Na co umarł Fryderyk Chopin?

Redakcja
Maska pośmiertna Fryderyka Chopina
Maska pośmiertna Fryderyka Chopina
Rozmowa z prof. Wojciechem Cichym z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu

- Do niedawna uważano, że Fryderyk Chopin zmarł na gruźlicę. Jeśli się nie mylę, pan, panie profesorze, jako pierwszy stwierdził, że nie tylko.
- Niezupełnie. W 1987 r. artykuł na ten temat opublikował australijski badacz J.G. O'She'a, natomiast w Polsce prof. Michał Witt i ja zwróciliśmy uwagę, że z objawów opisanych w korespondencji Chopina, w tym z opisu ostatnich dni jego życia wynika, że chorował na mukowiscydozę.

- Prof. Tadeusz Dobosz uważa, że zbadanie serca kompozytora pozwoliłoby ten fakt ostatecznie potwierdzić. Jeśli po upływie 160 lat zachowało się w dobrym stanie...
- Nic nie wskazuje na to, by było inaczej, a stwierdzenie, że na sercu występują jakieś guzki należy raczej między bajki włożyć. Prof. J.B. Cruvelhier, który dokonał autopsji Chopina tuż po jego śmierci, w ogóle o guzkach serca nie wspomina, więc nie wiem, skąd te rewelacje prasowe, podane przez naukowca z Akademii Medycznej we Wrocławiu.

- Rzeczywiście wiele wskazuje na to, że po umieszczeniu w kryształowym słoju i włożeniu do mahoniowej skrzynki nikt serca nie oglądał...
- 12 października 1849 umierający kompozytor prosi, by najstarsza siostra zabrała je do Polski. By je "przeszmuglowała", bo innej możliwości nie było. Kiedy na granicy urzędnicy carscy zapytali "Co wieziesz?" - Ludwika Jedrzejewiczowa odpowiedziała: "Serce wiozę". Więc wpuszczono ją przez granicę bez kontroli, w przekonaniu, że miała na myśli własny organ.

- Może warto z filaru kościoła św. Krzyża w Warszawie wydobyć zamurowaną urnę i w laboratorium przyjrzeć się zawartości...
- Jest czas spokoju i czas niepokoju. W roku jubileuszu nie powinniśmy siać niepokoju. Tym bardziej, że serce oszczędzili nawet Niemcy. Generał SS Heinz Reinefarth, nazywany katem Warszawy, po tym, jak wydobyto je podczas powstania warszawskiego, świadom, że ma do czynienia z narodową relikwią, oddał serce Polakom. Przechowywane w prywatnej kaplicy arcybiskupa Antoniego Szlagowskiego w Milanówku, a potem w prywatnych domach, 17 października 1945 r. ponownie zostało wmurowane w drugi po lewej stronie filar głównej nawy. Oczywiście jako genetycy możemy wystąpić oficjalnie do władz państwowych i kościelnych o udostępnienie szczątków pośmiertnych Chopina lub kogoś z jego rodziny, by spróbować odkryć mutacje w kierunku mukowiscydozy. Bo skłaniam się ku temu, że Chopin cierpiał równocześnie na kilka chorób, z czego dwie - gruźlica i mukowiscydoza, współistniejące ze sobą, są najbardziej prawdopodobne.
- Kiedy choroba po raz pierwszy dała o sobie znać?
- Miał 16 lat, kiedy wystąpiła infekcja kataralna w obrębie górnych dróg oddechowych, w związku z czym dr Ignacy Kozielski przystawiał mu pijawki do gardła. Chopin pięknie opisał to w "Liście spod kołdry", skierowanym do Jana Białoszewskiego. Wcześniej, owszem, był wątły, mizerny, ale nie występowały żadne objawy chorobowe ani w obrębie płuc, ani serca.

- Zachowały się bardzo różne, czasami sprzeczne opisy powierzchowności kompozytora. Z jednych wynika, że miał 1,80 m wzrostu, z innych, że 1,70. Wedle George Sand miał oczy niebieskie, Liszt wspomniał, że brązowe, a włosy sypkie, jedwabiste, podczas gdy Eugeniusz Skwodzki widział "włos bujny, gęsty, mocno jak i u ojca kędzierzawy, gęsty". Natomiast wszyscy zwracają uwagę, że sprawiał wrażenie człowieka chorego.
- Niemniej należy domniemywać, że dopiero od 1836 r. zaczęła się tzw. ekspresja choroby. Od czerwca 1849 r., kiedy poszukiwał mieszkania na placu Vendome, wystąpiły objawy prawokomorowej niewydolności serca. Chopin był obrzęknięty i siny. Serce było zmęczone, chore, ale tylko Ludwika Jędrzejewiczowa i kilka innych osób to widziało. Kto potem otwierał kryształowy słoik, w którym lekarz umieścił serce po wyjęciu z klatki piersiowej, kto widział, czy zostało zanurzone w koniaku czy w spirytusie, w jakim było stanie - nie potrafię powiedzieć.

- Skąd pana tak żywe zainteresowanie Chopinem, taka drobiazgowa znajomość faktów?
- Chopinem interesuję się od czterdziestu kilku lat. W Rawiczu, bo tam się urodziłem, miałem nauczycielkę muzyki, która kładła mi na dłoniach pudełko zapałek i wymagała takiej gry, by nie spadły. - Biegłości, jaką wykazywał Chopin nigdy nie uzyskasz, więc przynajmniej naucz się grać topornie - mówiła. Zacząłem się zastanawiać, co to jest biegłość pianistyczna i interesować się genialnym kompozytorem. Przeczytałem, że miał adynamię mięśniową i dlatego lekarz zalecił mu wykonywanie ćwiczeń wzmacniających mięśnie dłoni. Z tego samego powodu Chopin własnoręcznie wyrzeźbił w stolarni Uniwersytetu Warszawskiego komplet szachów. Niestety, nie wiadomo, co się z nimi stało. Był normalnym dzieckiem, do pewnego czasu wykonywał polecenia rodziców i lekarza.

- A do jakich przemyśleń skłania pana, panie profesorze, umierający Chopin?
- Kiedy się rodzimy, Pan Bóg zakłada nam plecak z życiem. Ale czasami może założyć drugi, ze śmiertelną chorobą. Musimy temu podołać. Naszym zadaniem, jako lekarzy, jest zajrzeć do tego drugiego plecaka i chorobę leczyć, ale od czasu do czasu otworzyć pierwszy, by zachęcić: Żyj! Nie ujmuj nic z dni, które ci pozostały!
- Co mu zalecano?
- Stosował wezdykatorię, kąpiele z dębu, napary z żołędzi - pił je na przytycie - przepisywano mu zawłoki, czyli wkładanie pod skórę drażniących substancji, kataplazmy, a na kaszel poranny połączony z wykrztuszaniem podawano mu opium. Ten kaszel był typowy dla mukowiscydozy, za którą przemawia także nietolerowanie wieprzowiny (George Sand z braku innego mięsa podawała mu ją na Majorce). Także niewydolność trzustki. Chopina leczono, drażniąc system immunologiczny w nadziei wzmocnienia odporności. Do 1849 r. wszystkie te zabiegi starano się z różnym skutkiem stosować. Oczywiście z przerwą w 1848 r., kiedy przebywał w Anglii na zaproszenie byłej uczennicy Jane Stirling, i gdy dla polskich emigrantów dał ostatni zagraniczny koncert. Tam stosowano mech islandzki, zawierający substancje podobne do steptomycyny.

- Kiedy rozwinęła się niewydolność serca?
- Serce zostało zaatakowane jako ostatnie. Prawdopodobnie rozwinęło się tak zwane serce płucne.

- Wątpliwości zniknęłyby po przeprowadzeniu badań...
- Ze szczątków Chopina, złożonych na cmentarzu Pere-Lachaise, które mają być przeniesione do Panteonu, prawdopodobnie niewiele zostało, bo na paryskim cmentarzu gleba jest kwaśna. Można byłoby, już orientując się, gdzie pochowani zostali krewni Chopina - m. in. na Powązkach, kwatera 174, drugi rząd - przeprowadzić badania genetyczne związane z mukowiscydozą u sióstr względnie rodziców kompozytora. Kto miałby o to wystąpić z uzasadnieniem celu - władze państwowe czy kościelne - sprawa jest otwarta. Zwracam także uwagę, że serce to nie wszystko, co pozostało po Chopinie. Na Majorce, w Monachium, w rękach prywatnych kolekcjonerów zachowały się pukle włosów. To przebogaty materiał badawczy. Przypomnę, że pojedynczy włos Kopernika pozwolił odtworzyć kod DNA.

- Korzystając z tego materiału nie dowiemy się jednak, w jakim stanie znajduje się serce, jeśli coś z niego jeszcze pozostało. To z tego powodu prof. Dobosz apeluje o otwarcie urny. Może istnieje potrzeba uzupełnienia lub wymiany płynu konserwującego...
- Wymiana nic nie da. Białko zostało zdenaturowane alkoholem i w ten sposób już pierwotnie utrwalone.
- Chopin jako geniusz...
- Był nim ponad wszelką wątpliwość. W wieku 17 lat potrafił nie tylko sam komponować, ale będąc gościem księcia Mikołaja Radziwiłła - pomagał mu skomponować "Fausta". Posłużę się cytatem z André Gide'a, laureata nagrody Nobla w 1947 r.: "Richard Wagner wypełniał swoje emocje nutami, Fryderyk Chopin każdą nutę wypełniał swoją emocją. Nikt, tak jak on, nie potrafił tego czynić".
- Co o geniuszu powie lekarz, który jak mało kto poznał organizm kompozytora? Czy da się to przełożyć na język medycyny?
- Nie, biologia nie wyjaśnia talentu. To był zbiór unikalnych cech osobowych i prezentu od Pana Boga. Niektórzy dostrzegają związek pomiędzy tym, że kiedy się rodził, 22 lutego lub 1 marca (Justyna z Krzyżanowskich zawsze składała mu życzenia w marcu, a przecież matka wie, kiedy rodziła), ojciec grał na skrzypcach.
- Gdyby Chopin żył dzisiaj, udałoby się go wyleczyć?
- Tak. Prątek Kocha został odkryty w 1882 r., potem pojawił się Roentgen i pozwolił obiektywizować badania płuc, następnie odkryto streptomycynę i gen mukowiscydozy, a także opracowano jego leczenie kompleksowe. Nałożone dwie jednostki chorobowe, genetycznie uwarunkowana mukowiscydoza, najczęstsza genetyczna choroba rasy białej, i gruźlica, mogły spowodować, że cierpiał na lekką formę tej pierwszej. Niestety, pracował po nocach, popełnił błąd, wyjeżdżając na Majorkę, gdzie dodatkowo się przeziębił, wcześniejsze leczenie nadszarpnęło system immunologiczny. Trzeba przy tym pamiętać, że poza tym zapewniono mu wszystko co leczy: miłość rodzicielską, pobyt w Karlovych Varach i w Mariańskich Łaźniach, aeroterapię. Otaczano go ciepłem i czułością, zwłaszcza w Nohant. Miał spokój, choć stale się denerwował sytuacją w Polsce. Przyznawał się - "wieczorami grzmię na fortepianie", a George Sand napisała, że potrafił go tak "ujeżdżać", jak niegodziwy jeździec ujeżdża wierzchowca. Okładał instrument pięściami. Był genialny, a zarazem normalny.
- Po przeprowadzeniu badań serca czy szczątków członków rodziny wiele można by wyjaśnić. Z drugiej strony - słuchaczowi preludiów, mazurków czy Etiudy Rewolucyjnej wszystko jedno na co zmarł kompozytor.
- Byłoby to istotne dla pacjentów, którzy cierpią na choroby śmiertelne, szczególnie na mukowiscydozę. Pozwoliłoby im powiedzieć: każdy z nas jest śmiertelny, ale każdy może być wielki. Nie smućcie się, korzystajcie z talentów, które dał wam Pan Bóg, jeśli w Niego wierzycie. Zapewnią wam nieśmiertelność. Ciężko chory Chopin to motywacja do życia w czasach wielu samobójstw, m. in. z powodu śmiertelnych chorób.**

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciek

Fajny artykuł, jedna drobna uwaga - żadnego boga nie ma, nie było, nie ma, nie będzie.

p
polo

ZADEN SYFILITYK NIE MOZE BYC GENIUSZEM BO MA MOZG PRZEZARTY SYFEM

O
Obserwator z rp

Zapewne wkrótce za tego agenta francuskiego wywiadu zabierze sie IPN.
Co, jak co ale tylko "polacy" potrafia tak sponiewierać swoich wielkich
i wyciągnąć wszystkie "siuski"i "bakterie", choć nawet hitlerowcy się nie odważyli,
to świadczy o naszym totalnym upadku.

d
damian

Na co mogl zemrzec?W tamtych czasach takie gwiazdy przewaznie byly ofiarami syfilisu albo kily.Prawda bedzie zawsze wielka tajemnica.

M
Musicman

Dlaczego nie wspomniano, że Chopin był syfilytykiem? Zapomniano nagle?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3