MMA: Damian Grabowski z Opola rusza na podbój USA

    MMA: Damian Grabowski z Opola rusza na podbój USA

    Zdjęcie autora materiału

    Nowa Trybuna Opolska

    MMA: Damian Grabowski z Opola rusza na podbój USA
    "Pitbull" z Opola jest najlepszym Polakiem w wadze ciężkiej w niezwykle szybko rozwijającej się dyscyplinie sportu - MMA, czyli mieszanych sztukach walki. Przed nim w sierpniu życiowe wyzwanie.
    MMA: Damian Grabowski z Opola rusza na podbój USA
    Na poważnie karierę w MMA zawodnik o pseudonimie "Pitbull“ zaczął dopiero trzy lata temu. Dziś jest na 24. miejscu światowej listy w najbardziej prestiżowej wadze ciężkiej. Żaden Polak nie jest wyżej.
    - Czasem sam się zastanawiam, jak to się stało, że udało mi się tak daleko dojść - mówi Damian. - Do wszystkiego doszedłem praktycznie sam. Od żadnej ze sztuk walki nie miałem trenerów, nie korzystam z pomocy psychologów. Mam wielki problem ze znalezieniem sparingpartnerów w mojej wadze, którzy mogą walczyć ze mną w formule MMA.

    W MMA trzeba być niezwykle wszechstronnym, żeby osiągać sukcesy. Liczą się umiejętności walki w różnych stylach. By wygrywać, nie wystarczy być tylko niesłychanie silnym albo tylko dobrze boksować.
    Jeśli się prześledzi przygodę opolanina ze sportem, to widać że miał jednak podstawy ku temu, żeby osiągać sukcesy. Jako 8-latek zaczął trenować zapasy. Po dwóch latach porzucił je na rzecz karate kyokushin. Później trenował taekwon-do, w którym miał już kontakt z uderzeniami bokserskimi. W tej dyscyplinie sportu zdobył mistrzostwo Polski oraz Puchar Polski juniorów. Następnie było brazylijskie jiu-jitsu (w tej dyscyplinie był mistrzem Europy i wicemistrzem świata) oraz jego odmiana submission fighting (walka bez kimon w samych szortach). Kolejny etap to już MMA. W tej dyscyplinie sportu 30-letni Grabowski na zawodowym ringu stoczył 12 walk i wszystkie wygrał.

    Życiowa szansa
    Miesiąc temu w Gdyni "Pitbull“ zmierzył się z Michałem Kitą. Stawką był tytuł najlepszego Polaka w wadze ciężkiej. Ten pojedynek także rozstrzygnął na własną korzyść.
    Jednak prawdziwe wyzwanie dopiero przed nim. Za miesiąc w Chicago będzie walczył o mistrzostwo świata jednej z trzech najbardziej prestiżowych organizacji Bellator FC. W turnieju wystąpi ośmiu zawodników ze światowej czołówki, a stawka jest ogromna. Zwycięzca turnieju zgarnie 100 tys. dolarów.
    - To wielka szansa na sportowy i finansowy sukces - tłumaczy opolanin. - Muszę się zaprezentować z jak najlepszej strony. Nie chodzi tylko o główną nagrodę w turnieju, bo jeśli się dobrze pokażę, to mam szanse na kolejne atrakcyjne finansowo walki w USA. Tam jest duże zainteresowanie tą dyscypliną. Stacje telewizyjne płacą wysokie stawki za możliwość pokazania zawodów. Jestem niesłychanie zmotywowany, bo druga taka okazja może się nie powtórzyć. Nie jestem już młodym zawodnikiem. Na wysokim poziomie powalczę jeszcze cztery, góra pięć lat.

    Dlatego też Damian robi wszystko, żeby w Chicago wypaść jak najlepiej. Wyjechał już do Holandii. Tam przez cztery tygodnie będzie ćwiczył w jednej z najlepszych grup na świecie - "Golden Glory“.

    Trening i dieta
    Opolanin trenuje sztuki walki od ponad 20 lat. Miał też przygodę z koszykówką. Utrzymywanie się w wysokiej formie to efekt ciągłych ćwiczeń.
    - Przeważnie trenuję dwa razy dziennie - mówi. - Ostatnie miesiące podporządkowałem całkowicie swojej karierze. Mam ostry reżim treningowy. Rano najczęściej ćwiczę na siłowni albo mam trening dynamiki, czy zwykły bieg na wytrzymałość. To zajmuje mi około dwóch godzin. Potem jest czas na obiad i godzinną drzemkę.
    Wieczorami ćwiczy już elementy walki.

    - Często "przepycham“ się z zapaśnikami z Krapkowic albo trenuję z moimi kolegami z klubu. Do tego oczywiście odpowiednia dieta. Nie ma mowy o żadnych tłustych potrawach.
    Jada produkty wysokobiałkowe. W jego menu są też sałatki. O diecie i odpowiednim odżywianiu się sportowców może mówić bardzo dużo.

    - Skończyłem wychowanie fizyczne na Politechnice Opolskiej, a teraz robię studia podyplomowe na Akademii Wychowanie Fizycznego w Gdańsku na kierunku: żywienie i dietetyka w sporcie - zaznacza.
    Trening i dieta sprawiają, że sylwetkę ma niesamowitą. Przy wzroście 187 cm, waży 106-107 kg. To jednak głównie mięśnie. Zwykły człowiek przy takich parametrach ma zwały tłuszczu. U niego tego nie ma.

    Strach nie istnieje
    - Czy boję się, wychodząc do ringu? Nigdy nie myślę o tym - przekonuje Grabowski. - Odrzucam od siebie takie myśli jak najdalej. Po prostu wypieram je z głowy. Tłumaczę sobie, że strach nie istnieje. Skupiam się tylko na tym, jak rozegrać walkę. Gdybym się bał, nie miałbym po co wchodzić do ringu czy octagonu (klatki - dop. red.). W wielu dyscyplinach jest niebezpieczeństwo. Ani skoczek do wody, jak staje na trampolinie, ani żużlowiec przed startem nie może o tym myśleć. Ja też nie mogę. Nie potrafię stwierdzić, czy jestem dobrym zawodnikiem. Po prostu wychodzę na ring, walczę i wygrywam. Na pewno jednak wiem, że jestem bardzo mocny psychicznie, a w mojej dyscyplinie "głowa“ i odpowiednie nastawienie do walki jest najważniejsze. Staram się czytać jak najwięcej książek o wpływie na podświadomość i o treningu motywacji. Dużo dała mi lektura książki "Obudź w sobie olbrzyma" autorstwa Anthony'ego Robbinsa, w której są wskazówki, jak wpływać na swój stan umysłowy i emocjonalny.

    Przed turniejem w Chicago ważne będzie nie tylko odpowiednie przygotowanie fizyczne, ale i psychiczne olbrzyma z Opola.

    MMA...

    MMA...


    ... to dyscyplina, w której zawodnicy walczą w ringu lub w specjalnej klatce (octagonie). Dozwolone jest stosowanie technik z wszystkich sztuk walki, a więc są elementy: boksu, zapasów, kick-boxingu, dżudo czy brazylijskiego jiu-jitsu. Niemal "wszystkie chwyty są dozwolone“, dlatego dyscyplina jest dość atrakcyjna dla widzów. To bardzo szybko rozwijający się sport tam, gdzie są największe pieniądze, czyli w USA i Japonii.



    Plany na przyszłość
    - Sport daje mi dużo satysfakcji i chciałbym przy nim pozostać - tłumaczy "Pitbull“. - Moja dyscyplina się szybko rozwija i wierzę, że po zakończeniu kariery znajdę w niej swoje miejsce.
    Zresztą od kilku lat prowadzi w Opolu klub "Lutadores“, gdzie około 40 osób ćwiczy różne sztuki walki. Sam jest w nim trenerem.

    - Teraz mam trochę mniej czasu na trenowanie innych ze względu na to, że sam jestem głównie w rozjazdach - zaznacza. - Na pewno jednak tego nie porzucę, a jest w klubie kilku kolegów, którzy znakomicie znają się na szkoleniu.

    Dziś Grabowski ma satysfakcję z tego, do czego doszedł, choć, jak sam przyznaje, nie było mu łatwo.
    - To była ciągła walka o to, żebym został zauważony, żebym dostał szansę. Po pierwszych występach na zawodowym ringu był czas, w którym wcale nie walczyłem. Nie było chętnych, żeby ze mną rywalizować.
    Przeżył też trudne chwile, kiedy miał poważną kontuzję barku.
    - Obyło się na szczęście bez operacji, choć wielu lekarzy dziwiło się, że wróciłem do sportu. Na razie, odpukać, bark nie dokucza. Zdaję sobie sprawę, że jak w każdym sporcie może się przydarzyć kontuzja, która przerwie karierę. Dlatego w najbliższych latach chcę jak najwięcej dokonać.

    Popularność nie ta
    W naszym kraju MMA stało się w ostatnich miesiącach popularne dzięki temu, że walczyć zaczął najsilniejszy człowiek świata i celebryta - Mariusz Pudzianowski. Jego walki transmitowane przez Polsat miały kilkumilionową widownię, porównywalną z meczami piłkarskimi czy siatkarskimi, a także z walkami bokserskimi. To pokazuje, jak duży jest potencjał MMA.
    - "Pudzian“ zrobił znakomitą reklamę tej dyscyplinie sportu w Polsce - zaznacza Grabowski. - Jest człowiekiem powszechnie znanym i napędził koniunkturę na ten sport.

    Z Pudzianowskim nasz zawodnik nie może się równać pod względem popularności.
    - On jest człowiekiem, którego kojarzy pewnie cała Polska, a mnie znają tylko ludzie interesujący się sztukami walki - wyjaśnia "Pitbull“.
    Przed ostatnią walką w Gdyni przez kilka tygodni w Opolu na budynku przy ul. Żeromskiego wisiał wielki baner z sylwetką opolanina.
    - Tak jak MMA rozwija się w naszym kraju, tak i mnie rozpoznaje coraz więcej osób na ulicy i to nie tylko w Opolu - przyznaje nasz zawodnik. Dziewczyny mnie jednak jakoś specjalnie częściej nie podrywają - dodaje ze śmiechem. - Popularność jednak nie jest dla mnie najważniejsza. Spokojnie robię swoje.

    Znajomi trzymają kciuki
    "Pitbull“ wychowywał się na opolskim osiedlu ZWM. Koledzy z podwórka między ulicami Batalionu "Parasol" a Dąbrowszczaków teraz śledzą jego karierę.
    - To naprawdę znakomity sportowiec - mówi Marcin Tomasiewicz. - Wydaje mi się, że jeszcze trochę niedoceniany, bo i MMA to młoda dyscyplina. Ilu jednak mamy zawodników najlepszych w Polsce w swojej specjalności? Na pewno niewielu.

    O "Pitbullu" i jego karierze można przeczytać na stronie internetowej www.grabowskidamian.pl. Tam są też filmy z kilku jego walk.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Bili

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo