Tablice dwujęzyczne w Ozimku nie przeszły

    Tablice dwujęzyczne w Ozimku nie przeszły

    Mariusz Jarzombek

    Nowa Trybuna Opolska

    Nowa Trybuna Opolska

    W Ozimku uczestnicy konsultacji opowiedzieli się przeciw tablicom dwujęzycznym i to nie było dla nikogo zaskoczeniem, bo tu mniejszość jest nieliczna.

    W Ozimku uczestnicy konsultacji opowiedzieli się przeciw tablicom dwujęzycznym i to nie było dla nikogo zaskoczeniem, bo tu mniejszość jest nieliczna. Ale decyzją radnych tablic nie będzie także tam, gdzie konsultacje wypadły po myśli mniejszości. ©Mariusz Jarzombek

    Członkowie i działacze mniejszości niemieckiej są rozczarowani. Ich zdaniem radni nie uszanowali woli mieszkańców siedmiu miejscowości.
    W Ozimku uczestnicy konsultacji opowiedzieli się przeciw tablicom dwujęzycznym i to nie było dla nikogo zaskoczeniem, bo tu mniejszość jest nieliczna.

    W Ozimku uczestnicy konsultacji opowiedzieli się przeciw tablicom dwujęzycznym i to nie było dla nikogo zaskoczeniem, bo tu mniejszość jest nieliczna. Ale decyzją radnych tablic nie będzie także tam, gdzie konsultacje wypadły po myśli mniejszości. ©Mariusz Jarzombek

    Przypomnijmy, 24 stycznia Rada Gminy Ozimek głosowała w sprawie 7 miejscowości, których mieszkańcy w konsultacjach opowiedzieli się za podwójnymi tablicami.

    Na 21 radnych 7 było za ich postawieniem (6 osób w radzie reprezentuje MN), 12 przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu.

    Klaus Leschik, lider MN w gminie Ozimek komentuje ten wynik jednoznacznie.

    - To było rozczarowujące, że w radzie, która składa się z osób powszechnie szanowanych i światłych nie znalazła się większość, która doceniłaby wieloletnią obecność nas, autochtonów tutaj - mówi pan Leschik.
    - Wiele razy byliśmy zapewniani o szacunku, o woli jak najlepszej współpracy większości z mniejszością, o docenianiu wielokulturowości. A jak przyszło co do czego, radni pokazali, co myślą naprawdę i gdzie jest nasze miejsce. Wygląda na to, że konsultacje zwołano tylko po to, żeby sobie ludzie skoczyli do gardeł. Bo ich wyniku w poszczególnych miejscowościach radni nie uszanowali. I to boli.

    Zdaniem Bernarda Gaidy, sytuacja w gminie Ozimek pokazuje, jak demokratycznymi metodami można odrzucić demokratycznie wyrażoną w konsultacjach wolę mieszkańców.

    - Ta decyzja mówi wszystkim tym, który z gminy Ozimek wyjechali do Niemiec "nie wracajcie, zostańcie tam gdzie jesteście" - uważa lider VdG - Miliony wydane na strefę demograficzną nie będą w stanie zrekompensować negatywnych skutków takiej postawy radnych w zakresie reemigracji. Radni usiłują walczyć z procesem, którego nie powstrzymają.

    W Karyntii Austriacy blokowali ustawienie szyldów dwujęzycznych z nazwami słowiańskimi wiele lat, a i tak stanęły.

    Radni, którzy byli przeciw tablicom, bronią swych decyzji.

    - Uważam, że głosując przeciw tablicom dwujęzycznym, postąpiłam zgodnie z wolą mieszkańców gminy - mówi radna Grażyna Świercz. - Podczas konsultacji w gminie Ozimek za tablicami opowiedziały się 274 osoby, przeciw nim 791. Pan przewodniczący Joachim Wiesbach wiele razy o tym przypominał, że jesteśmy radnymi z całej gminy. Więc kierowałam się wolą wyborców z gminy.

    Na uwagę, iż należało brać pod uwagę wyniki konsultacji w poszczególnych miejscowościach, pani Świercz przypomina, że właśnie z powodu tego rodzaju niejasności głosowała przeciwko powtórnemu przeprowadzeniu konsultacji.

    - Uważałam, że ta uchwała jest niedopracowana - mówi. - Między innymi nie było w niej zapisu, w jaki sposób będziemy odczytywać i interpretować wyniki konsultacji. A to oznacza, że każdy może je odczytać, jak chce.

    Grażyna Świercz zwraca ponadto uwagę, że na sposób jej głosowania miała wpływ postawa TSKN.

    - Na stronie Towarzystwa przeczytałam - dodaje - że mieszkańcy Ozimka nie chcą do Europy. Zirytowało, mnie to bo zanim jeszcze Polska weszła do Unii prowadziłam w mojej szkole edukację europejską. Przeprowadziłam m.in. dwa Marsze Europejskie. Jako nauczycielka chodzę z dziećmi na lekcje z cyklu "Europejskie powiązania mojego miasta".

    Należą do nich most żelazny i kościół ewangelicki oraz dom kultury zbudowany za pieniądze unijne. Mój uczeń otrzymał nagrodę w konkursie "Eurodetektyw". Nie zgadzam się więc z twierdzeniem, że właśnie tablice dwujęzyczne są kryterium naszej przynależności do wspólnoty europejskiej.

    Mniejszość, zamiast przekonywać do swoich racji, zastosowała rodzaj moralnego szantażu. Co więcej, TSKN umieścił na swojej stronie wizualizację tablicy Ozimek-Malapane. Zrozumiałabym, gdyby to była tablica np. z Krasiejowa, gdzie tablice w konsultacjach przeszły. Ale z Ozimka? To było przedwczesne i niefajne.

    Na sposób głosowania pani Świercz wpłynęło także to, że raz ustawionych tablic praktycznie nie da się usunąć. Nawet jeśli kolejny spis pokaże, że mniejszości gwałtownie ubyło.
    - Nie podobało mi się także przeniesienie sesji rady na 12.00 - dodaje i głosowania w sprawie tablic na początek porządku obrad.

    Wszystko po to, by ludzie na tę sesję nie przyszli. Czyli: zamiast przekonywania, rodzaj manipulacji. Wszystko to sprawiło, że wcześniej byłam za tablicami, a teraz głosowałam przeciw.

    Radny Krzysztof Kleszcz wylicza cztery powody, dla których głosował przeciw tablicom dwujęzycznym: - Odzew mniejszości na propozycję wprowadzenia tablic dwujęzycznych był nikły. Myślę o jej szeregowych członkach, nie działaczach - mówi. - W pierwszych konsultacjach wzięło udział tylko 2,53 proc. uprawnionych, mimo bardzo dobrego nagłośnienia tej sprawy. W Chobiu - 4 osoby.

    Myślę, że właśnie ze względu na takie sytuacje, gdy działacze chcą, a mieszkańcy nie bardzo, ustawodawca ostateczną decyzję pozostawił radzie gminy.
    Drugim powodem jest przekonanie, że tablice skłóciłyby społeczność lokalną. Rozpocząłby się spektakl zamazywania i odmalowywania tablic. Do aktów wandalizmu doszło we wszystkich gminach, gdzie tablice stanęły.

    - Bardzo razi mnie sformułowanie - dodaje - "ustalenie dodatkowej nazwy miejscowości Chobie w języku niemieckim w brzmieniu Chobie". Razi, bo nazwy typu Chobie czy Sczedrzik nie są niemieckie. Są to nazwy polskie, tyle że zapisane grafią niemiecką. To, że Mnichus czy Antoniów ma nazwę niemiecką nie jest dla mnie problemem. Wreszcie, mam przekonanie, że wola moich wyborców jest jasna: oni tablic dwujęzycznych nie chcą.

    - To jest pierwszy taki przypadek w Polsce, że rada gminy odrzuciła wyniki konsultacji - podkreśla prof. Grzegorz Janusz, kierownik Zakładu Praw Człowieka w UMCS Lublin. - Reguła ustawowa (artykuł 12, ustęp 7) jest jasna.

    Dla poszczególnych miejscowości prowadzi się konsultacje i decyduje, niezależnie od frekwencji zwykła większość. Jak na konsultacje przyjdą 3 osoby, a dwie będą za tablicami, to wystarczy. W ustawie o mniejszościach nie ma ani słowa o sumowaniu wyników z wszystkich miejscowości w gminie.

    Demokracja to nie tylko rządy większości, ale też poszanowanie praw mniejszości. Nawet tam, gdzie tylko jedna miejscowość łemkowska opowiedziała się za tablicami (Bielanka w gminie Gorlice), a konsultacje rozstrzygnęły się jednym głosem, radni to uszanowali. W Ozimku, niestety, tak nie było.

    Rafał Bartek, współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych przypomina, jaki jest duch ustawy o mniejszościach: - Świadomie daje ona szanse na tablice mieszkańcom nawet pojedynczych miejscowości, którzy chcą - według konsultacji - mieć u siebie podwójne nazwy, choć w całej gminie mniejszości daleko do 20 procent.

    W Ozimku zwyciężyło przekonanie, że podwójne tablice są formą zabrania komuś czegoś. To jest o tyle niezrozumiałe, że chyba nie ma mieszkańca, który nie byłby dumny z najstarszego w Europie mostu wiszącego. A przecież na tym moście jest historyczna nazwa Malapane. Ona nawiązuje do epoki, gdy most powstawał. Zabrakło zrozumienia, że te nazwy historyczne - i brzmiące słowiańsko, i niemieckie z okresu fryderycjańskiego - są głęboko zakorzenione w dziejach miejscowości i często obowiązywały o wiele dłużej niż obecne. Zabrakło wyrozumiałości i rowy zostały wykopane.

    Zdaniem wojewody Ryszarda Wilczyńskiego, to, co stało się w Ozimku, jest porażką wszystkich stron. - Najważniejszy jest dobry dialog. Wtedy decyzje podejmowane są przy minimum napięcia. Jestem zdania, że jeśli na jakimś obszarze są miejscowości, których mieszkańcy opowiadają się za tablicami, nic nie powinno stać na przeszkodzie. To byłby dobry standard. Myślę, że na decyzję w Ozimku miała wpływ atmosfera w kraju: nastroje skrajne, ekstremalne i wzrost nieufności.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Warto zobaczyć

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej NTO

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej NTO

    Bilety na 4 Nations Cup w Opolu już dostępne

    Bilety na 4 Nations Cup w Opolu już dostępne

    Niepokonani 2018 - niezwykły koncert w gwiazdorskiej obsadzie

    Niepokonani 2018 - niezwykły koncert w gwiazdorskiej obsadzie

    Poznaj laureatów plebiscytu Nauczyciel na Medal

    Poznaj laureatów plebiscytu Nauczyciel na Medal