniej zdawałem sobie sprawę, że ten transfer odbije się echem w środowisku sportowym, bo jest to sytuacja niecodzienna, gdy ktoś odchodzi z piłki trawiastej do futsalu. Świadomie dokonałem tego wyboru, bo chciałem zmienić otoczenie, środowisko. Ten temat dojrzewał we mnie od pewnego czasu.

Kiedy miały miejsce pierwsze rozmowy na temat transferu?
Środowisko futsalowe jest znacznie mniejsze od piłkarskiego. Dochodziły do mnie głosy o zainteresowaniu mną m.in. za sprawą wielu znajomych. Gdy byłem młody, często grałem na turniejach halowych w Okrąglaku [dziś Stegu Arena - przyp. red.], choć wiadomo, że taktyki tam wiele nie było, gdyż były to turnieje w bardzo młodym wieku. W pewnym momencie brakowało mi emocji związanych ze sportem i dlatego zdecydowałem sie na podpisanie kontraktu.

A nie pojawiły się u pana myśli związane z potencjalną ofertą od innego „trawiastego” klubu?
Miałem możliwość grania jeszcze na dużym boisku. Powiedziałem sobie jednak po sezonie w Śląsku, że chcę spróbować swoich sił w zupełnie innym środowisku.

Jest pan więc w miejscu, gdzie nic pan nie musi, a wszystko pan może.
Ja bym tego tak nie nazwał, bo nie chciałbym ściągać futsalu na margines. Podchodzę do niego z pełnym profesjonalizmem, tak, jak podczas całej swojej kariery traktowałem swoje obowiązki. Albo robię coś, dając z siebie maksimum, albo w ogóle się za to nie zabieram. W Dremanie chcę osiągać sukcesy, bo do którejkolwiek drużyny nie należałem w poprzednich latach, zawsze byłem ważną postacią w zespole. Chciałbym, żeby tak samo było również teraz.

W pana przypadku można powiedzieć o zakończeniu kariery, czy o jej przedłużeniu?
Ktoś może powiedzieć, że skoro gram w futsal, to zakończyłem karierę, ale ja tak nie powiem. Wciąż chodzę na treningi, uprawiam sport, dobrze się prowadzę. Nieustannie chcę być jednym z najlepszych i odczuwać emocje. Potrzebowałem ponadto nowego bodźca, wyzwania. Dalej chcę strzelać gole i wygrywać mecze, dlatego ja nie używam zwrotu zakończenie kariery.

Jest pan bardziej odważny, szalony, pewny siebie?
Odnotowałem kilka sukcesów na dużym boisku i jestem świadomy tego, że być może takiego transferu do futsalowej ekstraklasy jeszcze nie było. Była to jednak decyzja w pełni świadoma i dzięki niej czerpię sporo radości z występów w Dremanie. Zauważyłem też u siebie progres i dążę do tego, by być ważną postacią tej drużyny. Spodziewałem się, że w pierwszych meczach będę grał bardzo mało albo wcale, bo jest zbyt wiele zmiennych, żeby móc „z miejsca” stać się ważną postacią zespołu. Wszystko wymaga czasu. Po upływie dwóch miesięcy widzę u siebie poprawę, wiele rzeczy wykonuję już automatycznie.

Niedawno strzelone dwie bramki są potwierdzeniem rosnącej formy.
Mecz z Widzewem Łódź był również pierwszym, w którym zagrałem w wyjściowym składzie. Cieszą strzelone wówczas gole, ale zawsze byłem zawodnikiem grającym dla drużyny, a ten mecz przegraliśmy, dlatego nie byłem do końca zadowolony. Cieszyłem się z bramek, ale nie z wyniku. Niebawem są kolejne spotkania, w których będę chciał powiększyć swój dorobek bramkowy. Warto przy okazji wspomnieć, że pierwszą bramkę na ekstraklasowych boiskach trawiastych również strzeliłem w Łodzi, podczas meczu z Widzewem. Wtedy na dużym boisku przegraliśmy 2:5, niedawno 2:3, widocznie sport lubi takie historie.

Zdjęcie z pierwszego gola w futsalowej elicie zostanie oprawione w ramkę?
Wciąż jestem sportowcem, dlatego uważam, że sporo moich dotychczasowych sukcesów jeszcze do mnie nie dotarło i zakładam, że moment, w którym je sobie uświadomię jest jeszcze przede mną. Dla mnie piłka nożna zawsze była na pierwszym miejscu, zawsze będę kojarzony właśnie z nią, ale zakładam, że gdy spojrzę wstecz na swoją karierę i ujrzę w niej futsalowy wątek, to miło będę wspominać także ten okres. Fajnie by było jeszcze jakiś sukces w futsalu osiągnąć.

Jaka była najtrudniejsza rzecz do opanowania w futsalu?
Jest wiele takich rzeczy, bo piłka nożna i futsal bardzo się od siebie różnią. Dużo trzeba by było tutaj wymienić, ale różnice są od taktyki po sprawy organizacyjne.

Jest pan już po pierwszych meczach, czy przebiegały one w sposób, który pan sobie wyobrażał?
Gdy dołączyłem do drużyny, musiałem potrenować, żeby dojść do optymalnej formy pod względem fizycznym. Teraz czuję się jak pełnoprawny członek zespołu, a jeśli przed podpisaniem kontraktu ktoś powiedziałby mi, że po dwóch miesiącach będę większość rzeczy rozumieć, to przyjąłbym tą wiadomość z pocałowaniem ręki.

Jak długo widzi się pan w roli zawodnika?
Nie wiem. Umowa z Dremanem kończy się wraz z ostatnim meczem obecnej kampanii. Następnie usiądziemy do rozmów i po analizie zdecydujemy, czy dalej zostanę w tym sporcie. Nie zamykam się na kolejne występy na futsalowych boiskach.

Czy w dalszej perspektywie widzi się pan w roli działacza, trenera?
Jeżeli skończę z futsalem, to pewnie wrócę do piłki nożnej, z którą jestem związany od zawsze. Być może zostanę trenerem młodzieży, bo uczyniłem już pewne kroki w tym kierunku. Dopuszczam też możliwość pracy w roli skauta piłkarskiego.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska