Atak nożownika pod Monachium. "Napastnik to chory psychicznie narkoman"

Aleksandra Gersz (AIP)
We wtorek na dworcu w miejscowości pod Mochanium 27-latek ugodził nożem cztery osoby, w tym jedną śmiertelnie. Napastnik, wbrew pierwszym doniesieniom, nie był islamistą, ale cierpiał na zaburzenia psychiczne i był uzależniony od narkotyków.

Do zdarzenia, które zszokowało Grafing bei München - miejscowość położoną 20 kilometrów od Monachium i liczącą zaledwie nieco ponad 12,5 tys. mieszkańców - doszło we wtorek przed 5 rano. Mężczyzna uzbrojony w nóż zaczął atakować ludzi na stacji szybkiej kolej miejskiej (nazywanej w Niemczech S-Bahn).

Ranne zostały cztery osoby. Jak poinformował korespondent Radia Zet Wojciech Hermes w TVN24, to czterej mężczyźni w średnim wieku. Jeden z nich, 56-latek, zmarł w szpitalu kilka godzin po ataku. Wcześniej jego stan określano jako krytyczny.

Jak podaje Deutsche Welle, powołujące się na słowa szefa MSW Bawarii Joachima Herrmanna, najpierw, ok. godziny 4.50, nożownik wskoczył do stojącego na torach pociągu i zranił pierwszą osobę. Potem wybiegł z niego i ugodził nożem mężczyznę na peronie, aby następnie udać się na plac przed dworcem i zaatakować dwóch rowerzystów. Nożownik został szybko obezwładniony przez policję i aresztowany.

- To, że ludzie pięknym rankiem wsiadają do pociągu lub czytają gazety, a nagle stają się ofiarami maniaka, jest okropne - mówiła burmistrz Grafing bei München Angelika Obermayr. Bezpośrednio po ataku jeden z peronów został tymczasowo zamknięty przez policję, a pociągi jeździły z opóźnieniem.

Na początku krajowe media informowały, że według świadków mężczyzna krzyczał słowa „Allah Akbar”, czyli „Bóg jest wielki” w języku arabskim. Policja poinformowała też, że sprawdzi związki napastnika z islamskim ekstremizmem. Jednak minister Joachim Herrmann podał potem, że islamski radykalizm był fałszywym tropem, a zamachowiec nie był dżihadystą, ale cierpiał na zaburzenia psychiczne i borykał się z uzależnieniem od narkotyków.

Deutsche Welle podało również, że napastnik, którym był 27-letni Niemiec, mieszkaniec Giessen, poruszał się na bosaka. Policja szuka jeszcze innych politycznych motywów działań mężczyzny, który przyznał się do winy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska