Przedszkole - inwestycja dla długodystansowca

Edyta Hanszke
Skończyła psychologię. Plan zajęć dla maluchów ułożywa sama w oparciu o program ministerialny. (fot. Daniel Polak)
Skończyła psychologię. Plan zajęć dla maluchów ułożywa sama w oparciu o program ministerialny. (fot. Daniel Polak)
Udostępnij:
Stworzyłam akademię dla dzieci ze względu na swoją córeczkę - pisze Joanna Stelmach na stronie www.

Córeczka ma na imię Hania i ma 3 lata. Jest oczywiście jednym z przedszkolaków w najmłodszym bodaj stażem, prywatnym przedszkolu w Opolu. Ruszyło ono na początku lutego. Właścicielce i dyrektorce udało się skompletować w środku roku szkolnego dwie grupy po 12 osób. Najmłodsze dzieci mają 2,5 roku, najstarsze 5.

- Są z całego Opola - mówi Joanna Stelmach, właścicielka, z wykształcenia psycholog.

Najpierw potrzebny był budynek

Najtrudniejsze w drodze do własnego biznesu było znalezienie odpowiedniego budynku: wolnostojącego, dobrego do zaadoptowania na potrzeby najmłodszych, położonego na uboczu miasta i odpowiednio przestronnego. Przedszkole ma 450  m kw. powierzchni, kilka różnej wielkości sal do zabawy i odpoczynku, łazienki z małymi sedesami i umywalkami zamocowanymi na wysokości dzieci, własną kuchnię, a wkrótce będzie miało własny ogród.

Na pytania o trudności z adaptacją budynku i spełnianie wymagań przeróżnych instytucji, na co zwykle narzekają przedsiębiorcy Joanna Stelmach wzrusza ramionami, jakby to nie jej dotyczyło.

- Zapoznałam się z przepisami, znalazłam projektanta, strażaka i człowieka z sanepidu, którzy razem opracowali projekt przystosowania budynku - wspomina ze stoickim spokojem. - Więc i potem z odbiorem nie było poważnych problemów. Moim szczęściem było to, ze budynek był w stanie surowym z oknami jedynie, bez żadnych instalacji w środku, więc wszystko mogliśmy zaplanować dopasowując się do norm.

Utworzenie przedszkola, to nie łatwe

Kiedy poszła pierwszy raz do urzędu z pytaniem, jakie wymagania musi spełnić, by otworzyć przedszkole, to usłyszała, że to nie prosta sprawa. Ale do tego też podeszła spokojnie.

Remont budynku zaczął się w marcu ubiegłego roku, a już w lutym tego roku było po. Mąż pani Joanny żartował, że wykonawca miał dość jej dokładności i dlatego tak szybko uwinął się z pracami.

Pytana o to, czy odpowiedziała na zapotrzebowanie rynku - w Opolu brakuje miejsc w przedszkolach publicznych - Joanna Stelmach mówi, że niezupełnie przekłada się to wprost na zainteresowanie. - Nie ma co ukrywać - w prywatnym przedszkolu opłaty są wyższe, więc nie każdy rodzic decyduje się posłać tam dziecko.

Ci, którzy tak wybrali, pytali dyrektorkę o wielkość grup (12 dzieci pod opieką dwóch pań), program zajęć, wyposażenie sal i czy jest własna kuchnia. To ostatnie oczekiwanie przedszkole w Gosławicach też spełnia, mimo iż kuchnię trzeba wyposażyć jak tę w restauracji, co sporo kosztuje.

- Nie spodziewam się szybkiego zysku - odpowiada Joanna Stelmach, pytana o finanse. - Może moje dziecko będzie dopiero coś z tego miało, bo koszt adaptacji był naprawdę ogromny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie