„Dość importowanego syfu z Ukrainy i Brazylii”, „Żałoba polskiego rolnictwa”, „Głód poczujesz, rolnika uszanujesz”, „Filet z kurczaka z kością z Ukrainy prowadzi do zguby polskiej rodziny” czy „Panie prezydencie, rolnictwo to nie talia kart. Tu się nie gra, nie blefuje, tylko ciężko pracuje” - to tylko niektóre hasła, z którymi rolnicy z całej Polski pojawili się w Warszawie.

W środowy poranek zebrali się przed Pałacem Kultury, aby następnie przemaszerować ulicami Warszawy przed Pałac Prezydencki, w proteście o nazwie „Oblężenie Warszawy”.

Michał Kołodziejczak, jeden z liderów AGROunii - która zorganizowała protest - podkreślił, że głównym postulatem demonstrujących mieszańców wsi jest obrona polskiego rynku i ograniczenie przywozu towarów z zagranicy.

- Jest to bardzo istotne, dzisiejszy przywóz zabija polskie rolnictwo. Najlepiej być prezydentem tak wielkiego kraju jak Polska i mówić, że nic nie da się zrobić - mówił przed Pałacem Prezydenckim. Kołodziejczak oznajmił, że „skończył się czas na półśrodki” i jest to „ostatnie pokojowe wyjście rolników”. - Nie straszymy, ale bronimy się, bronimy nasze żony, nasze dzieci - mówił.

Jego słowom co chwila wtórowały dźwięki wuwuzeli i syren, które niosły się wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia.

- Obecnie nie ma kontroli zarówno, co do ilości, jak i co do jakości tych produktów, które przyjeżdżają z zagranicy do naszych sklepów i naszych przedsiębiorstw - mówił Agencji Informacyjnej Polska Press Dawid Szypulski z województwa lubelskiego. - W związku z tym, to w jaki sposób sprowadzane są produkty do naszego kraju i jakie są to produkty, bezpośrednio rzutuje na sytuację polskich rolników - dodał.

Jak tłumaczył rolnik, np. z Ukrainy są sprowadzane kontyngenty zbóż. Tam koszty produkcji kształtują się zupełnie inaczej niż w Polsce. Ponadto Ukraińcy mają dopuszczone do obrotu inne środki ochrony roślin - np. zborze jest dopuszczone do obrotu jako uprawa genetycznie modyfikowana, więc można wygenerować większe zyski z danej powierzchni. - To zboże przyjeżdża do nas i polski rolnik musi z nimi konkurować o rynek (...) Żywność zagraniczna jest faworyzowna. Nie ma kontroli inspekcji weterynaryjnych dotyczących mięsa, które wjeżdża do Polski. Bardziej sie premiuje tych, którzy są poza granicami naszego kraju - podkreślał.

Zdaniem protestujących rolników rząd nie robi wystarczająco wiele, aby walczyć z afrykańskim pomorem świń (ASF). - Walka z pomorem jest iluzoryczna. Rząd chwali się wybijaniem dzików, ale nikt nie mówi, że rolnicy są bardzo niedofinansowani. Nie mają podstawowego wyposażenia. Ponadto trudno mówić, że państwo wspiera zatrzymanie ASF, kiedy rolnicy, którym zostało wybite stado, nie otrzymują odszkodowania. To jest po prostu kradzież - mówił lubelski rolnik.


Podczas protestu, minister rolnictwa Jan Ardanowski przebywał we Wrocławiu, gdzie zorganizował konferencję. W je trakcie ocenił, że „ protest rolników w Warszawie to realizacja projektu politycznego”. - Ma on stworzyć organizację mocniejszą niż wszystkie partie polityczne w Polsce. Liderzy (ARGOunii - red.) tego nie ukrywają. A władze - nie tylko taka szara myszka jak ja minister - ale również premier, prezydent mają słuchać i wykonywać polecenia tej organizacji - mówił minister.

Minister rolnictwa o protestach rolników: Bardzo poważnie traktuję wszystkie wystąpienia

Źródło: TVN 24

POLECAMY: