Taka robota to głupota - ludzie nie chcą harować dłużej za minimalną krajową

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
W Strzelcach ofert pracy nie brakuje. Zasadnicze pytanie brzmi: za ile?
W Strzelcach ofert pracy nie brakuje. Zasadnicze pytanie brzmi: za ile? Radosław Dimitrow
W strzeleckim urzędzie pracy zapanowała niedawno euforia. Urzędnicy podliczyli bezrobotnych i wyszło im, że jest ich najmniej w historii funkcjonowania pośredniaka, czyli od 1991 r. Stopa bezrobocia wyniosła w powiecie zaledwie 8,6 proc.

Tyle oferują na rękę strzeleccy pracodawcy w różnych branżach:

Tyle oferują na rękę strzeleccy pracodawcy w różnych branżach:

>pracownik ochrony w Strzelcach Opolskich - 1280 zł

>sprzątaczka w Raszowej - 1280 zł

>pracownik produkcji w dużej fabryce w Strzelcach Opolskich - 1300-1800 zł

>nauczyciel języka niemieckiego w Jemielnicy - 1650 zł

>kierownik marketu w Kolonowskiem - 1800 zł

>kucharz w restauracji w Strzelcach Opolskich - 1810 zł

>ślusarz-monter w zakładzie w Strzelcach Opolskich - 1880 zł

>spawacz metodą TIG z uprawnieniami w zakładzie w Olszowej - 2850 zł

>kierowca z uprawnieniami C+E pracujący w transporcie międzynarodowym - 3550 zł

- Oczywiście ta liczba uwzględnia jedynie osoby, które się zarejestrowały w urzędzie, bez emigrantów przebywających za granicą - podkreśla Norbert Jaskóła, dyrektor urzędu pracy w Strzelcach Opolskich. - Ale i tak mamy powody do zadowolenia, bo rynek pracy wreszcie zaczął się zmieniać. Tylko w ubiegłym roku strzeleccy pracodawcy utworzyli 500 nowych etatów, a kolejne fabryki są w budowie.

W tym roku w Strzelcach Opolskich przybędzie co najmniej drugie tyle etatów. Niemiecki Coroplast, który wybudował zakład wiązek kablowych, zatrudnił już 150 osób i wciąż przyjmuje kolejne. Austriacki Kronospan buduje fabrykę płyt OSB i poszukuje do pracy ponad 200 osób. Rozbudowę i zwiększenie produkcji zapowiada ponadto brytyjska Intersilesia McBride (producent środków czystości) i koreański PearlStream (producent obudów do telewizorów). W strefie ekonomicznej gminy Ujazd, czyli po sąsiedzku, także powstają nowe zakłady: amerykański Tru-Flex potrzebuje 50 ludzi, a grunt pod budowę nowej fabryki szykuje właśnie firma z branży budowlanej.

Choć strzeleckie zakłady działają w różnych branżach, a kapitał pochodzi z różnych stron świata, to łączy je jedno - polskim pracownikom produkcji oferują zazwyczaj pensję minimalną plus 100-300 zł premii, czyli ok. 1500 na rękę. Mimo głodowych stawek ludzie dotychczas godzili się na pracę, a na spotkania z pracodawcami przychodziły tłumy.

Niedawno ten "system" zaczął jednak szwankować - ludzie przestali masowo składać CV do fabryk, a w niektórych zaczęło wręcz brakować rąk do pracy. Coraz więcej bezrobotnych przyznaje, że za takie pieniądze harować nie będą.
Żeby zdobyć nowych pracowników, strzeleckie firmy zaczęły same przychodzić do bezrobotnych. Dla przykładu strzelecki Coroplast średnio co drugi miesiąc organizuje w pośredniaku spotkanie rekrutacyjne. Organizacyjnie wygląda to tak: urząd powiadamia ludzi, że jest pracodawca, który chce im dać etat. Ci natomiast decydują, czy się stawią i złożą papiery.

Pierwsze takie spotkanie cieszyło się dużą popularnością - przyszło na nie aż 120 chętnych. Ale jak ludzie dowiedzieli się, że firma oferuje 1300 złotych na rękę, to ich entuzjazm wyraźnie osłabł. Niektórzy nawet ostentacyjnie zaczęli wychodzić z sali. Dziś na spotkaniach rekrutacyjnych Coroplastu chętnych jest już znacznie mniej - na ostatnie, które było zorganizowane w połowie stycznia, z trudem udało się ściągnąć 50 bezrobotnych.

- Pani w sprawie pracy? - pytam nieśmiało młodą kobietę, która trzyma w ręce formularz rekrutacyjny.

- A gdzie tam. Ja tylko listę podpisać. Urząd mnie wezwał, to przyszłam - mówi 30-latka z rozbrajającą szczerością. - Inaczej stracę ubezpieczenie i będę musiała płacić za każde badanie u lekarza.

- Robota za takie pieniądze to głupota! Szkoda czasu - denerwował się inny bezrobotny, który wyszedł z sali wyraźnie niezadowolony.

Zamiast biedy, wolą saksy

Marek z Zawadzkiego, który początkowo wiązał spore nadzieje na pracę w nowo powstałych fabrykach, dziś o ich ofertach nie chce nawet słyszeć.

- W styczniu zjechałem do kraju z Holandii, pracuję w szklarniach - przyznaje. - Tam firma ma przestój, który potrwa jakoś do wiosny, więc pomyślałem, że w międzyczasie coś dorobię na miejscu. Ale za takie pieniądze to mi się nie opłaca z domu wychodzić. Jak odliczę koszty transportu, to na rękę zostanie mi jakiś tysiąc złotych. To z ledwością wystarczy na zapłacenie rachunków, a przecież za coś jeszcze muszę kupić jedzenie.

Marek ma na utrzymaniu żonę i syna. Jak przyznaje, dziś nie wyobraża sobie, żeby miał pracować w Polsce za minimalną pensję. Jeszcze w 2008 roku był zatrudniony w hucie w Zawadzkiem i nie wspomina dobrze tamtego czasu.

- Zarabiałem jakieś 1400 zł na rękę i ciągle na wszystko brakowało, przez co byłem zadłużony - dodaje. - W Holandii w przeliczeniu na złotówki zarabiam 7000 zł na rękę. Dzięki temu kupiłem auto i już prawie spłaciłem kredyt za mieszkanie.

Niskie zarobki w dużych fabrykach nie dziwią dr. Witolda Potwory, ekonomisty i prorektora Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu.

- Głównym czynnikiem, dla którego inwestorzy przyjechali do Polski i zdecydowali się budować u nas zakłady, są - niestety - tania siła robocza i ulgi w podatkach - tłumaczy. - Nie ma się zatem co dziwić, że firmy oferują szeregowym pracownikom stawki na poziomie minimalnej krajowej. Wbrew pozorom znacznie lepiej opłacane stanowiska tworzą mali pracodawcy.

Zdaniem Witolda Potwory wysokość pensji w fabrykach może zmienić dopiero obniżenie bezrobocia do poziomu 5-6 proc.

- To jest ta granica, przy której kończy się rynek pracodawcy, a siłą dominującą staje się pracownik. Jeśli w Strzelcach Opolskich bezrobocie nadal będzie spadać, to w perspektywie może to oznaczać koniec ery tanich pracowników.

Bezrobotni na papierze

W strzeleckim urzędzie pracy jeszcze kilka lat temu zarejestrowanych było około 3,5 tys. osób, a bezrobocie wynosiło ponad 13 proc. Oznaczało to, że strzeleccy pracodawcy mogli wybrzydzać i przebierać w podaniach. Dziś, z powodu wyjazdów za granicę, ale też nowo powstałych zakładów liczba osób pozostających oficjalnie bez pracy stopniała do 2 tysięcy. Nie oznacza to jednak, że wszyscy oni chcą pracować. Jak szacują urzędnicy, nawet połowie spośród zarejestrowanych bezrobotnych może nie zależeć na pracy i tylko stwarzają pozory, że jej szukają. To sprawia, że w strzeleckich fabrykach brakuje rąk do pracy.

- Takie osoby chodzą chętnie na kursy i szkolenia, które im proponujemy, ale w kontaktach z pracodawcą robią wszystko, żeby pokazać się z jak najgorszej strony i pracy nie dostać - przyznaje dyrektor Norbert Jaskóła.

W praktyce wygląda to tak: podczas rozmowy kwalifikacyjnej bezrobotny wylicza wszystkie swoje problemy, np. że odczuwa ciągłe bóle kręgosłupa, ma problemy z ciśnieniem, że jego dzieci często chorują, a w związku z tym będzie potrzebować dużo wolnego. Nieodzowną wymówką jest także brak możliwości dojazdu do pracy, a niektórzy bezrobotni dla pewności wypijają jeszcze przed spotkaniem piwo. Rozmowa z podchmielonym kandydatem kończy się zazwyczaj podpisaniem świstka przez pracodawcę, że ta konkretna osoba ma nieodpowiednie kwalifikacje. Bezrobotny z uśmiechem na twarzy zanosi taki dokument do pośredniaka.

- Ten problem występuje szczególnie często w przypadku matek, które samotnie wychowują dzieci - dodaje Jaskóła. - Bywa, że pomoc, którą dostają w OPS-ie, czyli zasiłki, dopłaty do węgla, darmowe obiady dla dzieci, jest wyższa aniżeli pensja, którą oferuje im przyszły pracodawca. Takiej osobie niestety nie opłaca się pracować.

W strzeleckim OPS-ie znany jest także przypadek pana Janusza, który przez długi okres pobierał zasiłek w wysokości 676 zł miesięcznie. Ta suma wystarczała mu, żeby przeżyć, a gdy miał ochotę, dorabiał sobie na czarno jako murarz. Legalnej pracy w strzeleckich fabrykach podjąć nie chciał, bo wtedy musiałby oddać cały zasiłek.

Proponują większą "marchewkę"

Część przedstawicieli fabryk zrozumiała, że aby pozyskać ludzi albo przynajmniej zatrzymać u siebie tych, których już mają, muszą im dać więcej niż konkurencja. Próbują wiec stosować różne zachęty.

Żeby przyciągnąć do siebie nowych pracowników, Intersilesia McBride uruchomiła właśnie miniautobus. Kursuje on ze Strzelec Opolskich aż pod Częstochowę, zabierając po drodze pracowników, z i do zakładu. Niektórzy pracownicy pokonują w ten sposób nawet 40 km w jedną stronę. Przedstawiciele Intersilesii liczą, że dzięki temu ściągną do siebie ludzi także spoza powiatu strzeleckiego, którym dziś nie opłaca się dojeżdżać do pracy.

- W minionym roku podnieśliśmy także pensje naszym pracownikom. Podwyżka może nie była duża, ale z pewnością odczuwalna - podkreśla Witold Skrzyński, prezes strzeleckiej Intersilesii. - Mimo to odczuwamy, że rynek pracy jest coraz trudniejszy. Ciągle musimy kompletować załogę, bo jedni przychodzą, a drudzy odchodzą. Żeby załatać kadrowe luki, nasi ludzie pracują w nadgodzinach, za które oczywiście płacimy. Zależy nam na stałych pracownikach i ograniczeniu rotacji. To dlatego, że szkolenia dużo kosztują, a już najbardziej kosztowne są pomyłki.

Zdaniem Witolda Skrzyńskiego w perspektywie może się okazać, że strzeleckie zakłady będą zmuszone podnieść pensje. Na razie firmy postawiły na poprawę warunków pracy, by wyeliminować ewentualne uciążliwości. W Intersilesii wygląda to tak, że załoga będzie mogła wypowiedzieć się w anonimowej ankiecie, m.in. czy przełożeni traktują ich z szacunkiem i czy są zadowoleni z wykonywanej pracy. Firma zastrzega, że wszelkie niepokojące sygnały od pracowników będzie traktować bardzo poważnie.

Za 1800 zł można wyżyć?

Ale nie wszyscy narzekają dziś na niskie stawki w strzeleckich fabrykach. Wioletta ze Strzelec Opolskich, która niedawno skończyła szkołę i dopiero zaczyna karierę zawodową, ceni sobie pracę w Coroplaście.

- Nie jest ciężka, bo polega tylko na obsłudze maszyny - przekonuje. - Żyję sama i nie mam nikogo na utrzymaniu, więc wypłata na razie mi wystarcza. Może w przyszłości rozejrzę się za innym zajęciem.

Marcin ze Strzelec Opolskich broni z kolei warunków pracy w Intersilesii. Jego zdaniem narzekają przede wszystkim nieudacznicy, którzy przychodzą z roszczeniową postawą i są wściekli, że pracodawca w ogóle przydzielił im jakieś obowiązki.

- Na najniższym stanowisku i najniższej stawce mam 1800 zł - mówi Marcin. - Jak ktoś chce i umie pracować, to po przyswojeniu niezbędnej wiedzy na stanowisku produkcyjnym może zarabiać tyle samo.

Na zarobki w strzeleckich fabrykach nie narzekają także emerytowani policjanci i funkcjonariusze zakładów karnych. Choć ich zarobki także oscylują wokół minimalnej krajowej, to w połączeniu z emeryturą, która wynosi co najmniej drugie tyle, są w stanie spokojnie związać koniec z końcem.

Praca w strzeleckich fabrykach okazała się także prawdziwym zbawieniem dla osób, które nie mają żadnych kwalifikacji. Od czasu, gdy na rynku pracy jest mniej bezrobotnych, część firm przestała zwracać uwagę na to, jakie wykształcenie mają kandydaci - szansę na pracę mają nawet osoby po kilku klasach podstawówki.

Szefowie nie biedują

Na niskie stawki w strzeleckich zakładach z pewnością nie narzekają także kierownicy. Dla przykładu w pierwszej fabryce Kronospanu, gdzie produkowane są panele podłogowe, szef całego działu zarabia powyżej 10 tys. złotych. W tym samym czasie szeregowy pracownik może liczyć na pensję w wysokości ok. 1500 zł na rękę. Z ofert pracy do drugiego zakładu Kronospanu, które zawisły w urzędzie, wynika, że pracownicy produkcji będą mogli zarobić ok. 1800 zł.

Jeszcze większe rozbieżności w płacach występują w strzeleckim PearlStreamie, który w minionym roku zasłynął tym, że chciał wprowadzić u siebie system motywacyjny niezgodny z prawem pracy: za karę załoga miała być pozbawiana urlopów, a jako nagrodę firma proponowała puszkę coca-coli. Po tym, jak nto ujawniła skandaliczne warunki, zakład się z nich wycofał.

Dziś szeregowy pracownik może liczyć w PearlStreamie na pensję w wysokości 1500 zł. Tymczasem menedżerowi działu form wtryskowych firma zaproponowała ok. 13 200 zł na rękę, czyli prawie dziesięciokrotnie więcej.

Czy mieszkańcy Strzelec Opolskich mieli szanse zdobyć to stanowisko? Teoretycznie tak, ale w praktyce graniczyło to z cudem. Firma zapisała bowiem w warunkach, że wymaga biegłej znajomości języka koreańskiego i 10 lat doświadczenia w zakładzie o podobnym profilu. Było zatem do przewidzenia, że menedżer za ponad 13 tysięcy na rękę przyjedzie z Korei.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 73

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Emma

"Zdaniem Witolda Potwory wysokość pensji w fabrykach może zmienić dopiero obniżenie bezrobocia do poziomu 5-6 proc. - To jest ta granica, przy której kończy się rynek pracodawcy, a siłą dominującą staje się pracownik. Jeśli w Strzelcach Opolskich bezrobocie nadal będzie spadać, to w perspektywie może to oznaczać koniec ery tanich pracowników."

 

NIEPRAWDA ! Firmy już ściągają sobie "tańszą siłę roboczą" - z Ukrainy, którzy z chęcią pracują za stawki minimalne, bo tylko im się to opłaca. Polakom się nie opłaca, więc z takich firm uciekają. Pracodawcy nie ubolewają tylko zatrudniają jeszcze więcej Ukraińców w miejsca Polaków.
 

 

j
ja

He w intetsilesi proponoeali mi robote na umowe zlecenia 4 brygadowka za 1050 zl kon by sie usmial a gdzie tam dojazd smiechu warte nawet za nocki nie ma dodatku zalosne jaki wyzysk

G
Gość
W dniu 16.02.2015 o 08:21, markus napisał:

Nie tylko niemcy skośnookie niewysokie też PS jest na to najlepszym przykładem :D wózkowy zarobi max1500 w porywach, to żenujące :(przez firme pośredniczącą nie dostaniesz tyle zapomnij maks 1200 :(

m
markus
W dniu 16.02.2015 o 05:05, Łukasz Em napisał:

Niemcy zaczęli robić obozy pracy w Polsce bo mogą płacić 5 razy mniej, a Polska szczyci się spadkiem bezrobocia, zapominając że taka praca nie jest proporcjonalna do zarobków.

Nie tylko niemcy skośnookie niewysokie też PS jest na to najlepszym przykładem :D wózkowy zarobi max1500 w porywach, to żenujące :(

Ł
Łukasz Em

Niemcy zaczęli robić obozy pracy w Polsce bo mogą płacić 5 razy mniej, a Polska szczyci się spadkiem bezrobocia, zapominając że taka praca nie jest proporcjonalna do zarobków.

 

H
Hater

Lubisz zarabiac na ludziach najlepiej aby napier... 300% normy a najnizsza krajowa to powinno byc na te czasy da ciebie 1000 brutto I twierdzic ze kazdy to nierob

 

j
jer

Nie dziwota . Jeszcze drugie 25 lat takiej WOLNOŚCI i w kraju pozostaną tylko politycy ,ich rodziny i znajomi jako byli i obecni pracodawcy oraz emeryci i renciści .Reszta na pewno wybierze  pracę za uczciwe ,pieniądze bez ustawicznego słuchania .NIE STAĆ NAS ,MY NIC NIE MAMY ,CIEŚCIE SIĘ ZE WOGÓLE MACIE PRACĘ  itp. Głupich do pracy za grosze niech szukają w rodzinach i partyjkach politycznych

p
pablo
W dniu 09.02.2015 o 17:12, gość napisał:

nie ma się co dziwić, chcą wykorzystać nas jako tanią siłę roboczą, i jeszcze mamy ich po tyłkach całować, uwielbiać wręcz, że dali nam pracę, za nędzne, haniebne wynagrodzenia, które nie starcza na podstawowe potrzeby, a jak dochodzi do ustalania minimalnego wynagrodzenia, to wszyscy zgodnym chórem i strona rządowa i pracodawcy twierdzą, że minimalne otrzymują tylko niewykwalifikowani, na najniższych stanowiskach, a rzeczywistość jest zupełnie inna, za każdym razem jak szukałem pracy a mam kwalifikacje i pracowałem na różnych stanowiskach, to wynagrodzenie jakie mi i nie tylko mi, proponowano oscylowało wokół minimalnej, to co żyjemy w innych Polskach, są całkowicie oderwani od rzeczywistości i tego co się dzieje, stwarzają takie warunki zagranicznym firmom, by nas wykorzystali jako super tanią siłę roboczą, bo w ich krajach nikt za takie pieniądze tyłka by nie ruszył, i tak własnie nasi rządzący dbają o nas, jesteśmy tylko potrzebni jak zbliżają się wybory, a po nich to już mają nas bardzo głęboko.

 

Właśnie po to powstała Unia Niemiecka. Już Adolf Hitler 70-80 lat temu dążył do połączenia krajów europejskich pod rządami Berlina i to się właśnie dokonuje na naszych oczach.

M
Marcin

Ten rząd jest marionetką zachodu (Berlina) i tańczy tak jak mu zagrają (m.in. za stołki w Brukseli). Myślicie państwo, że niemieckie media, które od kilku lat biją brawa Tuskowi i jego ekipie robią to bezinteresownie? Proszę sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: kiedy obecny rząd w czymkolwiek odmówił carycy Angeli Merkel?

Stocznie zniszczono już kilka lat temu. Teraz na cel wzięli kopalnie by Polska nie miała własnych źródeł energetycznych. Niedawno próbowali wykonać skok na lasy państwowe, ale na szczęście opozycja utrzymała lasy w polskich rękach. Przemysł? Jaki przemysł! Już go dawno nie mamy. Banki? 92% banków w Polsce to kapitał zagraniczny, który u nas zarabia i wyprowadza pieniądze z Polski. Dla przykładu w Niemczech czy Francji kapitał zagraniczny w ich sektorze bankowym to tylko 8-15% a u nas 90% i tak samo jest w innych skolonizowanych przez zachód krajach dawnego bloku wschodniego. Na koniec zabiorą nam walutę (bez organizowania referendum) i uzależnią nasz kraj od europejskiego banku centralnego we Frankfurcie. Będzie tak jak zapowiadali ludzie z rządu na taśmach Wprost: "Państwo polskie będzie istnieć tylko teoretycznie" i ten plan jest niestety konsekwentnie realizowany.

Struktura gospodarcza Polski jest obecnie strukturą typową dla krajów skolonizowanych. Można powiedzieć, że jesteśmy w kieszeni kapitału zagranicznego.

M
Marcin

Fabryka amerykańska, koreańska, niemiecka, austriacka i tak dalej... a gdzie polskie zakłady? 

POLSKA JEST OBECNIE RYNKIEM ZBYTU DLA ZAGRANICZNYCH KONCERNÓW 

ORAZ DOSTARCZYCIELEM TANIEJ SIŁY ROBOCZEJ

F
Filutek
W dniu 09.02.2015 o 05:45, Arek napisał:

a ja z rodziną mieszkam od dwóch lat w Holandi i w raz z zona pracujemy u jednego pracodawcy i miesięcznie razem mamy 4200 e i jakos stać mnie na wakacje dobrej klasy  samochod a już nie wspomnę o tm ze dzieci maja dodatkowe zajecia,jesteśmy malzenstwem i mamy po 30 lat

To ci zazdroszczę.  Za 20 czy 30 lat będziesz mogł  się zapytać ile kosztuje np Kraków lub Warszawa z przyległościemi.  I będziesz paniskiem.

g
gość

nie ma się co dziwić, chcą wykorzystać nas jako tanią siłę roboczą, i jeszcze mamy ich po tyłkach całować, uwielbiać wręcz, że dali nam pracę, za nędzne, haniebne wynagrodzenia, które nie starcza na podstawowe potrzeby, a jak dochodzi do ustalania minimalnego wynagrodzenia, to wszyscy zgodnym chórem i strona rządowa i pracodawcy twierdzą, że minimalne otrzymują tylko niewykwalifikowani, na najniższych stanowiskach, a rzeczywistość jest zupełnie inna, za każdym razem jak szukałem pracy a mam kwalifikacje i pracowałem na różnych stanowiskach, to wynagrodzenie jakie mi i nie tylko mi, proponowano oscylowało wokół minimalnej, to co żyjemy w innych Polskach, są całkowicie oderwani od rzeczywistości i tego co się dzieje, stwarzają takie warunki zagranicznym firmom, by nas wykorzystali jako super tanią siłę roboczą, bo w ich krajach nikt za takie pieniądze tyłka by nie ruszył, i tak własnie nasi rządzący dbają o nas, jesteśmy tylko potrzebni jak zbliżają się wybory, a po nich to już mają nas bardzo głęboko.

A
Antykomuna

Tusek lisek chytrusek wyjechał z kraju i będzie zarabiał 300 tyś jewro Jewropejczyk j*bany, a przeciętny Polak żyje od wypłaty do wypłaty i musi jakoś kombinować żeby przeżyć. Młodzi ludzie uczą się tylko po to aby wyjechać za granicę bo tutaj w kraju nie ma perspektyw. Co z tego, że się umie dwa języki obce w stopniu zaawansowanym, ma się ukończone 3 fakultety jak i tak o przyjęciu do pracy decydują znajomości. Nikt z moich krewnych nigdy nie był w partii tak więc o wysokim stanowisku mogę zapomnieć. Komuniści zawsze powtarzali: raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy - i tak też się dzieje, komuchy mają wszystkiego pod dostatkiem i śmieją nam się w twarz. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś położy temu kres. Nie wiem czy Polska potrzebuje tak jak Ukraina Majdanu, ale wiem na pewno, że potrzebuje rewolucji. Chyba tylko Bóg jest w stanie wynagrodzić tą niesprawiedliwość społeczną z jaką się tutaj spotykamy...

P
Polaczek
W dniu 08.02.2015 o 10:36, Gość napisał:

Powiem ci tylko tyle ze polska jest tylko takie jednostki jak ty ja psuja i bardzo mnie boli to ze taka "męta " jak ty może żyć w tym kraju proponuje te jednostki zebrać w getta bez praw i odizolować od reszty po czym patrzeć jak zdychacie zdrajcy i przyszli podwójni agenci...

Ciemnoto po pierwsze Polska, po drugie miał na myśli "naszych" czyli balcerowiczów, bolków, tusków itp którzy skutecznie zniszczyli i rozkradli Polskę. Ja bym dodał zakłamane media propagandowe w których również brylują osobnicy pochodzenia bliskowschodniego.

t
timdan

Taka jest polityka naszego rządu. Zrobili z Polaków niewolników czarnoraboczich i na tym opierają pracę swoich fabryk zagraniczni zdziercy zatrudniający za pół darmo polskich pracowników. Tak nie pracują nawet murzyni w Afryce, bo wolą się wygrzewać na słoneczku niż tyrać za darmo. Ale Polak potrafi. 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3