Językoznawca: - Język stał się elementem walki politycznej

Mirosław Olszewski
Dr hab. Jerzy Biniewicz, językoznawca  Uniwersytetu Opolskiego.
Dr hab. Jerzy Biniewicz, językoznawca Uniwersytetu Opolskiego.
- Im więcej w nas samych poparcia dla popkultury, tym więcej w nas poparcia dla Dody - mówi Jerzy Biniewicz, językoznawca Uniwersytetu Opolskiego

- Jakim językiem mówią do nas nasi politycy?
- Tak samo koszmarnym, jakim my sami mówimy. Przecież nie są z Marsa, lecz z naszych wyborów.

- Mówią między innymi tak: "Wy, którzy dzierżycie władzę za pomocą korupcji, oszustwa i tłumienia sprzeciwu". Wie pan, kto tak mówił?
- Barack Obama podczas inauguracji prezydentury.

- Język polityki to straszna broń.
- Przecież polityka polega na przekonywaniu ludzi do tego, by oddali głosy albo na ciebie, albo na twoją partię. Przekaz zatem musi być jasny: ja jestem lepszy od konkurenta, bowiem on jest zły, a ja dobry. W największym uproszczeniu na tym to właśnie polega.

- I nie ma "zmiłuj się"? Żadnego "pokłonu prawdzie"?
- To już nie problem dla językoznawcy.
- A jak okłamujemy żonę, to używamy bezwiednie języka polityki? Też w końcu chcemy coś osiągnąć.
- Oczywiście, że to też polityka. Mamy konkretny cel, chcemy dojść do niego, ocena metod jest drugorzędna w tym przypadku.

- OK. Zmieńmy cel. Istnieje coś takiego jak język polityki?
- Uważam, że tak. W dyskursie publicznym stosowane są różnorakie językowe i semantyczne chwyty, które mają wyborców skłonić do głosowania na konkretną partię. Politycy mówią ludziom, że jest jakiś powód do takiego, a nie innego oddania głosu.

- Używając języka polityki - kłamią?
- Niekoniecznie. Ale mogą nadużywać wieloznaczności. Na przykład PiS ponad dwa lata temu wzbudził falę sprzeciwu wobec korupcji.

- Oberwał wtedy SLD...
- I słusznie, co potwierdziły liczne prokuratury. Ale w warstwie językowej korupcja została przypisana wyłącznie do lewicy, której to tezy w świetle późniejszych wydarzeń nie da się dowieść jednoznacznie.

- Platon w swym "Państwie" doradzał: "korzystanie z niewinnych kłamstw dla uspokojenia nastrojów społecznych".
- Ale jemu współcześni jednocześnie zalecali, by służyć pięknu i prawdzie.

- To gdzie złoty środek?
- Może tu, gdzie obowiązują zasady taktowności, wielkoduszności, skromności?

- Pomówmy o pośle Kurskim.
- Musimy?
- Tak.
- On zna reguły widowiska. Wie, czego ludzie pragną i czego chcą. Wie, jakie wypowiedzi wzbudzą zaciekawienie, a jakie nie. Aurę skandalu doskonale wyczuwa, i wie, że bez niej nie pozostanie w kręgu zainteresowania mediów, zatem doskonale potrafi ją wyczuć. Tego typu politycy rozumieją, że bez medialnego wsparcia nie potrafią długo wytrzymać na scenie politycznej. Po prostu się skończą.

Hasło Leppera "Balcerowicz musi odejść" świetnie się wpisało w pejzaż politycznej Polski. Dlaczego tak jest?
- Pomijając sens merytoryczny - było łatwe do zapamiętania. Pan Lepper doskonale to rozumiał, bo wyczuł, lub powiedziano mu, że ten sens zrozumieją zwykli ludzie.

- Cała polityka jest widowiskiem?
- W sensie językowym tak. Weźmy sprawę posła Palikota...

- Weźmy...
- Abstrahując od partyjnych reguł - naruszył wszelkie zasady grzeczności językowej i etyki słowa. To, co powiedział o byłej pani minister, jest co najmniej paskudne. Z tego punktu widzenia słusznie zatem został skarcony przez swoją partię, choć nie chcę wypowiadać się na temat, czy akurat ta kara była współmierna do winy czy nie.

- Z niechęcią, ale mówmy o Palikocie: ten człowiek istnieje wyłącznie medialnie.
- No i to jest przykład świadczący o tym, że nie merytoryczne media, lecz brukowce rządzą naszym światem.

- Dlatego mamy w Polsce brukowce, które publikują dożo gorsze rzeczy?
- To nie zmienia istoty sporu. Istnienie brukowców wcale nie przesądza o tym, że polityczny język ma mieć cechy wojenne, ani o tym, że ma pozostawać poza wszelką kontrolą przyzwoitości.
- Na krótką metę spór językowy w polityce, gdy zamiast "radziecki" mówi się "sowiecki" - daje efekt...
- Pozorny. Nie jest tak, że ludzie dają się łapać na taki łatwy efekt. Na dłuższą metę ludzie, jak sądzę, widzą pewien fałsz w podobnych zabiegach. I to nie jest kwestia politologiczna, lecz wrażliwości językowej. Przynajmniej czują, że coś tu jest szyte grubymi nićmi.

- Jak wtedy, gdy Doda opisuje rzeczywistość słowami swych piosenek?
- Dokładnie tak.

- "Kury wam szczać prowadzać" - mówił do posłów Piłsudski. Więc może przesadzamy, narzekając na język współczesnej polityki?
- Nie narzekajmy przesadnie na jej jakość. Jest taka, jaką można opisać i znaleźć w innych krajach Europy i świata, nie jest inna niż na przykład w USA. Jest jednak prawdą, że wyrasta z naszej tradycji i kultury, co wyznacza nasze miejsce w świecie cywilizowanych narodów. A im więcej w nas samych poparcia dla popkultury, tym więcej w nas poparcia dla Dody.

- Jaką rolę w polityce odgrywa skandal?
- W popkulturze ogromną. Aura skandalu doskonale towarzyszy karierze. Wręcz ją napędza. Język reklamy tylko jej służy, a rozmach działań wciąż wyznacza nowe granice.

- To się opłaca?
- W sensie politycznym tak. Skandal, język skandalu bardzo dobrze sprzedaje się w mediach.

- Dlaczego?
- A dlaczego ludzie oglądają bzdury podobne do "Niewolnicy Isaury"?

- Bo tam nie ma polityki.
- Ależ jest. Tam się sprzedawało myśl o tym, że może istnieć społeczeństwo sprawiedliwe, gdzie nie ma niewolnic, a nie społeczeństwo liberalne, gdzie niewolnictwo jest czymś naturalnym.
- PiS kontra PO?
- A kto językowo wymyślił społeczeństwo solidarne? Gdzie takie istnieje? Ale językowy slang użyty przez PiS zadziałał. I wyniki wyborów były, jakie były. Nie chcę oczywiście wchodzić w spór polityczny, natomiast zabiegi słowne i pojęciowe były przecież szyte dość grubymi nićmi.

- "Manipulowanie językiem w polityce występuje na szeroką skalę i pojawia się już w momencie, gdy polityk zastanawia się, jakiego użyć języka, aby skutecznie trafić do odbiorcy" - napisał profesor Bralczyk. Jak pan to skomentuje?
- Czysta prawda. Język zawsze, także w warstwie werbalnej, służy temu, by przekonać kogoś do swojej racji. Rządzenie jest kwestią komunikowania się z innymi. Gdy wiemy, z kim chcemy się komunikować i jakie mamy własne interesy, możemy przemówić skutecznie do tych, do których chcemy trafić.

- "Manipulowanie językiem w polityce występuje na szeroką skalę i pojawia się już w momencie, gdy polityk zastanawia się, jakiego użyć języka, aby skutecznie trafić do odbiorcy" - pisze profesor Bralczyk. Gdzie są Pana zdaniem granice tej manipulacji?
- Uczciwość, przyzwoitość - to oczywiste. Ale poza tym granice są rozszerzone. Dziś media to tabloidyzacja, czyli pogoń za sensacją.

- Bo czytelnicy tego chcą.
- A ja temu nie zaprzeczam, tylko definiuję. Skoro zatem jest, jak jest, nie dziwię się mediom.

- Nawet jak bez przerwy mówią o Palikocie?
- Nawet wtedy. Ja też już tego nie mogę i nie chcę słuchać, ale rozumiem, że skoro już poseł Palikot istnieje, to trudno. Ten typ polityków istnieje dzięki aurze skandalu, a skandal istnieje dzięki pewnemu typowi języka. To pewien typ obrazowania rzeczywistości podobny do zawołania, że "Balcerowicz musi odejść".

- Albo: "My jesteśmy tam, gdzie byliśmy - oni tam, gdzie kiedyś stało ZOMO"...
- To podobne chwyty językowe, ale obydwa z nich są mi obce. Nie chcę komentować nawet ich znaczenia, bowiem wydają mi się zbyt doraźne i zbyt mało sensowne.

- Język ma służyć "pięknu i prawdzie" - powtórzył pan za starożytnymi. Dzisiejszy służy?
- Obawiam się, że nie. Język stał się elementem walki, amunicją, która służy nie porozumieniu, lecz zdobyciu przewagi nad przeciwnikiem politycznym. Boję się, że nie ma dziś atmosfery do tego, by język stał się narzędziem komunikacji i porozumienia między zwaśnionymi stronami sceny politycznej.

- Język polityki jest językiem kłamstwa, czyli interesu?
- Może temu służyć. Ale nie zakładam, że jest to jego immanentna cecha. Wolę wierzyć, że jest jednak językiem służącym wyrażaniu prawdy i służy szczerości.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jagoda
nie ma to jak kultura medialna w ocenie niezastąpionego Binia
j
jam
Biiiiiiiiiiniuuuuuuuuuuu
w
windston
widzicie co to książki mogą zrobić z człowieka ?
Dodaj ogłoszenie