W Kluczborku nie powstanie zakład recyklingu tworzyw sztucznych. "Presja ma sens"

Milena Zatylna
Milena Zatylna
Mieszkańcy Kluczborka nie chcieli, by w mieście powstał zakład recyklingu tworzyw sztucznych. Inwestor wycofał się sam. Decyzję argumentował kwestiami logistycznymi, ale protestujący uważają, iż ich sprzeciw miał sens, bo dopięli swego.
Mieszkańcy Kluczborka nie chcieli, by w mieście powstał zakład recyklingu tworzyw sztucznych. Inwestor wycofał się sam. Decyzję argumentował kwestiami logistycznymi, ale protestujący uważają, iż ich sprzeciw miał sens, bo dopięli swego. Milena Zatylna
Niemiecki koncern Perlon zrezygnował z budowy fabryki recyklingu tworzyw sztucznych przy ulicy Fabrycznej w Kluczborku.

W zakładzie tym odpady z żyłki technicznej miały być topione, a następnie przerabiane na granulat służący jako materiał do ponownej produkcji. O decyzji inwestora poinformował burmistrz Jarosław Kielar.

- Oficjalnym pismem z 16 lutego firma Perlon powiadomiła nas o podjęciu decyzji o rezygnacji z realizacji projektu recyklingu tworzyw sztucznych w zakładzie w Kluczborku – mówił Jarosław Kielar.

Przedsiębiorca tłumaczył, że postanowił zbudować zakład w Niemczech, bliżej miejsca produkcji materiałów, co wiąże się z niższymi kosztami transportu i mniejszą uciążliwością tegoż transportu dla środowiska. Jednocześnie inwestor podkreślił, że zdaniem Grupy Perlon projekt zawsze klasyfikował się do zatwierdzenia, a w kontekście zrównoważonego rozwoju tworzyw sztucznych jest on korzystny pod każdym względem środowiskowym, czego potwierdzeniem są pozwolenia środowiskowe dla zakładu w Niemczech.

- Pragnę zauważyć, że wobec niedawnej sytuacji, kiedy została wydana pozytywna opinia przez Sanepid oraz wobec oczekujących od 22 czerwca ubiegłego roku niewiadomych opinii Wód Polskich i RDOŚ, decyzja inwestora o odstąpieniu od inwestycji pozwoliła na trwale zakończyć postępowanie – zapewnia burmistrz.

Z takiego obrotu sprawy satysfakcji nie kryli mieszkańcy kluczborskiego osiedla za torami, którzy zorganizowali protest przeciwko budowie fabryki. Miała być ona położona zaledwie kilkaset metrów od ich domów. Pod petycją podpisało się ponad 2 tys. osób.

- Presja ma sens. Jesteśmy bardzo zadowoleni z takiego rezultatu, ale chcemy mieć pewność, że to nie jest rozwiązanie tylko na teraz, ale na zawsze. My tu mieszkamy i będziemy mieszkać za 10, 20 lat – mówiła Kamilla Kuźmicka, liderka protestu. - Chcemy mieć czyste powietrze i spokój.

Protestujący obawiali się, że przy inwestycji tego typu o czystym powietrzu i spokoju będą mogli na zawsze zapomnieć. Ich obawy potęgowały rozbieżności między oficjalnymi zapewnieniami spółki a dokumentami, które złożyła w instytucjach opiniujących wpływ tej inwestycji na środowisko.

- Przeczytałam cały raport opracowany na wniosek firmy Perlon. Przedstawiciel firmy mówił, że zakład będzie przetapiać 3 tys. ton plastiku rocznie, podczas gdy z raportu okazało się, że tych śmieci byłoby 8,5 tys. ton rocznie – argumentowała Renata Sarnicka. - Były też podane kody odpadów, które miały być przetwarzane w Kluczborku. Okazało się, że nie będą to tylko odpady plastikowe, ale także przetworzone i nieprzetworzone odpady tekstylne, papier oraz inne, w tym bardzo niebezpieczne i do tego 1000 ton gumy. W pobliżu jest obszar cenny przyrodniczo, czyli Natura 2000, a także czwartorzędowe, najczystsze ujęcia wody objęte najwyższą ochroną. Byliśmy i jesteśmy przeciwko tej inwestycji, bo chcemy, aby Kluczbork był uzdrowiskiem a nie śmietniskiem.

Z kolei Piotr Pośpiech, który włączył się w protest, argumentował, iż warto by było, aby komisja urbanistyczna, którą miał powołać burmistrz, rozstrzygnęła, czy na działce przy ul. Fabrycznej budowa takiej fabryki byłaby zgodna z zapisami planu zagospodarowania przestrzennego.

- Tam mamy w planie "P", czyli produkcję. Miejsc, gdzie mogą być wykonywane inne, szczególnie oddziałujące na środowisko przedsięwzięcia w naszym województwie nie ma zbyt wiele. Są np. koksownie, oznaczone symbolem P1 – mówił. - Jak się czyta uchwałę rady miejskiej w Kluczborku, to wydaje mi się, że lokalizacja fabryki recyklingu tworzyw sztucznych była niemożliwa. Żałuję, że burmistrz Kluczborka nie zaczął postępowania od rozstrzygnięcia, czy jest zgodność z planem, czy jej nie ma. Jak nie ma, to nie musiałby prowadzić dalej żadnego postepowania.

Burmistrz tłumaczył, iż musiał wszcząć postępowanie w sprawie lokalizacji inwestycji, gdyż w przeciwnym razie gmina mogła być posądzona o ograniczanie swobody działalności gospodarczej co mogłoby skutkować domaganiem się przez inwestora odszkodowania.

- Choć osobiście byłem przeciwko tej inwestycji, musieliśmy działać zgodnie z prawem i w granicach prawa z zachowaniem wszelkich wymaganych procedur - zaznaczył Jarosław Kielar.

Zakład recyklingu tworzyw sztucznych miał powstać w Kluczborku przy ul. Fabrycznej 1.

od 7 lat
Wideo

Dzień pamięci - ZBRODNIA KATYŃSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska