Wójcik: - Walka z PZPN jest u nas popularna

Redakcja
- Decyzja o wprowadzeniu kuratora była strzelaniem sobie w stopę - uważa Wójcik.
- Decyzja o wprowadzeniu kuratora była strzelaniem sobie w stopę - uważa Wójcik. fot. Sławomir Mielnik/Archiwum
Ryszard Wójcik, były sędzia międzynarodowy, obecnie obserwator UEFA: - Podjazdowa wojna nie jest drogą budzącą w Europie szacunek

- Kolejny minister ugiął się pod presją FIFA. W meczu PZPN - Rząd RP mamy 3-0?
- Jestem na turnieju na Białorusi i od przedstawicieli tutejszej federacji usłyszałem: "U nas rząd i prezydent dają pieniądze na futbol, również profesjonalny, utrzymują związek i nie wtrącają się w to, co my robimy". A w Polsce rząd - z wyjątkiem szkolenia dzieci i młodzieży - nie daje pieniędzy na futbol, natomiast każdy kolejny gabinet próbuje ingerować w działalność PZPN.

- Ale w państwie prawa nie można przejść obojętnie wobec jego łamania.
- Też mam wiele zastrzeżeń do funkcjonowania PZPN w ostatnich latach. Ale podejmowanie decyzji o wprowadzeniu kuratora na parę tygodni przed wyborami było strzelaniem sobie w stopę. Tym bardziej że stawiane zarzuty mają charakter proceduralny, a nie zasadniczy. Walka ministrów sportu z PZPN-em zaczyna przechodzić do anegdot. Do tej pory walczyło trzech ministrów: jeden stracił życie (Jacek Dębski został zastrzelony - przyp. red.), drugi stracił wolność, obaj nie z winy PZPN, a trzeciemu... życzymy jak najlepiej.

- Po co więc było to całe zamieszanie? Tydzień okopywania się na pozycjach i powrót do punktu wyjścia.
- Nie chcę wysnuwać daleko idących wniosków, ale się boję, że ktoś policzył, iż dzięki temu komuś wzrosną słupki popularności.
- Minister chciał zbić kapitał polityczny?
- Parę tygodni temu mój syn był na eliminacjach Formuły 1 na torze Monza we Włoszech. Opowiadał, że w przerwie między jedną a drugą kwalifikacją polscy kibice, zamiast wspierać Roberta Kubicę, śpiewali słynny hymn: "PZPN, PZPN..." i parę niecenzuralnych słów. Dziś walka z PZPN-em to reprezentowanie szeroko rozumianej opinii publicznej.
- Przyznał pan, że widzi sporo uchybień w działalności PZPN-u. Co należy zmienić?
- Przede wszystkim system doboru delegatów na zjazd wyborczy. Jest pewien postęp, ale wciąż władze są wybierane przez działaczy okręgowych związków, czyli tę część, która przez wszystkie powojenne dziesięciolecia decydowała o funkcjonowaniu polskiej piłki. W tym czasie piłka się bardzo zmieniła. Dzisiaj to sport profesjonalny, w którym przelewają się potężne pieniądze sponsorskie i medialne. Dlatego trzeba zmienić sposób zarządzania związkiem. Najlepszą drogą byłaby zmiana parytetu głosów, które muszą uzyskać kandydaci na prezesa i członkowie władz związku.

- Więcej do powiedzenia powinni mieć przedstawiciele klubów?
- Kluby i organizacje sponsorskie. Dziś największy sponsor polskiej piłki nie ma bezpośredniego wpływu na to, co się dzieje w związku. To powoduje, że takiego sponsora trudno pozyskać. Nie mówiąc o mniejszych sponsorach i ludziach, którzy od kilku lat ładują potężne prywatne pieniądze w rozwój klubów. Wisła Kraków ma dwa głosy elektorskie na zjeździe, a Bogusław Cupiał (właściciel Telefoniki, głównego sponsora Wisły - przyp. red.) wydał kilkadziesiąt milionów złotych na rozwój klubu. Nie chciałbym przeliczać tego na punkty, ale wydaje mi się, że aktualny mistrz polski oraz klub, który do pierwszej ligi wszedł parę tygodni temu, nie powinny otrzymywać takiej samej liczby głosów. Element komercjalizacji sportu powinien mieć odniesienie do władz związku.

- W czym tkwi siła PZPN? W popularności dyscypliny, czy niesamowitych zdolnościach dyplomatycznych Michała Listkiewicza?
- Decydujący wpływ ma potężna pozycja FIFA i UEFA, które w sposób jednoznaczny odpowiadają wszystkim: Grekom, Portugalii, Polsce. Kiedy następuje próba nacisku strony rządowej na związek, FIFA staje w obronie władz związków, które zostały demokratycznie wybrane. Rząd może chcieć zmian, ale one muszą się odbywać drogą rozmowy, wymiany argumentów, a nie jakiejś podjazdowej wojny. To nie jest droga, która w Europie budzi szacunek i podziw.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wtajemniczony
W du*** byłeś i gówno widziałeś, po pierwsze to pzpn nie zapłacił ani grosza za wynajem autokarów dla kadry, a od meczu we wrocławiu piłkarzy wozi inne biuro podróży, które nie robi tego za darmo, po drugie to pewna osoba próbowała awansować oskarżając pana Ryszarda Wójcika o bycie w układzie i gdybyś czytał gazety to byś wiedział jaki byl koniec tej historii, a po trzecie taka rada na przyszłość, jeśli będziesz chciał coś komentować to miej na ten temat przynajmniej minimalne pojęcie

W dniu 07.10.2008 o 17:29, aaaa napisał:

Hmm... walka ministrow przechodzi do anegdot. Szkoda ze z walki z korupcja Wojcik sobie delikatnie szydzi. Ale coz to przeciez Sindbad wozi zawodnikow reprezentacji bynajmniej nie za darmo. Wiec Panu Wojcikowi chyba nie na reke zmiany. Zreszta sam jest w tym ukladzie, razem se swoim druchem Tomaszkiem, czlonkiem komisji rewizyjnej PZPN i bylym ksiegowym Sinbada.

a
aaaa
Hmm... walka ministrow przechodzi do anegdot. Szkoda ze z walki z korupcja Wojcik sobie delikatnie szydzi. Ale coz to przeciez Sindbad wozi zawodnikow reprezentacji bynajmniej nie za darmo. Wiec Panu Wojcikowi chyba nie na reke zmiany. Zreszta sam jest w tym ukladzie, razem se swoim druchem Tomaszkiem, czlonkiem komisji rewizyjnej PZPN i bylym ksiegowym Sinbada.
a
ag
pewnie jak prokuratorzy tacy słabi to i PZPN może szaleć, na Wegrzech pociągi się zderzyły i do dymisji podali się szef ministerstwa i szef kolei, a u nas Listkiewicz ??, sędziowie ustawiali mecze a on o tym nie wiedział i co do dymisji
Dodaj ogłoszenie