reklama

Co się dzieje z opolskimi talentami sportowymi?

Archiwum prywatneZaktualizowano 
Waldemar Sobota pochodzi z Opolszczyzny, ale do reprezentacji Polski nie trafił z rodzimego klubu.
Jako juniorzy z sukcesami reprezentują region. Dla opolskiego sportu seniorów niewiele jednak z tego wynika. Co się dzieje z młodymi utalentowanymi sportowcami? Wielu ucieka z regionu: za chlebem albo w poszukiwaniu lepszych perspektyw rozwoju. Wciąż nie mamy argumentów, aby ich zatrzymać.

Europejska szpica

Natalia Bajor ma 15 lat i w grę zwaną popularnie ping-pongiem ogrywa wszystkich. Od czterech lat w Polsce nie przegrała meczu z rówieśniczkami. W rankingu Polskiego Związku Tenisa Stołowego jest najlepszą kadetką. W rankingu europejskim znajduje się w samej szpicy. Mieszka i uczy się w Brzegu. Gra i trenuje we Wrocławiu.

- Jeśli się marzy o grze na wysokim poziomie, trzeba szukać klubu z odpowiednim zapleczem, gwarantującym rozwój ogólny i techniczny, mającym kadrę i zapewniającym dobrych sparingpartnerów - wyjaśnia Agata Bajor, mama zawodniczki. - U nas takiego nie ma. Natalia trenuje przy Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, przy którym jest ekstraklasa kobiet i pierwsza liga mężczyzn. Tam ma z kim sparować podczas treningów. Na początku o tym nie myśleliśmy, ale teraz do tego dochodzi perspektywa trafienia do drużyny ekstraklasowej.

Decyzja nie była łatwa. Życie i szkoła w Brzegu, treningi i zawody we Wrocławiu. Dla rodziców to oznacza co najmniej sześć godzin dziennie poza domem: na dojazd, trening i powrót. Agata Bajor wylicza: - Rano szkoła, potem obiad, dodatkowy angielski lub inne kółka zainteresowań. O 15.45 wyjazd do Wrocławia, tam od 17 do 19.45 trening. W domu jesteśmy o 20.30. Kolacja, lekcje i po północy kładziemy się spać. Tak przez ostatnich sześć lat.

Jednak taką decyzję trzeba było podjąć. - W klubie macierzystym w Brzegu, gdzie Natalia stawiała pierwsze kroki pod opieką pana Zdzisława Grobelskiego, jest dobre szkolenie dla początkujących. Kiedy córka zaczęła górować nad innymi, musieliśmy poszukać możliwości rozwoju - wyjaśnia mama Natalii. - To nas zmotywowało. Kosztowało wiele wyrzeczeń, ale ona jest w tym zakochana. To jej pasja i miłość. A sukcesy córki nas mobilizują.

Tracimy najlepszych

Przykład Natalii nie jest odosobniony, choć zazwyczaj dobrego juniora "tracimy" nieco później. Od kilkunastu lat w plebiscycie nto na sportowca roku przyznawana jest nagroda "Talent Roku". Kapituła nie ma problemu ze znalezieniem perełki, raczej ma kłopot z wyborem tej jedynej. W grupach młodzieżowych bardzo wielu dyscyplin Opolanie odnoszą sukcesy nie tylko w kraju, ale także za granicą.

Niestety, po kilku latach oszlifowany w naszym regionie diament promuje inne regiony Polski. Zapaśnik Krystian Brzozowski z Namysłowa pojechał na igrzyska w Atenach i Pekinie jako zawodnik Górnika Łęczna, opolski strzelec Wojciech Knapik, także reprezentant kraju, w Atenach i Pekinie był już zawodnikiem Zawiszy Bydgoszcz. Kolarz Adrian Tekliński z Ziemi Brzeskiej ma szansę wystartować w Londynie, ale jako zawodnik Stali Grudziądz.

- Co więcej - Krystian Brzozowski na co dzień mieszka i trenuje w Namysłowie - podkreśla Michał Jaworski, prezes Opolskiego Związku Zapaśniczego. - Dlaczego? Bo tutejszy Orzeł to mocny klub, mający bardzo dobrą kadrę trenerską. Niestety, nie jest klubem zamożnym. Krystian od kilku lat reprezentuje Górnika Łęczna i trudno mu się dziwić. Tamten klub go utrzymuje. My nie byliśmy w stanie zaproponować mu takich warunków. Podobnie było z Marcinkiewiczem, braćmi Pawlakami, Wiechną czy innym olimpijczykiem - Gucmanem. Zawsze bardzo się cieszymy, że mamy kolejny talent, on się rozwija, zdobywa medale na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży i nagle nie jest nasz. Nie mamy na to wpływu.

Teresa Małaczyńska, trenerka strzelectwa w LOK-u Opole, jest specjalistką w wyławianiu talentów. Klub nie ma wielkich pieniędzy, ale w rywalizacji młodzieżowej nie ustępuje krajowym mocarzom. Schody się zaczynają, kiedy zawodnik kończy wiek juniora. - Obok mamy wielkiego potentata, jeśli chodzi o strzelectwo, czyli Śląsk Wrocław, który nam odbiera zawodników - mówi. - Nasi wychowankowie idą do bogatszych klubów. Tak było z Wojtkiem Knapikiem, który akurat trafił do Zawiszy, ale podobnych przykładów jest więcej. Ostatnio na dwa lata do Śląska poszedł Marceli Krzysztoń, wcześniej odchodzili inni.

Stypendia to za mało

By zatrzymać to zjawisko, urząd marszałkowski wprowadził system stypendialny dla najlepszych - zarówno juniorów, jak i wybijających się seniorów. W tym roku przyznał aż 120 stypendiów od kilkuset złotych aż do 2500. To już bardzo pokaźna suma.

- Ten system jest dużym argumentem i dzięki temu na razie udaje nam się zatrzymać kolejne pokolenie obiecujących zapaśników - przyznaje Michał Jaworski, prezes Opolskiego Związku Zapaśniczego. - Poza tym zawodnicy mogą startować w lidze niemieckiej, gdzie mają możliwość dorobienia oraz podniesienia poziomu sportowego.

- Dzięki temu systemowi Tobiasz Lis, uznany przed rokiem za najlepszego młodego zawodnika Europy, ciągle jest z nami - przyznaje Marian Staniszewski trener kolarzy Ziemi Opolskiej. - Dzięki temu kluby są odciążone od konieczności znalezienia pieniędzy dla najlepszych zawodników. To bardzo duża pomoc, jednak innych problemów nam nie brakuje.
Pieniądze dla zawodnika to nie wszystko. Ważne jest też zaplecze treningowe, możliwość kontynuowania nauki, a także kariery.

Marian Staniszewski jest trenerem Ziemi Opolskiej, ale też człowiekiem-orkiestrą w klubie.

- Wolność cieszy, ale stary system sprzyjał rozwojowi sportu - podkreśla. - Kiedyś jesienią składałem preliminarz wydatków na starty i sprzęt. Fundusze spływały do klubów i można było prowadzić nabory, szkolić i wychowywać. Dzisiaj trener często jest żebrakiem, a nie szkoleniowcem. Chodzę po firmach i szukam po 50-100 złotych na paliwo, byśmy mogli jechać na trening, czy zawody. Jest wsparcie z urzędów, ale na główne starty. A na dodatkowe starty szkoleniowe już nie. Nie mówiąc o nowym, lepszym sprzęcie. Czasami nie ma na co posadzić nowego zawodnika z naboru. Tak tracimy ewentualnych mistrzów. System został spieprzony ileś lat temu i ciężko to odbudować.

Teresa Małaczyńska, trenerka strzelectwa LOK-u Opole, potwierdza: - Właśnie jestem na zawodach w Starachowicach i okazuje się, że nie ma tu baru, w którym przed ósmą moglibyśmy zjeść śniadanie - opowiada. - Od ósmej są zawody i muszę nakarmić zawodników. I zastanawiam się, czy paragon ze sklepu federacja mi rozliczy, czy nie. To proza życia. Poza tymi kłopotami mamy też te z bazą treningową. Na Opolszczyźnie po prostu nie ma strzelnicy z prawdziwego zdarzenia. Nasza, LOK-owska, nie ma bezpiecznego dojścia do tarcz. Nie ma warunków do dobrego treningu i przez to wiele perełek nam przepada. Nie mają gdzie trenować, nie widzą przyszłości.

Adrian Tekliński i Krzysztof Maksel też byli laureatami w naszym plebiscycie. To wychowankowie klubu kolarskiego WLUKK Brzeg Nysa. Są specjalistami w kolarstwie torowym. Ten pierwszy ma szansę wystartować w Londynie w wyścigu na 1 km. "Wyemigrowali" do Grudziądza z prozaicznego powodu - tam mają tor...

Strzelamy sobie samobója

Waldemar Sobota pochodzi z Opolszczyzny, ale do reprezentacji Polski nie trafił z rodzimego klubu.

Nawet nie wiemy, ilu utalentowanych piłkarzy tracimy. Jednych nie ma kto trenować, inni nie mają gdzie grać, pozostałych zniechęca brak perspektyw rozwoju, czyli klubu gwarantującego wysoki poziom organizacyjny i sportowy. Niewielu się wybija, ale już poza Opolszczyzną. Zimą w reprezentacji Polski zadebiutował Waldemar Sobota. Pochodzi ze Schodni, wioski pod Ozimkiem. Od dwóch lat gra w Śląsku Wrocław.

- Niestety, nie zanosi się na to, że w najbliższym czasie będzie u nas klub pobudzający wyobraźnię młodych
zawodników, dla których gra w nim byłby celem - mówi aktualny mistrz Polski. - Jeżeli ktoś chce się rozwijać i spełniać marzenia, to wyjeżdża poza granice naszego województwa i tam szuka swojej szansy. Urodziłem się w małej wiosce i ciężko mi było stawiać sobie taki cel jak ekstraklasa czy reprezentacja, choć oczywiście to było moim marzeniem. Ale małymi krokami się rozwijałem. W pewnym momencie już zacząłem myśleć, że te moje marzenia być może się spełnią. Niestety, nie na Opolszczyźnie. Przyznam, że bałem się wyjazdu do wielkiego miasta, jakim jest Wrocław. Nie wiedziałem, czy to wypali. Bóg był ze mną, i udało się zagrać w ekstraklasie i w reprezentacji.

Zdaniem Soboty ekstraklasa nie jest warunkiem koniecznym, by utalentowani piłkarze zostawali.

- Jeśli byłby choć jeden bardzo dobry klub grający w pierwszej lidze, który by gwarantował warunki do rozwoju oraz stały
wysoki poziom sportowy, to jestem przekonany, że wszyscy zawodnicy z regionu, chcieliby do niego trafić i tu, na miejscu, się rozwijać. Niestety, takiego nie ma i naprawdę wielu zawodników z Opolszczyzny szuka takiej szansy poza naszym województwem.

Jest nadzieja

Na szczęście nie wszyscy emigrują i w wielu dyscyplinach udaje się zatrzymać w regionie czołowych zawodników. Doskonałym przykładem są sztangiści Budowlanych Opole. Bardzo dobre szkolenie, baza treningowa oraz stypendia pozwalają nie tylko wychowywać, ale też utrzymywać w klubie mocną seniorską kadrę z reprezentantami Polski na czele.

W ten sam sposób w stolicy województwa odradza się "królowa sportu". Uczelniany klub (AZS Politechnika Opolska), gwarantujący możliwość studiów, coraz lepsze zaplecze treningowe i odnowy biologicznej (stadion lekkoatletyczny) oraz stypendia sprawiają, że mamy coraz więcej zawodników liczących się w krajowej rywalizacji.

- Dobra baza treningowa, perspektywy rozwoju i pieniądze to główne bodźce, którymi możemy zatrzymać utalentowanych sportowców - dodaje Teresa Małaczyńska. - A talentów nam nigdy nie zabraknie, bo jak się dobrze poszuka, to sportowo uzdolnionej młodzieży jest na Opolszczyźnie sporo.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3