W Kluczborku ma powstać zakład recyklingu tworzyw sztucznych. Ludzie mówią "nie"

Milena Zatylna
Milena Zatylna
Przy ulicy Fabrycznej w Kluczborku ma powstać zakład recyklingu. Mieszkańcy sąsiednich osiedli nie chcą się na to zgodzić. Boją się o swoje zdrowie i środowisko naturalne.
Przy ulicy Fabrycznej w Kluczborku ma powstać zakład recyklingu. Mieszkańcy sąsiednich osiedli nie chcą się na to zgodzić. Boją się o swoje zdrowie i środowisko naturalne. Milena Zatylna
Mieszkańcy osiedla za torami w Kluczborku protestują przeciwko powstaniu w tej okolicy zakładu recyklingu tworzyw sztucznych. Obawiają się, że będzie on uciążliwy dla środowiska naturalnego i szkodliwy dla zdrowia. Padają także zarzuty, że cała procedura prowadzona jest w tajemnicy.

Boją się oparów, smrodu i zatrucia środowiska

Inwestycją zainteresowana jest niemiecka Grupa Perlon, w skład której wchodzi od niedawna kluczborska firma Nowo Products, produkująca żyłkę techniczną.

Zakład miałby powstać przy ulicy Fabrycznej 1, w miejscu, w którym niegdyś znajdował się Cuprod.

W maju inwestor złożył w Urzędzie Miejskim w Kluczborku wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Od tego momentu ruszyła procedura.

Protestujący, głównie mieszkańcy kluczborskiego Zatorza, twierdzą, że o planowanym przedsięwzięciu dowiedzieli się przez przypadek i nie życzą sobie takiego sąsiedztwa.

- My, mieszkańcy ulic Hallera, Andersa, Sikorskiego, Maczka, Andersa, Kilińskiego, Okulickiego jesteśmy oburzeni i zaniepokojeni. To jest 300 metrów od naszych osiedli – mówi Kamilla Kuźmicka. - Biorąc pod uwagę, że mamy cyrkulację powietrza w większości od strony południowo-zachodniej, ten trujący odór nie tylko dostanie się do naszego osiedla. Potencjalnie rakotwórcze opary przerabianego plastiku dotrą do całego Kluczborka. Najmniejsze cząsteczki polecą najdalej. Boimy się także o potencjalne zatrucie wody gruntowej. Sprzeciwiamy się takiej ingerencji w nasze środowisko i w nasze powietrze.

Dlaczego nie w Niemczech?

Mieszkańcy boją się także skali produkcji i liczby tirów, które w związku z nią będą przyjeżdżać do miasta.

- Z listu intencyjnego do burmistrza dowiadujemy się, że firma ma w planie przerabiać w Kluczborku 3 tysiące ton swoich odpadów rocznie, pochodzących z siedziby w Niemczech. Dlaczego nie będzie robiła tego w Niemczech? Czy będzie jej się opłacało wozić transporty do Polski? A może chodzi o to, że w Niemczech obowiązuje ustawa odorowa, a w Polsce nie. I tam po prostu nie mogłaby prowadzić takiej działalności? – pytają ludzie.

Protestujący twierdzą, że ich niepokój potęguje sposób, w jaki cała procedura jest prowadzona przez kluczborski magistrat.

- Jesteśmy zaniepokojeni tą sytuacją, bo nie mamy dostępu do większej ilości informacji, a urząd odmawia nam dostępu – tłumaczą. - Nikt z nas nie wiedział o tym przedsięwzięciu Zostaliśmy zaskoczeni. Nie jesteśmy wdrożeni w konsultacje. Próbowaliśmy oficjalną drogą w urzędzie miejskim dowiedzieć się czegoś więcej, ale się nie dowiedzieliśmy, bo nie jesteśmy stroną. Stroną są jedynie osoby zamieszkałe w odległości zaledwie 100 metrów od zakładu.

Nic jeszcze nie jest przesądzone

Burmistrz Jarosław Kielar zapewnia, że nikt w tej sprawie nie ma nic do ukrycia.

- Wszystkie procedury były zachowane. Od 23 czerwca obwieszczenie o inwestycji było na stronie internetowej oraz facebookowej gminy – informuje. - Przez 30 dni każdy mógł się wypowiedzieć.

Inwestycja uzyskała już pozytywną opinię Sanepidu.

- Opinie jeszcze powinny wydać RDOŚ i Wody Polskie w Gliwicach – mówi Jarosław Kielar. - Po tym będzie obwieszczenie, na podstawie którego wszyscy mieszkańcy, nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie, będą mogli się wypowiedzieć na ten temat. Później gmina wyda swoją decyzję. Ale nawet wydanie pozytywnej decyzji środowiskowej nie przesądza, że ten zakład powstanie. Natomiast nie możemy traktować przedsiębiorców jak przestępców, którzy zamierzają łamać prawo.

Adam Czaja, dyrektor firmy Nowo Products tłumaczy, że zakład recyklingu tworzyw sztucznych nie oznacza budowy spalarni śmieci czy sortowni.

- Grupa Perlon specjalizuje się w produkcji monofilamentów, czyli żyłki technicznej, używanej m.in. w technologii produkcji papieru. Żyłki pod wpływem użytkowania, już u klientów, tracą swoje właściwości i kończą żywot technologiczny. Trzeba z nimi coś zrobić. A że wiemy co to jest, że są to czyste polimery, przejmujemy je, mielimy, topimy i robimy z tego ponownie granulat, który jest wykorzystywany w produkcji. To bardzo cenny dla nas surowiec – mówi Adam Czaja. – Mogę zapewnić, że odpady, które będziemy recyklingować, będą pochodzić tylko z zakładów należących do grupy, a produkcja będzie niemal bezemisyjna.

Grupa Perlon w ramach swojego rozwoju rozpatruje trzy lokalizacje, jeśli chodzi o zakład recyklingu. Oprócz Kluczborka pod uwagę brane są również dwie lokalizacje w Niemczech.

- Decyzja na poziomie inwestorskim jeszcze nie zapadła. Decydować będą warunki ekonomiczne – wyjaśnia Adam Czaja. – Docelowo w nowym zakładzie zatrudnienie ma znaleźć od 20 do 25 osób, a sama wartość linii technologicznych to 2,5 miliona euro.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska