Słaby występ Kolejarza w Gnieźnie

fot. Sławomir Mielnik
Jeżdżący trener Kolejarza Piotr Rembas ma nad czym myśleć. Zespół wysoko przegrał, a on sam spisał się słabo.
Jeżdżący trener Kolejarza Piotr Rembas ma nad czym myśleć. Zespół wysoko przegrał, a on sam spisał się słabo. fot. Sławomir Mielnik
Udostępnij:
W Gnieźnie dobrze wypadł tylko młodzieżowiec Rafał Fleger. W pojedynczych biegach nieźle pojechali Friedrich Wallner i Marcin Sekula.

Faworytem tego meczu byli gnieźnianie, którzy w pierwszej rundzie wygrali w Opolu 48-42. Dobry ostatni mecz z KSM-em Krosno (wygrana u siebie 60-32) i fakt, że w Gnieźnie większość zawodników jeździ na nowych motocyklach (aż 11 starych maszyn spłonęło podczas wyprawy Startu na Ukrainę do Równego kilka tygodni temu) sprawiały, że opolscy kibice mogli liczyć jeśli nie na niespodziankę, to choć na nawiązanie równorzędnej walki z przeciwnikiem.

Jak się okazało były to złudne nadzieje. Tylko po trzech biegach wydawało się, że spotkanie będzie miało zacięty przebieg. Właśnie w trzeciej gonitwie kolejarze odnieśli jedyne biegowe zwycięstwo. Wyścig ten wygrał Wallner przed Sekulą i po nim było tylko 10-8 dla Startu.

Żeby jednak liczyć na dobry rezultat potrzeba równej jazdy wszystkich zawodników. Tymczasem Adam Pawliczek i jeżdżący trener naszej drużyny Piotr Rembas zupełnie sobie nie radzili. Nie wyprzedzili żadnego rywala w swoich startach. Słabo wypadł też drugi z młodzieżowców - Sławomir Dąbrowski, który od kilkunastu tygodni boryka się z kłopotami sprzętowymi. Jadąc na swoich motocyklach przyjeżdżał na końcu stawki. Na swój ostatni występ - w 12. biegu pożyczył maszynę od Adama Czechowicza i prowadził w wyścigu. Nie opanował jednak motocykla i upadł.

Nie tylko Dąbrowski "zapoznał się“ w ten sposób z torem. W 7. wyścigu doszło do kraksy Czechowicza i Kevina Woelberta. Kapitan Kolejarza nie opanował motocykla i wpadł na przeciwnika. Z powtórki opolanin został wykluczony. Lekarz zawodów uznał, że nasz zawodnik jest zdolny do dalszej jazdy, ale on sam zrezygnował z kolejnych występów. Na szczęście nic groźnego mu się nie stało i będzie do dyspozycji w kolejnych meczach.

Leżał również Sekula, który w 6. biegu został podcięty przez Macieja Fajfera. Po tym zdarzeniu nie spisywał się już tak dobrze jak w swoim pierwszym wyścigu. W 9. biegu pojechał on jako "złota“ rezerwa, ale ten manewr taktyczny na niewiele się zdał. Nasz zawodnik przyjechał za parą gospodarzy i jedyna korzyść tego była taka, że Start wygrał ten bieg 5-2, a nie 5-1.
- Niestety, dostaliśmy mocne baty - przyznał prezes Kolejarza Jerzy Drozd. - Na wygraną trudno było liczyć, ale wierzyłem, że będziemy potrafili nawiązać jakąś walkę z zawodnikami Startu. Pojechał w zasadzie krajowy skład, bo tego domagało się wiele osób. Jaki był tego efekt widać po wyniku. Przed nami niezwykle ważny mecz z Miskolcem. Jeśli chcemy być w pierwszej czwórce i jeździć w fazie play off musimy go koniecznie wygrać. W krajowym składzie nie ma na to absolutnie żadnej gwarancji, więc sięgniemy po zawodników zagranicznych. Brian Lyngso jest na wakacjach, ale zapewnił nas, że przyjedzie na mecz. Pewnie trzeba też będzie sięgnąć po Lubosa Tomicka, być może również po Juhę Hautamaekiego. Mamy możliwość roszad w składzie i pewnie je zastosujemy.

Ostatnie mecze pokazały, że zupełnie bez formy jest Rembas i on jako pierwszy powinien odpaść ze składu na Miskolc. Słaby występ w Gnieźnie praktycznie wyklucza udział w najbliższym meczu również Pawliczka.

- Sam dorobek tej dwójki w meczu w Gnieźnie niech wystarczy za komentarz - oceniał prezes Drozd. - W niezłej formie są Sekula i Wallner, stałe postępy robi Fleger. Adam Czechowicz na torze w Opolu nie schodzi poniżej dobrego poziomu, więc część składu już mamy. Teraz musimy się zastanowić jak go dokładnie zestawić. Mecz z Miskolcem jest dla nas tym z gatunku "być albo nie być“.

Jeśli opolanie go nie wygrają, to będzie to dla nich ostatni mecz ligowy w tym sezonie na własnym torze. Emocje dla kibiców "czarnego sportu“ w stolicy regionu skończą się więc na początku sierpnia i byłby to chyba niechlubny rekord.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KEVINozimek
Cały sport w Opolu przeżywa kryzys tak więc dlaczego naszemu amatorskiemu żużlowi ma się wieść dobrze???!
k
kustosz
Jestem ciekaw co taki trener może doradzić innym zawodnikom trenowanym przez siebie(zwłaszcza młodzieży!) jak wszyscy go obieżdżają?
A po drugie,żeby zaistniał w Opolu jeszcze żużel to proponuję otworzyć muzeum na tym niby stadionie!
J
Jacek
Autor napisał o wszystkim tylko nie podał wyniku.Widać taki sam z niego dziennikarz jak z naszych zawodników żużlowcy!!!!!!!!!
Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie