Policja - praca dla twardych kobiet

fot. Sławomir Mielnik
Starsza posterunkowa Iwona Konieczna o zawodzie policjantki myślała już jako nastolatka. fot. Sławomir Mielnik
Kiedyś piękne policjantki brylowały w drogówce. Teraz, gdy feministki dopięły swego i mamy równość płci, jak trzeba - szlifują trotuary.

Gdy dziewczyna marzy, żeby zostać piosenkarką, to na policji raczej nie wyląduje. Tu trzeba mieć coś z Kill Billa, z tym, że bez przesady. No, ale krwi, mordobicia albo choć dotknąć pijanego gościa - bać się nie sposób. Jednym zdaniem, by iść do policji, trzeba być twardą babą, która byle czego się nie lęka.

Starsza posterunkowa Iwona Konieczna o zawodzie policjantki myślała już jako nastolatka. Jeśli w ogóle praca gliniarza może być misją, to posterunkowa Iwona właśnie tak ją traktuje. Zwłaszcza na początku służby to się zdarza.

- To jest praca z ludźmi i taką lubię - mówi policjantka. - Każdego dnia trzeba dużo z siebie dawać, ale jednocześnie można komuś pomóc.
Najważniejsze, by wyrobić w sobie zimną krew - mówi posterunkowa. Jedziesz do nieboszczyka przeciętego na torach. Ręka tu, głowa tam, krew i miazga. Trzeba nauczyć się nie wymiękać.

Zimna krew, ale nie serce

- Najtrudniej jest wtedy, gdy ktoś zginął i trzeba poinformować rodzinę - mówi Magda Łasut z Komendy Powiatowej Policji w Prudniku. - Dystans dystansem, ale nie da się tego zrobić beznamiętnie, moralnie obojętnie.

- Dopiero po interwencji, gdy opadają emocje, widzę, na jakie zagrożenie byłam narażona - tłumaczy Iwona. - I to jest dobra kolejność. Strach paraliżuje, w takiej pracy to już w ogóle.

Policjantki nieźle się sprawdzają w negocjacjach. Wiadomo, że gdzie diabeł nie może... A poza tym nie tylko mężczyźni inaczej reagują na widok kobiety w mundurze. Kobieta generalnie łagodzi obyczaje, wśród meneli na ten przykład również.

- Zasadniczo tak, ale jak wzywają nas do bójki i trzeba ją zgasić, to nikt tam nie patrzy na płeć - tłumaczy Iwona. - Goście po alkoholu albo naćpani są zwykle odklejeni od rzeczywistości.

- Powiem tak: nie zawsze rozmową wszystko można załatwić - mówi posterunkowa Konieczna. Póki co Iwona nie musiała wyciągać broni, no, chyba że na strzelnicy. I oby tak dalej.

- Nikt nie chce jej używać. Strzelać do człowieka... Nie wiem, jak bym dała sobie z tym potem radę - przyznaje Iwona. - Strzelanie to ostateczność.
Zasada druga: Nie dajesz rady? Wzywaj posiłki.

- Mieliśmy z partnerem doprowadzić do aresztu skazanego z domu - wspomina sierżant Beata Kocur z Komendy Powiatowej w Strzelcach Opolskich.

- Wchodzimy, w pokoju ciemno. Jego kobieta z dzieckiem na ręku biega za nami po pokoju, brat pijany się stawiał. A nasz zatrzymany wyskoczył z szafy i biegnie do drzwi. Ja przecięłam mu drogę ucieczki, a chłop jak dąb. Napiera. Ręka do tej pory mnie boli. A za plecami napiera kobieta z dzieckiem, trzeba uważać, by nie zrobić mu przez przypadek krzywdy, pijany brat bierze się do bitki. Takie to są te nasze interwencje.

Teraz Magda jest dzielnicową, w policji służy już 2,5 roku. Dopiero gdy zaczęła patrole, poczuła, na czym polega prawdziwa policyjna robota.

- W szkole wszystko wygląda nieco inaczej. Nie zawsze pokrywa się z praktyką - tłumaczy. - Życie to jest najlepszy podręcznik.

Pracę zostawiasz na posterunku

Magda Łasut z Komendy Powiatowej w Prudniku. - W szkole policyjnej wszystko wygląda inaczej. Życie to jest najlepszy podręcznik.

Już na początku musiały dorównać mężczyznom. Iwona zdawała razem z 34 innymi kobietami. Tylko jej i trzem koleżankom udało się zdać policyjny egzamin.

Beacie łatwiej było zdać testy, niż do nich podejść. O pracy policjantki myślała już w liceum. Ale dopiero po ukończeniu studiów zdecydowała się startować do szkoły policyjnej.

Na egzaminie przydała się wiedza zdobyta na studiach. Beata skończyła administrację. Do testów sprawnościowych wystarczył tydzień przygotowań.

- W szkole nie przepadałam za wuefem - śmieje się Beata. - Jednak okazało się, że z kondycją nie było tak źle. Na teście psychologicznym najważniejsze jest, aby być autentycznym, nie robić za świętą. Nie można napisać, że nigdy niczego się nie ukradło, a w następnym pytaniu zaznaczyć, że wyjadało się truskawki z ogródka sąsiada.

Przyzwyczaiły się, że są w mniejszości. Jednak żaden z kolegów nie dał im odczuć, że są w czymś gorsze. Nie ma taryfy ulgowej.

- Nie jestem pod jakąś specjalną ochroną, z drugiej strony nie czuję się dyskryminowana. Żaden z kolegów nie powiedział mi, że miejsce kobiety jest w kuchni - śmieje się Iwona. - W końcu wszyscy gramy do jednej bramki.

- Problemy pojawiają się, jak jest… więcej kobiet. Najczęściej zaczynają ze sobą rywalizować, zaczyna się rewia mody - dodaje Beata.

Sprawy z pracy zostawiają na komisariacie - to generalna zasada. Chcesz mieć normalną rodzinę, chcesz być normalną kochanką, żoną, matką - to się jej trzymaj.
W trudnych sytuacjach pomaga rozmowa z innymi policjantami.

- Bo my świetnie się rozumiemy - mówi Magda. - Innym sposobem na odreagowanie jest spotkanie ze znajomymi, ale wtedy nie rozmawiam o pracy.
- Nawet jeżeli nasi bliscy chcą nam pomóc, to po prostu niektórych spraw nie zrozumieją - dodaje Iwona.

Rodziny policjantek zaakceptowały ich wybór. Znajomi również.
- Czasem, jak siedzimy razem, to ktoś żartuje, że trzeba uważać, co się mówi, bo wśród nas jest policja - opowiada Beata. - Takie żarty.

- W tej pracy płeć nie ma znaczenia - tłumaczy Anna Gazda, naczelnik wydziału prewencji w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Opolu. Mundur założyła 24 lata temu. - Nie można powiedzieć, że kobiety w czymś są lepsze lub gorsze. Raz została napadnięta. Trzeba sobie z tym poradzić.

Trudności, specyfika pracy nie odstraszają przyszłych policjantek. Na Opolszczyźnie pracuje prawie 2,5 tysiąca policjantów, w tym 287 kobiet. Z roku na rok jest ich więcej. W 2007 roku policyjny mundur założyło 27 pań, do września tego roku już 61.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
5 września 2016, 14:32, kolo:

Typowe genderowe bredzenie. Równouprawnienie byłoby wtedy, gdyby stosowano takie same kryteria naboru tj. wzrost i sprawność fizyczna. W innym przypadku, obniżając te kryteria, celowo osłabia się służbę. Pytam po co? Czy faceci się pchają do położnictwa?

Tak pchają się.

k
kolo

Typowe genderowe bredzenie. Równouprawnienie byłoby wtedy, gdyby stosowano takie same kryteria naboru tj. wzrost i sprawność fizyczna. W innym przypadku, obniżając te kryteria, celowo osłabia się służbę. Pytam po co? Czy faceci się pchają do położnictwa?

j
jaś

jak ja chciałbym zobaczyć chociaż raz NOP na meczu (Odra Opole - Śląsk Wrocław) złożony z samych pań. i jeszcze żeby tak mała zadymka była. marzenie, hehe. równouprawnienie, to równouprawnienie. kobiety w policji tak, ale nie policjantki. patrol z kobietą to patrol śmierci.

j
jaki taki aleeee

Jak się przepracowało 24 lata za biureczkiem to tak można mówic ! Dla mnie ta kobita nie jest policjantką tylko urzędniczką jak pani w UW lub US. Sprawdzcie gdzie pracują baby przyjęte do pracy 5 lat temu czy na ulicy? Śmiem powiedziec nie ! Za biurkami plotki roznoszą i się panoszą kawą zaczynając dzień! Rywalizują ze sobą -tak jak to ta młoda powiedziała -niestety maleńka za ten długi język ciebie też rozliczą!

~opolanin~

Pani Naczelnik Gazdo.Niechże Pani nie opowiada bzdur.Płeć nie ma znaczenia?Dlaczego nie ma więc patroli złozonych z samych kobiet? Myslę,że gdyby nie płeć to nie zostałaby Pani napadnięta.Po co to ściemniactwo?

g
goldi

chcesz być normalną kochanką...? haha

D
DIABEL

A JAK TO JEST ZE KOBIETA W POLICJI SZYBCIEJ AWANSUJE NIZ MEZCZYZNA TO JEST DYSKRYMINACJA HEH

Dodaj ogłoszenie