Dawne Opole - miasto neonów

Artur  Janowski
Artur Janowski
Trudno było przejść obojętnie obok tak oświetlonego Ziemowita na ulicy Krakowskiej.
Trudno było przejść obojętnie obok tak oświetlonego Ziemowita na ulicy Krakowskiej. Zbiory autora
Przyciągały wzrok, pulsowały i zachwycały kształtem, bo projektowali je znakomici plastycy i architekci. W PRL-u zdominowały centrum Opola, a dziś - choć trudno w to uwierzyć - nie pozostał po nich nawet ślad.

Niemal dokładnie 90 lat temu w Stanach Zjednoczonych powstała pierwsza neonowa reklama.

Dwa napisy, które świeciły na pomarańczowo dzięki rurkom wypełnionych gazem, zakupiła od Georges'a Claude'a amerykańska firma Packard. Kariera neonów potoczyła się błyskawicznie, bo właściciele sklepów szybko zauważyli, że tego typu reklamy zwracają na nie uwagę wielu klientów, a już w 1925 roku neon Citroena pojawił się na słynnej wieży Eiffla

W Polsce wielka popularność neonów zaczęła się w drugiej połowie lat 50. wraz z polityczną odwilżą i próbą odejścia do komunistycznej szarzyzny.

Barwne reklamy - które w zależności do użytego gazu świeciły na fioletowo, biało czy pomarańczowo i czerwono - idealnie się do tego nadawały, a co więcej były dowodem, że u nas nocą może być równie kolorowo jak na Zachodzie.

- I było kolorowo - przyznaje Halina Żyła, prezes Towarzystwa Przyjaciół Opola. - Powiedziałabym nawet, że Opole było miastem neonów. Nocą centrum wyglądało fantastycznie. Te świecące reklamy były bardzo wyraziste i nie raziły tak jak obecne, może dlatego, że było ich jednak mniej? O niemal wszystkich dziś powiedzielibyśmy, że były dopracowane. Ja najbardziej pamiętam neon sklepu Renifer na ulicy Krakowskiej oraz świetlnego rycerza, który reklamował Ziemowita. Neonów były setki. Każdy sklep czy instytucja chciała mieć swój.

Pierwszy neon w Opolu - świecący na czerwono - zamontowano na biurowcu Ruchu przy ulicy Krakowskiej.

- W końcówce lat pięćdziesiątych był atrakcją, taką, którą chodzi się oglądać - opowiada Andrzej Hamada, architekt i entuzjasta historii miasta. - Budził podziw, bo w Opolu mieliśmy jeszcze sporo nie odbudowanych budynków, a mimo to był już pierwszy neon.

Co ciekawe, często nie świeciły niektóre jego elementy i dochodziło do zabawnych sytuacji, bo napis "Ruch" czasami wyglądał jak... "Rus", co oczywiście było szeroko komentowane.

Projekty świecących reklam bardzo często przygotowywali opolscy artyści czy architekci. Dlatego nierzadko były one małymi dziełami sztuki.

- Przygotowałem kiedyś neon dla kawiarni "Śnieżynka" na Ozimskiej i sklepu dla dzieci "Raj dziecka" na Krakowskiej - opowiada Andrzej Hamada. - W przypadku sklepu dla maluchów wymyśliłem, że neon będzie miał kształt chłopca w czapce z papieru, który trzyma pęk balonów. Dziś takich reklam już nie ma. Niestety.

Wielu opolan do dziś pamięta również migający neon "Robot", który reklamował sklep ze sprzętem AGD przy ulicy Krakowskiej, a także kultową "Krówkę", nad wejściem do baru mlecznego również na ul. Krakowskiej.

- Mnie z kolei utkwił neon "Sowy", jaki można było zobaczyć na księgarniach opolskiego Domu Książki - opowiada dr Joanna Filipczyk, kierownik działu sztuki w Muzeum Śląska Opolskiego. - Stare neony rzeczywiście były inne niż obecne reklamy, tyle że te może obecnie wykonać każdy, a w PRL neony projektowała wąską grupa osób, która miała ku temu odpowiednie kwalifikacje. W mieście istniała także komisja estetyki. Dziś w kwestii reklam mamy wolną amerykankę i centrum wygląda strasznie.

Wśród setek neonów na ulicach Opola jeden się wyróżniał. I to bardzo.
Napis "Witamy w stolicy polskiej piosenki" widział każdy, kto wychodził z dworca głównego PKP i kierował się w stronę ulicy Krakowskiej.

- Ktoś, kto go wymyślił, miał kapitalny pomysł - ocenia Andrzej Hamada. - Dwukolorowy neon umieszczono na dachu hotelu, który do tej pory mieści się na rogu ulicy 1 Maja i Krakowskiej. Szkoda, że potem go zdjęto. Brakuje takiego widocznego elementu, a przecież my nadal chcemy być uważani za stolicę polskiej piosenki.

Za odnalezienie tego akurat neonu dużo by dał Jarosław Wasik, dyrektor Muzeum Polskiej Piosenki. - Szukałem go, ale ślad po nim zaginął. Szkoda, bo niewątpliwie byłby atrakcją. Może kiedyś uda się go nam odtworzyć? - zastanawia się Jarosław Wasik.

Piękne neony zaczęły zanikać w kryzysowych latach 80. i dziś w centrum nie uchował się ani jeden. Na budynkach można natomiast spotkać jeszcze resztki stelaży, na których montowano rurki. Gazowe reklamy zostały wyparte przez podświetlane tabliczki i coraz liczniej pojawiające się ekrany świetlne. - Są tańsze i mniej zawodne - przyznaje Andrzej Hamada.

Tyle że w większych miastach ten typ reklam wraca do łask, a w 2012 roku w Warszawie powstało muzeum neonów. Odwiedza je mnóstwo młodych osób, a to daje nadzieję, że neony jeszcze powrócą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie