7-letni Sebastianek stracił w wypadku pod Opolem rodziców, maleńką siostrzyczkę i rączkę. O czym dziś marzy?

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
- Sebastian jest bardzo dzielny, to nasz mały bohater - potwierdza dr Andrzej Baryluk ze Szpitala Miejskiego nr 4 w Gliwicach, który operował chłopca. - Teraz czas na projektowanie specjalnej protezy dla dziecka. Szpital Miejski nr 4 w Gliwicach/Facebook
Kikut prawej ręki już zawsze będzie przypominał o tragedii, która zmieniła jego życie. Chłopiec przeszedł kolejną operację, bo dzięki niej ma szansę na protezę. Sebastianek ma małe, dziecięce marzenia, które może spełnić każdy z nas.

5 lutego 2020 roku. Sebastianek za 11 dni miał świętować swoje siódme urodziny. Byłyby prezenty, życzenia i mnóstwo radości.

Kilka feralnych sekund na drodze wojewódzkiej nr 414 Opole - Prudnik odebrało malcowi wszystko, co najcenniejsze: mamę, tatę i półroczną siostrzyczkę Edytkę. Dlaczego toyota auris, którą kierował jego tata, na prostym odcinku drogi zjechała na przeciwległy pas jezdni i uderzyła w drzewo, do dziś nie wiadomo. Malec jako jedyny przeżył wypadek.

- Stracił prawą rękę, a druga ręka oraz obie nogi były w wielu miejscach złamane. To były skomplikowane złamania, dlatego trzeba było je składać operacyjnie. W przyszłości Sebastianka czekają kolejne zabiegi - mówi 54-letnia Stanisława Łabuz, babcia 7-latka, która w jednym momencie musiała stać się dla niego mamą.

W grudniu chłopiec trafił do Szpitala Miejskiego nr 4 w Gliwicach, gdzie lekarze wykonali plastykę miejsca po amputowanej kości ramiennej. - Chodziło o to, by przygotować kość pod protezę. Robimy wszystko, by nasz wnuczek jak najmniej odczuł tę niepełnosprawność - mówi pani Stanisława. - Pierwsze tygodnie po wypadku były trudne, bo on skarżył się na to, że drętwieją mu palce, a ich przecież nie było...

Ostatnie miesiące w rodzinie Łabuzów były koszmarem. W jednej chwili stracili córkę, zięcia i półroczną wnuczkę. Starszy wnuk walczył o życie w szpitalu.

- Ocalał i to jest największe szczęście w tym dramacie - mówi z pełnym przekonaniem babcia chłopca. - Sebastianek nie pamięta momentu wypadku. To dobrze. On i tak wystarczająco dużo wycierpiał. Najgorsze były wieczory. Czekał na mamę i tatę, a ja wiedziałam, że oni nie wrócą. Z każdym miesiącem jest lepiej, ale kryzysy zdarzają się do dziś. I wtedy trzeba się wypłakać.

- Marzy mi się strój Iron Mana. To taki superbohater - mówi Sebastianek, zapytany o marzenia.

Gdyby jego bohater istniał naprawdę, chłopiec na pewno poprosiłby, aby oddał mu mamę, tatę i siostrzyczkę. Tak się nie da, ale możemy sprawić, by na buzi 7-latka pojawił się uśmiech. Ci, którzy chcą przygotować świąteczną niespodziankę dla Sebastianka, mogą to zrobić za pośrednictwem Ośrodka Pomocy Społecznej w Prudniku, przy ul. Traugutta 10.

Na paczce powinien znaleźć się dopisek "Dla Sebastiana". - Zadbamy o to, by chłopiec dostał prezenty w świątecznej oprawie - zapewnia Ewa Pawlinów, dyrektor OPS.

30-letnia Kamila i 35-letni Paweł mieszkali w Niemczech. Krótko przed tragedią kupili mieszkanie w Opolu i planowali rozpocząć nowe życie blisko rodziny. Feralnego dnia jechali do rodziców Kamili w Prudniku. Na miejsce nie dotarli. - Często zastanawiam się, co tego dnia stało się na drodze. Czy zięć zasnął, a może wyskoczyła mu przed maskę zwierzyna? Odpowiedzi zabrali ze sobą do grobu - mówi babcia Sebastianka.

Trzecia fala - ważne zmiany

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie