Powódź 1997. Wszyscy sobie pomagali

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
20 lat temu nad Polską zawisły gęste chmury, które kilka dni później doprowadziły do powodzi. Opolanie uczcili w poniedziałek pamięć ofiar żywiołu i dziękowali tym, którzy nieśli wtedy pomoc.

Był 3 lipca 1997 roku, kiedy nad Polską, a także sporą częścią Europy zawisły gęste chmury. Padający bez przerwy deszcz sprawił, że służby meteorologiczne zaczęły wysyłać pierwsze raporty o możliwości wystąpienia podtopień. Ale chyba nikt nie przypuszczał, że powódź będzie tak katastrofalna w skutkach. Kilka dni później pod wodą znalazły się m.in. Głubczyce, Kędzierzyn-Koźle, Zdzieszowice, Krapkowice, Opole, Brzeg i Nysa. Woda zalała główne drogi i tory kolejowe w regionie i niemal wszystkie mosty nad Odrą. Nie było prądu, nie działały telefony, a tysiące mieszkańców województwa zostało uwięzionych przez wodę we własnych domach.

- Skala żywiołu przewyższyła najśmielsze oczekiwania mieszkańców, a uczeni mówią wręcz, że taka woda zdarza się raz na tysiąc lat - zauważył Adrian Czubak, wojewoda opolski. - W tamtym czasie nie było nakreślonych planów działania na taką okoliczność, a sprzęt, który posiadały służby mundurowe, okazał się niewystarczający. Pokazaliśmy jednak wtedy to, co jest w nas jest najpiękniejsze - ludzką solidarność.

Na Opolszczyźnie podczas powodzi w 1997 roku życie straciło osiem osób

- Mieszkańcy, którzy mniej ucierpieli w powodzi sami zorganizowali się, by pomagać tym najbardziej poszkodowanym. Wiedzieliśmy, że państwo nie będzie wtedy w stanie pomóc wszystkim potrzebującym - wspomina Maciej Sonik, starosta powiatu krapkowickiego, a w czasie powodzi jeden z wolontariuszy.

Wczoraj samorządowcy, przedstawiciele rządu, a także policjanci, strażacy i zwykli mieszkańcy spotkali się w Zdzieszowicach pod pomnikiem ofiar powodzi z 1997 r. Na Opolszczyźnie zginęło wtedy 8 osób. Najmłodszą ofiarą był młody, zaledwie 24-letni mężczyzna ze wsi Krępna pod Zdzieszowicami. Najstarszą - 85-latka z Kędzierzyna-Koźla.

- Woda przekroczyła wtedy stany alarmowe o 6 metrów niszcząc praktycznie wszystko co stanęło jej na drodze - zauważył Henryk Ligęza z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu. - Zniszczyła ponad 8 kilometrów wałów i spowodowała 85 wyrw. Wydaliśmy ponad 10 mln złotych na odbudowę tej infrastruktury.

Na właściwe zabezpieczenie regionu przed powtórką z 1997 roku Opolanie muszą jeszcze trochę poczekać. To bezpieczeństwo zapewni zbiornik przeciwpowodziowy „Racibórz Dolny”, który docelowo będzie mieścił 320 milionów metrów sześciennych wody. Inwestycja ma być gotowa z końcem 2018 roku.

Powódź 1997 Opolskie. Zniszczona Nysa, Kędzierzyn-Koźle, Brz...

Opinie

Nadkom. Jacek Kozłowski, komenda wojewódzka policji w Opolu
Opolska policja rozpoczęła akcję ratunkową pod nazwą powódź 7 lipca 1997 r. Trwała ona do 10 sierpnia. Na każdej zmianie pracowało wtedy 2 tys. funkcjonariuszy, a wspierali nas mundurowi m.in. z Krakowa, Katowic, Poznania i Legionowa.

St. bryg. Witold Trojnar, wojewódzka straż pożarna w Opolu
Była to bardzo trudna akcja ratunkowa, bo w 1997 roku nie mieliśmy łodzi płaskodennych, a część działań prowadzona była w nocy. Uszkodziliśmy mnóstwo sprzętu. Mimo tego strażacy ewakuowali około 9 tys. mieszkańców regionu. Obecnie jesteśmy zdecydowanie lepiej przygotowani na taką sytuację. Mamy więcej łodzi ratowniczych, lepszy sprzęt do łączności, więcej pomp. Ciągle ćwiczymy i się doskonalimy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RdzennyObywatelOP-slazak

Całe szczęście chroni nas teraz, świeżo ukończony zbiornik Racibórz, którego budowa była piorytetem dla władzy która pieczołowicie pilnowała wykonawców by wszystko było skończone na czas. A czekaj bo chyba jednak nie.......

b
bzyk

Autorze, popraw komentarze pod zdjęciami bo to co widnieje tam w tej chwili urąga wszelkim zasadom polskiej pisowni a Ciebie stawia na równi z analfabetami.

x
xcv

Dokładnie tak było, podobno o 2 w nocy w radiu podali prognozowane wysokości wody na poszczególnych ulicach (co się później sprawdziło) a o 4 przyszła woda. Kto o 2 w nocy słucha radia ? Ogólnie to była ogromna porażka władz które wcześniej znały prognozy wody ale nic z tym nie zrobiły!

a
asd

Było tak. Służby wiedziały o skali powodzi co najmniej dzień wcześniej. Nie było ewakuacji. Mieszkańcy ul. Prószkowskiej z mieszkań na parterze byli totalnie zaskoczeni przez falę powodziową. To, że nikt nie zginał było wielkim szczęściem.  Na Pasiece Policja tuż przed wylaniem Odry nawoływała do ewakuacji, a taka akcja powinna była się odbyć dzień wcześniej. Jednym słowem burdel i olewka. Tak było. Dopiero gdy opadła woda, to cała akcja usuwania skutków i udzielania pomocy powodzianom była dość sprawna. Ale i tu nie obyło się bez zgrzytów. Wielu cwaniaków żerowało na pomocy powodzianom. Towary, które miały być przekazane poszkodowanym przejmowali ludzie, którzy żadnych strat nie ponieśli i działali jedynie z chęci zysku. Mam nadzieję, że dzisiaj w razie kataklizmu cała akcja odbyłaby się zupełnie inaczej.

Dodaj ogłoszenie