My z covidowego. Ks. Ryszard Kościelny opowiada o tym, jak wygląda posługa na oddziale COVID-owym

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
Jeszcze przed epidemią ks. Ryszard Kościelny regularnie odwiedzał pacjentów szpitala w Kędzierzynie-Koźlu. Gdy powstał oddział COVIDOWY, pojawił się problem z takimi odwiedzinami. - Usłyszałem, od personelu, żę najpierw muszą wdrożyć wszystkie te zarządzenia, które im zlecono, a w tych zaleceniach nie było informacji dotyczących posługi kapelana szpitalnego - mówi ks. Ryszard Kościelny.

Ks. Ryszard Kościelny święcenia kapłańskie przyjął w 1999 roku. Natomiast od roku 2019 posługuje w parafii św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej w Koźlu. Pełni funkcję kapelana szpitalnego.

Ks. Ryszard Kościelny: - W tak zwanej pierwszej fali covidowej w ogóle nie wchodziłem do szpitala. Gdy przychodziłem kolejny raz, informacja była taka sama.

Nie było w tym żadnej złośliwości czy niechęci, po prostu nie było danych, nie było informacji na temat tego, jak od strony prawnej podejść do tej sprawy. I to sprawiło, że w trakcie trwania tej pierwszej fali obejmowałem duchowo chorych.

Czyli codziennie odprawiałem za nich dodatkową mszę świętą; prosiłem, by przekazać przygotowane teksty z informacją o tym, że codziennie o tej godzinie sprawowana jest msza w ich intencji; jest też specjalna dyspensa biskupów pozwalająca zyskać odpuszczenie grzechów, jeśli wzbudzi się w sobie akt żalu doskonałego, którego skutki są takie same, jak sakramentu pokuty w sytuacji, gdy jest niemożliwe skorzystanie z posługi kapłana.

Później - kolejne spotkania z osobami odpowiedzialnymi za stronę prawną - i otrzymałem informację o tym, że były prowadzone rozmowy. I że za każdym razem, kiedy będę wchodził - bo otrzymałem na to zgodę - będę podpisywał dokument, w którym będę potwierdzał, że wchodzę z własnej woli, mam świadomość ryzyka związanego z zarażeniem oraz nie będę wnosił żadnych pretensji związanych z ewentualnym zarażeniem. Pielęgniarki przeprowadziły dla mnie takie szkolenie odnośnie ubierania się, w prosty sposób przekazywały informacje odnośnie tego, co najpierw trzeba ubrać, jak się zachowywać.

Ja oczywiście wchodzę tak samo ubrany, jak każdy lekarz, pielęgniarka, więc wszyscy wyglądamy identycznie.
Była jedna taka sytuacja… Wchodzę do pomieszczenia, do sali, w której znajdował się pacjent, i informuję go o tym, że jestem księdzem, mogę udzielić sakramentu namaszczenia chorych, a ten pan odpowiedział: “Panie doktorze, proszę sobie z takich spraw nie robić żartów.”

I ja kolejny raz mówię, że naprawdę jestem księdzem. Usłyszałem: “Panie doktorze, ja pana poznaję po głosie. To są zbyt poważne sprawy, żeby pan sobie robił żarty”. Więc rzeczywiście, pacjenci widzą kogoś ubranego tak samo jak pielęgniarka, jak lekarz, jak salowa…

Pamiętam, że jednego razu pielęgniarki napisały mi na tym kombinezonie flamastrem “ksiądz”. Jak śledziłem w internecie, to niektórzy księża brali papierową stułę dlatego, że my nie możemy niczego ze sobą wynieść.

Mam tutaj bardzo dobry kontakt z pielęgniarkami, bo teraz wchodzę na te oddziały w wyznaczony dzień - oprócz tych wezwań indywidualnych. Wtedy, kiedy wchodzę w wyznaczony dzień tygodnia z komunią świętą i sakramentem chorych, to pielęgniarka wcześniej przechodzi się po wszystkich salach, pyta, kto chciałby przyjąć komunię świętą czy sakrament namaszczenia chorych. I biorę taką ilość, jaka została zgłoszona.

W sytuacji, gdy ktoś dopiero widząc, jak inna osoba na sali przyjmuje komunię, decyduje się na spowiedź i na komunię świętą, po prostu łamię komunię świętą na więcej części. Ale tak, jak powiedziałem wcześniej, niczego nie mogę ze sobą zabrać. To wszystko, co mam ze sobą, musi być - jeżeli mogę powiedzieć tak o komunii świętej - zużyte.

Myślę, że to nie będzie naruszenie tajemnicy spowiedzi, bo nie będę mówił nazwiskami, zresztą nawet nie znam imion i nazwisk tych osób… Były sytuacje, kiedy osoby prosiły o sakrament pokuty, możliwość przyjęcia komunii świętej, sakrament namaszczenia… I w trakcie spowiedzi dowiadywałem się, że wcześniejsza spowiedź była sporo, sporo lat temu.

Czyli rzeczywiście ta sytuacja graniczna, ocieranie się o tę świadomość, że może nastąpić odejście z tego świata i obecność kapłana, były takimi momentami, kiedy ktoś decydował się na spojrzenie na swoje dotychczasowe życie i na nowo przyjęcie Pana Boga. Z takimi sytuacjami miałem tutaj do czynienia.

Relacja ks. Ryszarda Kościelnego jest częścią projektu "My z covidowego".

To multimedialny projekt realizowany przez dziennikarkę Agnieszkę Pospiszyl i fotografa Adama Liszkę w celu pokazania wymiaru pracy osób zaangażowanych w walkę z pandemią COVID-19 w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kędzierzynie-Koźlu.

Projekt ma służyć poprawie zaufania społecznego do pracowników służby zdrowia, pokazania konieczności partycypacji i odpowiedzialności społecznej za pracowników i cały sektor ochrony zdrowia.

4 mln dawek szczepionki Pfizera wkrótce trafi do Polski

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
haczyk

Cóż, jak trwoga to do Boga.

Dodaj ogłoszenie