reklama

Czy na pewno nie będzie nad Wisłą Budapesztu? Komentarz po wyborach

Krzysztof ZyzikZaktualizowano 
Jarosław Kaczyński w sztabie wyborczym po ogłoszeniu sondażowych wyniku wyborów.
Jarosław Kaczyński w sztabie wyborczym po ogłoszeniu sondażowych wyniku wyborów. Bartek Syta
Najpierw gratulacje dla zwycięzców i ich wyborców, bo powtórzenie po czterech latach rządów samodzielnej większości to jest bezdyskusyjny sukces PiS-u. Pierwszy taki dublet w historii wolnych wyborów (Platforma Obywatelska w 2007 i 2011 roku potrzebowała koalicjanta). I można by teraz długo o nierównej walce, o partyjnych służbach, prokuraturze i propagandzie, ale moim zdaniem o wyniku wyborów zdecydowali ludzie nie interesujący się na co dzień polityką.

Za to postrzegający władzę przez pryzmat własnej kieszeni. A mamy dziś w Polsce, jak w epoce Gierka, czas radosnej konsumpcji i wielkich transferów socjalnych. Jeśli w wielu rejonach kraju za miesięczne tyranie dostaje się do ręki poniżej dwóch tysięcy, a państwo dokłada po pięćset na dziecko (plus trzynastka dla babci), to można powiedzieć, że PiS fundamentalnie zmienił życie setek tysięcy polskich rodzin. Na lepsze. I nikt z biorących te pieniądze nie będzie się teraz zastanawiał, na jak długo one starczą i jakie działania mają osłonić.

Czytaj także

PiS wygrał wyraźnie, ale Jarosław Kaczyński liczył na więcej, co sam przyznał w wyborczy wieczór. Chciał „Budapesztu” nad Wisłą, czyli zepchnięcia opozycji na margines życia publicznego. Do ostatnich dni przed wyborami zapowiadał rozprawienie się z „elitami pracującymi dla wrogów”. Ale czy Budapeszt w Warszawie przejdzie? Nie jest to jeszcze pewne. Nie tylko dlatego, że burmistrzem Budapesztu został właśnie kandydat opozycji. Przede wszystkim dlatego, że Polska opozycja wzmocniła się po tych wyborach. To paradoks, bo akurat jej główna siła, Platforma Obywatelska, zaczyna przypominać masę upadłościową. Jednak wejście do Sejmu aż czterech opozycyjnych ugrupowań to problem dla Kaczyńskiego. Jeszcze większym problemem jest przejęcie Senatu. I nawet jeśli PiS znajdzie tych przysłowiowych „ciuli”, który zdradzą własnych wyborców, niczym radny Kałuża ze Śląska, to efekt psychologiczny już jest: da się wygrać z PiS-em. Jest też szansa, że Senat z maszynki do nocnych głosowań pod dyktando posła Piotrowicza na powrót stanie się izbą kontroli jakości stanowionego prawa.

Czytaj także

A propos Piotrowicza – ten dawny komunistyczny prokurator, który stał się symbolem łamania przez PiS konstytucji i sejmowego obyczaju, nie dostał się do Sejmu. Nie przeszło kilku innych sejmowych arogantów, a jeden z nich, Ryszard Terlecki, wszedł dosłownie o włos, notując bardzo kiepski wynik (mimo dobrego miejsca na liście). To powinno dać Kaczyńskiemu do myślenia, że zagalopował się z polaryzacją sceny i podkręceniem emocji. Że Polacy bardziej doceniają dziś to, co PiS zrobił w kwestii ich bezpieczeństwa socjalnego, niż nieustanne podkręcanie wojny polsko-polskiej, która dzieli już nawet rodziny.

I tu dochodzimy do TVP, która jest dla mnie jednym z przegranych tych wyborów. Trwanie polityka Jacka Kurskiego na fotelu prezesa TVP wynika z faktu, że wmówił on prezesowi Kaczyńskiemu, iż bez niego Polacy nie wiedzieliby, jak PiS jest świetny, a opozycja – straszna. Stawiam jednak tezę, że TVP, stając się synonimem obciachu, przestaje być politycznie skuteczna, co widać także po wejściu do parlamentu Konfederacji, czy najmocniej atakowanych polityków PO – Brejzy i Gawłowskiego. To wszystko powinno dać prezesowi PiS do myślenia, że paździerzowa propaganda i podsycanie konfliktów między Polakami staje się już nie do zniesienia nawet dla wiernego elektoratu prawicy.

Szef PiS chce jeszcze więcej władzy. Pytanie, czy szeroka sejmowa opozycja obroni ostatnie bezpieczniki demokracji

Największym przegranym wyborów jest jednak wspomniana już Platforma Obywatelska. Wyraźna porażka Grzegorza Schetyny z Mirosławą Stachowiak-Różecką we Wrocławiu potęguje wrażenie problemu PO z liderem. Ale kryzys platformy jest głębszy, wykracza poza temat przywództwa. Ta partia właściwie nie wie, czego chce (poza powrotem do władzy). Miota się od lewa do prawa. Od czasów sławetnej kampanii Bronisława Komorowskiego zepsuła politycznie wszystko, co można było zepsuć. Oddała Andrzejowi Dudzie na złotej tacy fotel prezydenta, a potem przez cztery lata robiła wiele, by obywatele nie mieli wrażenia, że jej członkowie gryzą trawę w obronie demokracji. Jak słusznie zauważył Zbigniew Hołdys, felietonista, a niegdyś lider zespołu Perfect: każdy zryw obywatelski ostatnich czterech lat przeciwko autorytarnym działaniom PiS dokonał się niezależnie od PO. Te najbardziej spektakularne: czarne marsze i wiece w obronie sądów mogła wymyślić i zorganizować platforma, ale tego nie zrobiła. Ze względu na obsadę licznych samorządów, to ciągle partia tłustych kotów, a nie wygłodniałych sukcesu wilczków. Stawiam tezę, że w najbliższych czterech latach Kaczyński będzie miał w Sejmie większy problem z liderami lewicy, Konfederacji i duetem Kosiniak-Kamysz – Kukiz, niż ze Schetyną i jego przybocznymi.

Czytaj także

W ogóle czekają nas ciekawe cztery lata. PiS będzie się teraz mierzyć z własnym sukcesem i obietnicami kolejnych transferów socjalnych. A niekoniecznie czekają nas dalsze lata światowej koniunktury. Będzie także rosła wewnętrzna presja na Jarosława Kaczyńskiego, który przekroczywszy siedemdziesiątkę, ciągle jest jedynym zdolnym dyscyplinować prawicowe towarzystwo. W tym zwalczające się frakcje Zbigniewa Ziobry i Mateusza Morawieckiego. Jednak dopóki prezes cieszy się względnie dobrym zdrowiem, dopóty obóz władzy będzie się trzymać razem.

Dla mnie, jako obywatela, najważniejsza jest odpowiedź na pytanie o tytułowy Budapeszt nad Wisłą. A Wiktor Orban stworzył nad Dunajem coś na kształt mafijnego państwa partyjnego. Przy czym władzę oparł nie na spółkach skarbu państwa, lecz budowie prywatnej oligarchii, poprzez transfery publicznego majątku do zaprzyjaźnionych biznesmenów. Oni też przejęli dla niego prawie wszystkie media prywatne. Pytanie, czy Kaczyński będzie chciał ten manewr powtórzyć? A jeśli tak, to czy atak na samorządy, wolne media i sądy zacznie się już na pierwszych posiedzeniach Sejmu, czy dopiero po wyborach prezydenckich? To są w istocie pytania o miejsce Polski w Unii Europejskiej i wspólnocie państw demokratycznych.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3