Pielgrzymka srebrnych jubilatów małżeńskich w Opolu

Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda
Pielgrzymka srebrnych par małżeńskich w Opolu. Krzysztof Ogiolda
Osiemset par małżeńskich z 25-letnim stażem spotkało się w niedzielę w opolskim kościele seminaryjnym na zaproszenie biskupa opolskiego Andrzeja Czai.

Na zaproszenie biskupa Czai do kościoła seminaryjnego przyjechały z diecezji opolskiej pary, które zawarły sakrament małżeństwa 25 lat temu. Jubilaci uczestniczyli w mszy św., odnowili małżeńskie przyrzeczenia oraz otrzymali indywidualne błogosławieństwo bpa Rudolfa Pierskały, który przewodniczył uroczystości.

Państwo Sonia i Rajmund Jasikowie na pielgrzymkę przyjechali z Biedrzychowic.

- Ślub braliśmy już w wolnej Polsce - 7 września 1991 - ale realia były jeszcze peerelowskie - wspominają państwo Jasikowie. - Na weselu było 60 osób – jak na dzisiejsze realia skromnie - restauracja, w której się ono odbyło, już nie istnieje. Największym przeżyciem była na pewno małżeńska przysięga w kościele. Byliśmy bardzo młodzi i bardzo przejęci. W nocy poprzedzającej ślub trudno było zasnąć. Tego się nie zapomina. Nasze małżeństwo pobłogosławił ks. Joachim Dembonczyk.

Jubilaci z Biedrzychowic mają swój przepis na udane 25 lat małżeństwa: trzeba się pobrać z miłości, a potem mieć dla siebie dużo tolerancji i wyrozumiałości.

- Niektórzy uważają, że to jest czynnik sprzyjający rozbiciu małżeństwa, ale nam chyba pomogło to, że od lat pracuję za granicą – dodaje pan Rajmund. - Czekamy na siebie, dzieci też czekają, a ja co tydzień staram się na weekend z radością wrócić do domu.

- To nas cementuje. Mamy nadzieję, że jeszcze wiele lat przed nami – dodaje pani Sonia.

Organizatorem pielgrzymki jubilatów małżeńskich jest od 2000 roku diecezjalny duszpasterz rodzin, ks. dr Jerzy Dzierżanowski.

- Celem tego spotkania jest odnowienie przyrzeczeń oraz podziękowanie Panu Bogu za 25 lat wspólnego życia, za to, co dobre i za to, co trudne. W czasach, gdy bardzo często podkreśla się słabość rodziny i aż do przesady eksponuje to, że wiele małżeństw się rozpada, jubilaci są przypomnieniem, że mamy także bardzo wiele udanych małżeństw i szczęśliwych rodzin.

- To dla mnie wielki zaszczyt i radość uczestniczyć w tym jubileuszu – mówił małżonkom bp Rudolf Pierskała. Nawiązując do tekstu odczytanej w czasie mszy Ewangelii o budowaniu domu na skale, porównał małżeństwo właśnie do budowy domu.

- Żeby wybudować dom potrzebny jest dobry materiał, czyli cegła – mówił – dobre spoiwo, czyli zaprawa, bo na samym piasku z wodą niczego nie postawisz, no i dobry murarz. W małżeństwie dobrym materiałem jest miłość (ona musi być na początku), spoiwem to, co ślubowaliście 25 lat temu – wierność i uczciwość, a murarzem wy małżonkowie i Pan Jezus, którego w dniu ślubu zaprosiliście do swojej wspólnoty. Podobnie jak o dom, o miłość małżeńską trzeba dbać: upiększać, troszczyć się, dbać o siebie nawzajem, o to, by miłość miała świeże barwy. Bez tego i dom, i małżeństwo będą się sypać.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Iza

Srebrny Jubileusz

R
Ramona

Ja uważam się za spełniona w małżeństwie. Kocham mojego męża tak samo jak w dniu ślubu chociaż minęło 25 lat i ciągle trzymamy się za ręce, ale uważam ze w kościele to nie wypada. A wzrok może i spuszczam bo nie lubię mieć robiony zdjęć. Tyle w temacie. Msza była super! !!!!!!!!

R
Rh minus

I jeszcze dłonie, ręce. Splecione, poniżej pasa, w okolicach pachwiny. Nikt ze spełnionych par, nie trzyma się za rękę. Zlęknieni, w nadziei na lepszą przyszłość po śmierci.

p
prawda

Koscielna nagonka, taka sama jak kiedys na 1-Maja. Popatrzcie tylko na fotki, jacy oni wszyscy "szczesliwi", wiekszosc patrzy na podloge, inni w boki czy w gore. Taka postawa to; Brak zainteresowania wydarzeniem, zaluje, ze sie tutaj znalazlem, marudzi jak w kazda niedziele. Ludzie dadza sie zlapac jak muchy na lep!

p
pobozny

Każda okazja dobra, aby otworzyć portfele naiwnych

T
Theo Olog

Z Jezusem jako trzecim w tym zwiazku to byla juz lekka przesada.

Szczesliwe pary sa wszedzie-a nieszczesliwe tez.

To nie jest ladnie przyczepiac sie do tych, ktorym wyszlo i  mowic o wspolnym sukcesie-bo

co z tymi, ktorym nie wyszlo i sa nieszczesliwi??

Ta metoda, tak typowa do wszelkieg rodzaju kaplanow, to juz zawsze byl ich trik.

Wszystkiego najlepszego i....do zlotego.Mam tez za pare lat.

Dodaj ogłoszenie