Biskup Andrzej Czaja pisze list do ofiary pedofilii z Jemielnicy. "Jestem gotowy na spotkanie, by osobiście Pana przeprosić"

Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda
Biskup Andrzej Czaja.
Biskup Andrzej Czaja. Paweł Stauffer
Drogi Panie Dariuszu – pisze biskup - zwracam się do Pana tą drogą, ponieważ nie mam innej możliwości i chcę się odnieść do słów Pana które za pośrednictwem mediów skierował Pan w moją stronę. List biskupa opolskiego jest odpowiedzią na wypowiedź podczas konferencji prasowej fundacji „Nie lękajcie się”.

Na konferencji fundacji „Nie lękajcie się” mężczyzna opowiedział, jak był molestowany przez księdza. Biskupowi zarzucił, że w czasie pobytu w Jemielnicy przeprosił parafian, ale nie jego.

- Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko w samochodzie z 33-letnim księdzem na środku pola? - pytał pan Dariusz. - Szokuje mnie cały czas stanowisko naszego biskupa Andrzeja Czai (...) To ja jestem napastowany przez innych ludzi, to ja jestem szykanowany, ja jestem wyśmiewany - mówił.

CZYTAJ RÓWNIEŻ

Matka pana Dariusza przed laty miała bezpośrednio zgłosić sprawę do biskupa opolskiego.

- Od razu kazali mnie i mojej przyjaciółce złożyć przysięgę pod krzyżem z jedną ręką na sercu, z drugą na Piśmie Świętym, że nie możemy nikomu o tej sprawie powiedzieć - wspominała pani Irena.

wideo: x-news/TVN24

Słowa pana Dariusza i jego mamy, które padły w parlamencie, były odpowiedzią na oświadczenie, jakie opolska diecezja wydała po opublikowaniu raportu fundacji "Nie lękajcie się" na temat skali pedofilii w polskim Kościele.

Te wyznania to też odpowiedź na słowa wypowiedziane z ust najwyższych polskich hierarchów na konferencji prasowej KEP, na której zaprezentowano dane dotyczące pedofilii w kościele.

W czwartek Andrzej Czaja napisał list i skierował swoje słowa do pana Dariusza.

Drogi Panie Dariuszu – pisze biskup - zwracam się do Pana tą drogą, ponieważ nie mam innej możliwości i chcę się odnieść do słów Pana które za pośrednictwem mediów skierował Pan w moją stronę.
Mój sekretarz i zarazem rzecznik Kurii Diecezji Opolskiej, ks. Joachim Kobienia wyjaśnił kolejny raz niektóre kwestie poruszone w Pana wypowiedzi. Mógłbym i ja, jeszcze coś dodać, ale nie to jest moim zamiarem.
Gorzkie słowa, jakie Pan skierował, wraz z mamą, w moją stronę, staram się zrozumieć i odczytuję je jako wyraz ogromnego bólu i cierpienia, i wielkiej traumy, które są pochodną straszliwego czynu pedofilii, którego dopuścił się wobec Pana, ks. Mariusz. Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy. Chodzi o sytuację, która powstała jako nieprzewidziany rezultat obranej drogi dyskrecji, którą w dobrej wierze podjąłem, na prośbę Pana mamy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu!
Z całego serca przepraszam Pana, podobnie jak w naszym pierwszym spotkaniu i w liście pasterskim, za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził dopuszczając się przestępstwa pedofilii. Przykro mi też, że podjęta droga dyskrecji przysporzyła Panu, jeszcze więcej bólu i cierpienia.
Panie Dariuszu, boleję także bardzo nad stanem Pańskiego zdrowia i zarówno Panu, jak i mamie, oferuję konieczne wsparcie dla powrotu do pełni sił.
Szkoda, że odwołał Pan spotkanie, o które Pan prosił w Środę Popielcową. Być może udałoby się uniknąć tego wielkiego napięcia, które powstało. Ufam jednak, że Pan zachce się ze mną spotkać. Zawsze jestem gotów na takie spotkanie, w czasie którego mógłbym jeszcze raz, bardzo osobiście, Pana przeprosić. Niech Pan Bóg ma Pana w szczególnej opiece i uzdrowi wszelkie rany.

Wideo

Dodaj ogłoszenie