Mniej pieniędzy na leczenie. Szpitale chcą negocjować kontrakty z NFZ

Tomasz Gdula
fot. Archiwum
NFZ za nisko wycenił zabiegi, utoniemy w długach - alarmują dyrektorzy szpitali. Fundusz odpowiada, że więcej nie zapłaci, i żąda podpisania nowych kontraktów do 22 grudnia.

- Intensywna terapia, pediatria, nefrologia - Roman Kolek, wicedyrektor opolskiego NFZ, jednym tchem wylicza szpitalne oddziały, które powinny dostać więcej pieniędzy, niż proponuje im fundusz. Twierdzi jednak, że nie jest w stanie nic zrobić, bo decyzje o wycenach zapadły w centrali w Warszawie.

Narodowy Fundusz Zdrowia za każdy zabieg przyznaje szpitalom punkty - im trudniejszy i kosztowniejszy, tym punktów i pieniędzy więcej.

- W 2008 roku dostawaliśmy za punkt 48 zł, a teraz NFZ zaproponował 51 - mówi Norbert Krajczy, dyrektor szpitala w Nysie. - Myli się jednak ten, kto uzna, że szpitalom się poprawiło.

- W tym roku do 48 zł za punkt dochodzi jeszcze około 8 złotych na sfinansowanie wzrostu płac pracowników służby zdrowia. Łącznie za punkt dostawaliśmy więc ponad 55 zł - wyjaśnia Renata Ruman-Dzido, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Opolu. - W 2009 pieniędzy na podwyżki już nie będzie, a to oznacza, że realnie wycena punktu spadnie z ponad 55 do zaledwie 51 zł.
przekonują, że jeśli tak się stanie, szpitale na Opolszczyźnie, które jako jedne z nielicznych w kraju nie mają długów, popadną w finansowe tarapaty. A to - ostrzegają - uderzy także w pacjentów, bo na oddziałach przynoszących największe straty, trzeba będzie do niezbędnego minimum ograniczyć przyjmowanie chorych i liczbę zabiegów.

- Jeśli wycena punktu się zwiększy, w 2009 roku na leczenie będziemy mieli o ponad trzy miliony zł mniej niż w 2008 - wylicza Anatol Majcher, dyrektor szpitala w Kędzierzynie-Koźlu.

- Moim zdaniem 53 zł za punkt to minimalna stawka do zaakceptowania - mówi Marek Drobik, dyrektor opolskiego szpitala MSWiA.

NFZ odmawia jednak negocjacji. W wydanym oświadczeniu szefostwo funduszu napisało, że "51 złotych to maksymalna wartość punktu rozliczeniowego w lecznictwie szpitalnym w pierwszym półroczu 2009 roku". NFZ żąda od szpitali podpisania kontraktów do 22 grudnia.

- Negocjacje mogą potrwać dłużej. Na wszelki wypadek nie planuję na razie sylwestra, bo być może spędzę go w NFZ-ecie - obawia się Renata Ruman-Dzido ze Szpitala Wojewódzkiego.

Roman Kolek uspokaja, że zaproponowana wycena nie doprowadzi do katastrofy i pacjenci będą bezpieczni.
- Są oddziały wymagające dofinansowania, ale są i takie, którym już się poprawiło, np.ortopedia i chirurgia - mówi. - Szpitale muszą jednak pohamować swoje apetyty, bo jak w kraju wzrośnie bezrobocie, spadną dochody NFZ. A wtedy możliwe, że w drugiej połowie 2009 trzeba będzie renegocjować kontrakty i jeszcze je obniżać.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
opo123
Xa to na sanatoria to coraz więcej pieniedzy idzie i po co.Tam jeżdi towarzystwo wzajemnej adoracji.Pierwszy raz w zyciu pojechałem do sanatorium i czułem się tam jak emigrant.Tam wszyscy sie znali od wielu lat.A przy wyjeżdzie to sie umawiali na lipiec w Koobrzegu.A jak by ktoś nie mugł to do zobaczenia jesienia w Krynicy.I tak to towarzystwo wzajemnej adoracji prtzez cały rok kursuje po polsce.
~marc~
A pani minister Kopacz ciagle z siebie zadowolona i twierdzi ze jst bardzo dobrze.Ja jedynie interesuje jak przekrecic szpitale o czym mówiła nieszczęsnie zakochana poseł Sawicka.Kopacz niestety to taka polska bura suka dla której kamstwo to codzienny posiłek
Dodaj ogłoszenie