Miłosz Trojak z Odry Opole odpowie przed sądem za pobicie taksówkarza. Jest akt oskarżenia przeciwko piłkarzowi

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Piłkarz Odry Opole Miłosz Trojak odpowie przed sądem za pobicie taksówkarza oraz zniszczenie jego pojazdu. Prokuratura Rejonowa w Opolu umorzyła mu natomiast zarzut umyślnego zniszczenia instalacji z napisem "Opole" na Placu Wolności.

Miłosz Trojak, który nadal wyraża zgodę na publikowanie swojego wizerunku, miał się dopuścić wspomnianych czynów na początku grudnia ubiegłego roku. Teraz został wydany przeciwko niemu akt oskarżenia.

- Mężczyźnie zarzuca się udział w pobiciu kierowcy taksówki, w porozumieniu z towarzyszącymi mu Krzysztofem J. oraz Kamilem S., oraz uszkodzenie nadwozia pojazdu, które uderzał i kopał. Straty związane z tym działaniem zostały wycenione na 8 tysięcy złotych - mówi nam Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.

O umorzeniu trzeciego zarzutu stawianego wcześniej zawodnikowi Odry opowiada z kolei następująco:

- Jeżeli chodzi o uszkodzenie instalacji z napisem "Opole", zapis z kamer monitoringu wykazał, że czyn ten został popełniony nieumyślnie - wyjaśnia Bar. - Mężczyzna przypadkowo wpadł na nią, nie zauważając, co znajduje się przed nim podczas ucieczki przed funkcjonariuszami policji. W związku z tym, że przestępstwo uszkodzenia mienia można popełnić wyłącznie umyślnie, nie mogło być w tym przypadku innej decyzji jak umorzenie zarzutu.

Skontaktowaliśmy się również z obrońcą Trojaka, mecenasem Łukaszem Wójcikiem.

- W przypadku zarzutu zniszczenia instalacji prokuratura przychyliła się do naszego stanowiska, że nie był to czyn umyślny. Z dwoma pozostałymi zarzutami mój klient natomiast się nie zgadza - tłumaczy Wójcik. - Zeznania obu stron diametralnie się różnią, ale myślę, że w trakcie postępowania wszystko ułoży się po naszej myśli.

Poprosiliśmy też o stanowisko w tej sprawie włodarzy Odry. Klub na razie nie zamierza wobec oskarżonego wyciągać daleko idących wniosków.

- Na obecnym etapie nie chciałbym szerzej komentować tej sprawy - mówi Tomasz Lisiński, prezes opolskiej drużyny. - Nie znamy szczegółów postępowania, nie wiemy też do końca, jak dokładnie wyglądała tamta noc. Na razie po prostu czekamy na rozwój wydarzeń i nie podejmujemy żadnych wiążących kroków.

Zgodnie z kodeksem karnym, za pobicie grozi do 3 lat więzienia. Uszkodzenie mienia jest natomiast zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska