Kolonowskie to miejsce wyjątkowych ludzi, czyli nie tylko o sekretach Violetty Villas

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Za nami emocjonujący, prasowo-radiowy dzień w gminie Kolonowskie. To miejsce wyjątkowych ludzi i niecodziennych pasji, które odkrywaliśmy dla Was. Na zdjęciu Joachim Gruszka.
Za nami emocjonujący, prasowo-radiowy dzień w gminie Kolonowskie. To miejsce wyjątkowych ludzi i niecodziennych pasji, które odkrywaliśmy dla Was. Na zdjęciu Joachim Gruszka. Mirela Mazurkiewicz
Udostępnij:
Joachim Gruszka to muzyk z Fosowskiego, który na swoim koncie ma występy m.in. w Monte Carlo. W swojej karierze współpracował z największymi gwiazdami estrady. Ale gmina Kolonowskie pełna jest niebanalnych postaci.

- Mój ojciec był zawodowym muzykiem, perkusistą. Pracował w filharmonii w Katowicach oraz prowadził orkiestrę w Hucie Batory. Od najmłodszych lat wciągał mnie do orkiestry – wspomina Joachim Gruszka, saksofonista, który urodził się w Chorzowie, a na Opolszczyznę sprowadziła go miłość, która krótko po tym została jego żoną.

Pan Joachim przez 20 lat pracował w Orkiestrze Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Później przyszedł czas na Operetkę Warszawską i… ani się obejrzał trafił do Szwajcarii.

– Nawiązałem współpracę z panem, który prowadził zespół w szwajcarskim cyrku. Sądziłem wtedy, że pojadę na jeden sezon, a skończyło się na ośmiu – wspomina. – Szwajcaria otworzyła przede mną kolejne możliwości. Przez kilka lat z rzędu grałem na międzynarodowym festiwalu cyrkowym w Monte Carlo.

W Teatrze Syrena pracował m.in. z Bohdanem Łazuką, Hanką Bielicką czy Violettą Villas. Spotkania z barwnymi postaciami zaowocowały dziesiątkami anegdot. – Pani Violetta lubiła kwiaty. Gdy wracaliśmy z tygodniowego tourne, autobus przypominał palmiarnię – wspomina ze śmiechem pan Joachim.

Życia bez muzyki nie wyobraża też sobie inny mieszkaniec gminy Kolonowskie, poeta i bard Jerzy Kaufmann, choć jego akurat – jak sam mówi - na wielkie sceny nie ciągnie.

– Odwiedzając moje ciocie, mieszkające w domu opieki, zauważyłem, że czegoś im brakuje. Jedna z cioć nieraz mówiła, że ona już czeka na „ta siwo”, czyli na śmierć – wspomina muzyk. – Pomyślałem sobie wtedy, że pojedziemy z dziećmi pośpiewać z seniorami i okazało się, że takie spotkanie wywołało ogromną radość na twarzach pensjonariuszy. Zorganizowaliśmy m.in. koncert kolęd, podczas którego popłynęło mnóstwo łez wzruszenia. Dla mnie takie momenty są cenniejsze niż wielka scena.

Pan Jerzy żyje nie tylko muzyką. Na wydanie czeka zbiór wierszy, a właściwie – jak mówi autor – ostrzegajek dla najmłodszych. Wiersze mają zostać opublikowane po śląsku i po polsku.

– Staram się przemycać język śląski, by chronić go w ten sposób od zapomnienia, bo widzę niestety, że on znika z codziennego życia – wyjaśnia mieszkaniec gminy Kolonowskie. – Zbiór ma tytuł Zeflik, dej pozor, czyli Józek, uważaj. Do napisania tych utworków zainspirował mnie mój syn, który swego czasu włożył różaniec do kontaktu. Ta przygoda na szczęście miała pozytywne zakończenie, ale liczę na to, że moje ostrzegajki będą przestrogą dla innych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Jak żołnierz dawca ratuje ludzkie życie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie