Liczymy. Lekcja domowego budżetu

Redakcja
W domu Teresy i Marka Gabrysiów wychowuje się dziesięcioro dzieci. Spojrzeliśmy na wydatki rodziny związane z wszelkimi codziennymi sprawami. Planowanie, kupowanie, oszczędzanie to duża sztuka.
W domu Teresy i Marka Gabrysiów wychowuje się dziesięcioro dzieci. Spojrzeliśmy na wydatki rodziny związane z wszelkimi codziennymi sprawami. Planowanie, kupowanie, oszczędzanie to duża sztuka. Fot. Barbara Kubica[O]
Rodzina Gabrysiów: mama, tata, dziesięcioro dzieci. Pokazali nam, co to znaczy sztuka utrzymania dużej rodziny. A także życiowa zaradność i dobra organizacja. Bierzemy kartkę, długopis i liczymy.

Ślicznej Paulince buzia nie zamyka się ani na chwilę. Chętnie pokazuje nowe buty i sukienki. Szymek, Alan i Nataniel za piłką mogliby biegać niemal cały dzień. Alan, jeśli nie gra, to zdarza mu się czasem upichcić coś w kuchni i choćby z tego powodu zasługuje na przydomek „Magda Gessler”. Denis jest już prawie dorosły, ma w końcu 17 lat. To dumny uczeń znanej rybnickiej szkoły mechaniczno-elektrycznej. Są jeszcze trzy dziewczyny: Mariola, Angelika i Patrycja - najstarsza z całej gromadki pracuje w pobliskim przedszkolu i pracy z dziećmi oddaje całe swoje serce. Nie można oczywiście zapomnieć o dwójce najmłodszych domowników. Czteroletnim Bartku, który początkowo jest wyjątkowo nieśmiały, ale potem z uśmiechem opowiada o przedszkolu, oraz Natalce - 1,5-rocznej blondyneczce, która już w drzwiach wita nas grzecznie i podaje lizaka. Taka gromadka wychowuje się w pięknym domu Teresy i Marka Gabrysiów z Rybnika.

Do standardowych rodzin nie należą. I to nie tylko ze względu na liczbę dzieci wychowujących się pod wspólnym dachem. To zawodowa rodzina zastępcza, ale patrząc na maluchy, trudno nawet się domyślać, które dzieci są biologicznymi pociechami Gabrysiów, a które są pod ich opieką dopiero od 10 lat. Słowa starej piosenki - wszystkie dzieci nasze są - w tym przypadku sprawdzają się idealnie.

- Każde dziecko jest inne, specyficzne. I każde ma swoje potrzeby - mówią nam dumni rodzice.

W domu dzień upływa spokojnie.

- Wracając z pracy na kopalni Chwałowice, kupuję dzieciom bułki na śniadanie. Kilkanaście sztuk - mówi nam tata Marek. - Od czasu, kiedy dzieci trochę marudziły, że nie smakuje im szynka albo ser, śniadania robią sobie same. Na stole leżą przekrojone bułki czy pocięty na kawałki bochenek chleba i one same decydują, czy biorą z szynką, serem czy pomidorem - mówi nam mama Teresa. Chłopcy to miłośnicy płatków kukurydzianych. Na nich trzech jedna paczka to idealna porcja na jedno śniadanie. Jedno! - Nie chcą zwykłych płatków kupowanych na wagę w sklepie. Jedzą tylko te firmowe. Płatki kupujemy więc na kilogramy, a mleko na litry - wylicza pani Teresa. Kilogramów mięsa, ziemniaków i jajek, które potrzebne są, by rodzina mogła wspólnie zjeść obiad - nikt nie jest w stanie zliczyć. Ale mama zawsze stara się, by talerze zapełniły się dwoma daniami.
Na większe zakupy rodzice jadą zazwyczaj trzy razy w tygodniu.

- W poniedziałki, środy i piątki albo soboty. W lokalnych, osiedlowych sklepach kupujemy już potem tylko to, czego zabraknie. Zakupy robimy w jednym markecie spożywczym, w którym obowiązuje zniżkowa karta dla dużych rodzin. Ale i tak tygodniowo na jedzenie i podstawowe produkty chemiczne - proszki czy pastę do zębów - wydajemy około 1200 złotych - mówią Gabrysiowie. Miesięcznie utrzymanie domu pochłania około 5 tysięcy złotych.

Kosmetyków, proszków, szamponów i past idą całe tuziny.

- Każdego dnia co najmniej dwa razy włączamy pralkę. Samych ręczników po wieczornej kąpieli wystarczy na jedno pranie - mówi pani Teresa.

Utrzymanie dzieci, zakup jedzenia, opłacenie zajęć dodatkowych dla dzieci i - co najważniejsze - przygotowanie ich do szkoły pochłaniają sporą część rodzinnego budżetu.

- Zakupy robimy na bieżąco. To nie jest tak, że na 1 września wszystkie dzieci muszą mieć nowe plecaki. Jeśli jeden się rozpadnie, to kupujemy nowy. Chłopcy, wiadomo - chcą mieć markowe - to wydatek kilkudziesięciu złotych - mówi pani domu.

Więcej trzeba już zapłacić za książki i zeszyty.

- W ubiegłym roku Szymon szedł do trzeciej klasy szkoły podstawowej. Nie dostał żadnej ministerialnej wyprawki. Za komplet książek zapłaciliśmy 180 złotych plus potem dodatkowo około 40 za książki do języka angielskiego. Do tego dochodzą długopisy, bloki, pióra, mazaki. To kolejne 50 złotych - wylicza mama. Dziś dzieciaki na lekcjach wychowania fizycznego nie ćwiczą już w zwykłych getrach i trampkach na nogach.
- Trampki to jest obciach - mówi nam Szymon. To wielki fan Cristiano Ronaldo. Najlepiej, gdyby na lekcje WF i na treningi piłkarskie mógł biegać w butach takich, jakie ma portugalski piłkarz. - Najlepsze są korki Umbro albo Adidasa. Wszyscy chłopcy w drużynie takie mają - wylicza ze znawstwem 10-latek. Halówki na lekcje wychowania fizycznego to wydatek około 100 złotych. Korki na treningi na trawie drugie tyle. - Ale kupując trochę lepsze buty mam przynajmniej pewność, że pograją w nich choćby dwa miesiące, że nie rozlecą się po jednym treningu - rozsądnie zauważa mama. Do tego dochodzą ochraniacze, getry, rękawice bramkarskie. - Ostatnio kupiliśmy taniej, w promocji. Para rękawic kosztowała 43 zł. Wystarczą może na dwa miesiące - cieszy się Marek Gabryś. Do tego dochodzą jeszcze składki w klubie - na każdego młodego piłkarza po 20 złotych miesięcznie.

Za co jeszcze rodzice płacą? Paulinka najpierw chodziła na lekcje śpiewu, potem na taniec. Miesięcznie za zajęcia w największej szkole tańca w mieście - kolejne 99 zł. Mariola, 19-latka, przygotowuje się właśnie domatury.

- Raz na dwa tygodnie, czasem raz na tydzień, korzystam z korepetycji z języka angielskiego i z matematyki - mówi nam nastolatka. Każda godzina dodatkowych lekcji to wydatek 30 złotych. - Za to płacą rodzice. Poza tym, co miesiąc dostaję 300 zł kieszonkowego. To są pieniądze, które muszą mi wystarczyć na własne wydatki - wypad z chłopakiem do kina, zakup ubrań, kosmetyków, kawę z koleżankami. I wystarczą, bo sporo udaje mi się jeszcze zaoszczędzić - mówi nam nastolatka.

Angelika jest o rok starsza od Marioli. Studiuje pedagogikę resocjalizacyjną w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. - Na uczelnię dojeżdża moim samochodem. Dopóki się uczy, my płacimy jej za paliwo. To też wydatek około 500 złotych miesięcznie - mówi nam Marek Gabryś.

Rodzina Gabrysiów stara się przynajmniej raz w roku - najlepiej w wakacje - wyjechać na urlop. W ubiegłym roku całą gromadką bawili w Chorwacji, rok wcześniej w Albanii. - To jest wydatek, który mocno nadweręża nasz domowy budżet. No ale chcemy, by dzieci zobaczyły trochę świata. Dla całej rodziny taki wyjazd kosztuje około 15 tysięcy złotych - wyliczają rodzice.

W całym tym radosnym, ale niełatwym życiu z kalkulatorem w ręku, najważniejsza pozostaje rodzinna więź i rodzicielska odpowiedzialność.

- Chcemy, by dzieci realizowały swoje pasje - mówią Gabrysiowie. - To bardzo ważne, nie ograniczać ich, pozwolić im się swobodnie rozwijać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3