Zmarł Jerzy Adam Marszałkowicz, twórca Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Swoje życie poświęcił bezdomnym

Krzysztof Strauchmann
Jerzy Marszałkowicz razem ze swoimi podopiecznymi w Bielicach. Fotografia z 2012 roku.
Jerzy Marszałkowicz razem ze swoimi podopiecznymi w Bielicach. Fotografia z 2012 roku. Krzysztof Strauchmann
W poniedziałek 13 maja w szpitalu w Nysie zmarł Jerzy Adam Marszałkowicz. Miał 88 lat. Do ostatnich swoich dni żył razem z bezdomnymi.

Jerzy Adam Marszałkowicz pochodził z wioski pod Tarnowem. Po wojnie razem z rodzicami przeniósł się do Wrocławia, gdzie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego i przyjął niższe święcenia kapłańskie.

Od 1969 roku pracował na furcie seminarium, gdzie miał ciągłą styczność z bezdomnymi, biednymi, alkoholikami, zwolnionymi z wiezień, którzy przychodzili prosić o pomoc. Od niego ją dostawali.

- W seminarium przeczytałem książkę o Adamie Chmielowskim i od tego czasu chciałem opiekować się włóczęgami, bezdomnymi, chorymi. Tak jak Brat Albert - wspominał w wywiadzie dla NTO w 2012 roku.

W 1981 roku za zgodą przełożonych opuścił seminarium. Z grupą współpracowników oficjalnie założył Towarzystwo Pomocy im. Adama Chmielowskiego, a w grudniu 1981 roku, zaraz po wybuchu stanu wojennego, otworzył pierwszą noclegownię dla bezdomnych we Wrocławiu na ul. Lotniczej.

Pracował tam i mieszkał razem z bezdomnymi, z ludźmi z marginesu, choć czasy były bardzo trudne dla takiej działalności społecznej. Pierwszej zimy w opuszczonych barakach budowlanych na Lotniczej razem z nim mieszkało 250 ludzi.

W 1988 roku Kuria Biskupia w Opolu przekazała towarzystwu pusty budynek klasztorny w Bielicach koło Łambinowic, gdzie powstała druga noclegownia towarzystwa.

Jerzy Marszałkowicz przeniósł się do Bielic i początkowo kierował miejscowym oddziałem towarzystwa. Towarzystwo prowadzi obecnie 40 placówek noclegowych w całej Polsce w tym między innymi w Bielicach, Jasienicy Górnej i Pępicach na Opolszczyźnie.

Od 2010 roku Jerzy Marszałkowicz wycofał się z bieżącej pracy w stowarzyszeniu, ale do końca swoich dni mieszkał w Bielicach w jednym pokoju z innymi bezdomnymi. Był osobą niesłychanie skromną i głęboko uduchowioną.

- Był bardzo ciepłym człowiekiem. W innych ludziach nie widział zła, ale obraz Pana Boga. Bez względu na to, kim byli i jacy byli. Nie odwracał się od nikogo. Wielu z nas nauczyło się tego od Niego, jak dostrzegać Boga w drugim człowieku - wspomina Teresa Rojek, prezes bielickiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. - Zapamiętam moje ostanie spotkanie z nim. Pojechałam odwiedzić go w szpitalu w Nysie. Nie był w stanie rozmawiać, ale wierzę, że mnie słyszał. Wcześniej byłam bardzo niespokojna, zdenerwowana, ale to spotkanie z nim mnie uspokoiło.

Uroczystości pogrzebowe Jerzego Adama Marszałkowicza rozpoczną się w piątek w Bielicach mszą świętą prawdopodobnie o godzinie 9.30. Pogrzeb będzie miał miejsce w sobotę we Wrocławiu.

Polacy boją się biedy

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
haczyk

Dlaczego przed kolejnymi wyborami nikt nie zrobi filmu o takich właśnie księżach ?

A
Antoni Adam

KSIĄDZ Jerzy Adam Marszałkowicz.

Dodaj ogłoszenie