Wróbel w garści. Będziemy walczyć o małe i średnie przedsiębiorstwa

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
Burmistrz Tadeusz Kauch: – Dla strefy Ujazd małe też jest piękne, byle było go dużo.
Burmistrz Tadeusz Kauch: – Dla strefy Ujazd małe też jest piękne, byle było go dużo. Radosław Dimitrow
Udostępnij:
Ujazd przegrał już batalię o Mercedesa i koncern oponiarski Nexen Tire. Do Strzelec Opolskich nie udało się ściągnąć Volkswagena, za to łatwiej idzie zdobywanie mniejszych firm. - Dlatego zmieniamy strategię. Będziemy walczyć o małe i średnie przedsiębiorstwa - deklaruje Jerzy Łoik ze strefy ekonomicznej.

Kiedy kilkanaście lat temu burmistrz Ujazdu Tadeusz Kauch ruszył z budową dróg w szczerym polu, część mieszkańców, widząc to, pukała się w czoło.

Ludzie nie mogli się nadziwić, że szef gminy zdecydował się budować ulice z chodnikami prowadzące donikąd, w sytuacji gdy w okolicy było mnóstwo innych dróg do remontu.

Burmistrz postawił jednak na swoim - niedługo po tym na pola w okolicy Olszowej
doprowadził wodociąg z kanalizacją i zadbał, by przyszli inwestorzy mogli się podłączyć do prądu, gazu i telefonu.

Tak powstała Strefa Aktywności Gospodarczej przy autostradzie A4, którą dziś interesują się największe światowe koncerny. Tadeuszowi Kauchowi udało się tu ściągnąć m.in. francuski koncern FM Logistic, który zajmuje się pakowaniem, magazynowaniem i transportowaniem towarów oraz kilka mniejszych przedsiębiorstw.

Tuż obok stanęła odlewnia magnezu firmy PolMag, działa spółka Qualichairs, która produkuje meble, oraz JD Trade i Haba-Beton, które działają w branży betoniarskiej. Ta ostatnia buduje właśnie fabrykę żelbetowych rur, studni i zbiorników za 10 mln złotych.

- Łącznie dzięki strefie ekonomicznej 500 osób znalazło pracę - podkreśla Kauch. - Ale to nie koniec, bo jaskółki wieszczą, że najbliższe 2-3 lata będą dla nas przełomowe.

Miało być San Francisco

Problem w tym, że nie tak miała dziś wyglądać strefa gospodarcza. Kiedy kilka lat temu zainteresował nią Mercedes, który szukał terenów pod budowę fabryki dla nowego modelu samochodu, pojawiła się szansa, że jeden inwestor zapełni całą strefę.

Fabryka miała dać pracę 2,5 tys. osób, a okolice Ujazdu miały się zmienić, tak jak ostatecznie zmieniły się przedmieścia węgierskiego Kecskemet, które jest wielkości Opola. To właśnie tam ostatecznie ulokował się inwestor, zajmując teren o wielkości lotniska. Dziś fabryka Mercedesa jest jednym z największych i najbardziej nowoczesnych zakładów w całych Węgrzech. Inwestycja była ważna do tego stopnia, że pierwszy samochód z taśmy ściągał osobiście premier Viktor Orban.

Podobne nadzieje na cywilizacyjny skok kilka miesięcy temu rozbudził oponiarski koncern Nexen-Tire, który w ujazdowskiej strefie gospodarczej planował wybudować fabrykę i zatrudnić 2 tys. osób. Ostatecznie wybrał jednak tereny w Czechach. Po sąsiedzku gmina Strzelce Opolskie miała natomiast szansę ściągnąć Volkswagena. Ale i to się nie udało, bo koncern wybrał Wrześnię pod Poznaniem.

- Dlatego zmieniamy strategię - mówi Jerzy Łoik, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która zarządza częścią terenów pod Olszową. - Dość czekania na dużych inwestorów! Zamiast tego będziemy walczyć o małe i średnie przedsiębiorstwa, które tworzą jednorazowo do 250 miejsc pracy. Choć budowa takich zakładów zajmie lata, to z czasem zapewnią one ludziom stabilne i stałe zatrudnienie w różnych branżach.
Karol Cebula, znany opolski biznesmen, który żywo interesuje się sprawami lokalnej gospodarki, zauważa jednak, że zmiana strategii wcale nie jest decyzją z wyboru, a z konieczności.
- Jak diabeł jest głodny, to i muchę zeżre - mówi Cebula. - Ściąganie dużych inwestorów jest znacznie bardziej opłacalne, bo przy nim powstaje od razu szereg mniejszych firm. Ale skoro z dużymi się nie udało, to przedstawiciele strefy i burmistrz muszą spróbować z mniejszymi. To jedyna możliwość.
Widać ożywienie
Zmiana strategii zbiegła się w czasie ze zmniejszeniem ulg dla inwestorów w strefach ekonomicznych. Unijni urzędnicy obliczyli na podstawie rosnącego wskaźnika PKB, że w naszych portfelach jest... więcej pieniędzy. W związku z tym uznali, że nie musimy już kusić inwestorów ulgami na poziomie 50 proc., a wystarczy 35 proc. W związku z tym nakazali je zmniejszyć.
- Ale obniżenie ulg nie przekreśla szans terenów w strefie pod Olszową - zapewnia Jerzy Łoik. - Wręcz przeciwnie. Strefy w Katowicach i we Wrocławiu musiały obniżyć ulgi do 25 proc., czyli jeszcze niższego poziomu. Ponadto zrobiło się tam bardzo ciasno, więc siłą rzeczy inwestorzy zaczęli zwracać większą uwagę na gminę Ujazd.
Pod tym względem rzeczywiście widać ożywienie. W ubiegłym tygodniu burmistrz Tadeusz Kauch spotkał się z szefami amerykańskiego koncernu, który specjalizuje się w produkcji traktorów i kombajnów.
- Właściciel potwierdził, że wybuduje pod Olszową fabrykę części do maszyn rolniczych, które będą sprzedawane w Polsce i za granicą - mówi Kauch. - Zakład stanie na działce o wielkości 2,5 ha, a jego budowa ruszy tak szybko, jak będzie to możliwe. Uruchomienie produkcji planowane jest za 2 lata, a pracę w tym miejscu znajdzie 100 osób.
Jak nieoficjalnie wiadomo, burmistrz prowadzi obecnie rozmowy jeszcze z co najmniej dwiema firmami podobnej wielkości. Na razie nie ujawnia jednak żadnych szczegółów, zasłaniając się tajemnicą negocjacji.
600 miejsc pracy w 3 lata
Ale wzmożony ruch w małej i średniej przedsiębiorczości widać także w sąsiednich Strzelcach Opolskich. Z deklaracji, jakie składają miejscowe zakłady, wynika, że w ciągu 3 lat powstanie w mieście ok. 600 nowych miejsc pracy. Taka liczba to efekt skumulowania się inwestycji.
Niemiecka firma Coroplast kończy właśnie budowę fabryki wiązek elektrycznych wykorzystywanych m.in. w samochodach. W nowym zakładzie pracę musi znaleźć co najmniej 150 osób, bo inaczej firmie grożą kary finansowe, a gmina może się domagać zwrotu działki, którą sprzedała pod inwestycję.
Jeszcze więcej, bo 201 miejsc pracy stworzy strzelecki Kronospan. Ta firma od kilku lat ma w mieście fabrykę paneli podłogowych. Teraz tuż obok pierwszego zakładu będzie stawiać drugi, w którym produkowane będą drewniane płyty OSB. Na ten cel Ministerstwo Gospodarki przyznało austriackiemu koncernowi unijną dotację w wysokości 125 mln złotych. Cała fabryka warta jest 432 mln zł, co czyni ją jedną z największych zagranicznych inwestycji na Opolszczyźnie. Ministerstwo liczy, że nowy zakład będzie napędzać gospodarkę w całym regionie.
- Zgodnie z postanowieniami aktualnej umowy inwestycja zostanie zrealizowana do 31 lipca 2015 r. - informuje Iwona Dżygała z Ministerstwa Gospodarki. - W jej ramach Kronospan zaplanował także nawiązanie trwałej współpracy z polskimi jednostkami naukowymi oraz podmiotami skupionymi w Śląskim Klastrze Drzewnym.
Ale to nie wszystko. Firma Intersilesia McBride, która w Strzelcach Opolskich produkuje środki czystości, zadeklarowała niedawno, że do 2017 roku rozbuduje swój zakład i zatrudni dodatkowo 250-300 nowych pracowników. Plany mają związek z ciągle rosnącą produkcją. Firma wytwarza obecnie 100 mln sztuk płynów, mydeł i proszków dla takich marketów jak Biedronka, Kaufland, Lidl i Tesco.
To koniec głodowych pensji?
Największym problemem strzeleckich fabryk są jednak głodowe pensje. Żeby się o tym przekonać, wystarczy przejrzeć oferty pracy, które wiszą w miejscowym pośredniaku. W dziale "pracownik produkcji" płace oscylują między 1500 a 1700 złotych, czyli ustawowe minimum, plus 200-300 złotych premii. Tak jest np. w koreańskiej firmie PearlStream, która zajmuje się produkcją plastikowych obudów do monitorów i telewizorów.
- Przepracowałem tam 3 miesiące i mam dosyć. Praca na taśmie, zero perspektyw na rozwój i do tego mizerna wypłata... - przyznaje Michał, którego spotkaliśmy w środę w pośredniaku w Strzelcach Opolskich. - Kolega załatwił mi robotę w Austrii na budowie za 8,5 euro na godzinę. Obliczyłem, że jak będę pracował po 10 godzin dziennie, to po odjęciu kosztów wyjazdu, zostanie mi jakieś 6 tys. złotych za miesiąc pracy.
Podobnie jak Michał postąpiło już kilka tysięcy mieszkańców powiatu strzeleckiego. Spowodowało to, że kierownictwo miejscowych fabryk zaczyna uskarżać się, że coraz trudniej pozyskać im ludzi do pracy. Na biurkach nie ma już stert CV od osób czekających na jakiekolwiek zajęcie. Przyznaje to nawet Witold Skrzyński, prezes strzeleckiej Intersilesii.
- My staramy się podążać za zmieniającym się trendem, dlatego stopniowo podnosimy stawki, tak żeby zatrzymać u siebie najlepszych fachowców - zapewnia Skrzyński. - Nie boimy się przy tym wzrostu kosztów, bo wychodzimy z założenia, że dzięki ożywieniu w gospodarce uda nam się sprzedać więcej naszych produktów.
Roman Kus, zastępca dyrektora w strzeleckim pośredniaku, zauważa, że pensje w najbliższych latach będą musiały podnieść także inne strzeleckie fabryki.
- Powoli kończy się praca za minimalną krajową - przekonuje. - Jeżeli nowi pracodawcy nie zaoferują ludziom więcej niż dotychczas, to po prostu będzie im brakować rąk do pracy.
Jak szacują eksperci, stawka, która dzisiaj jest w stanie zadowolić miejscowego pracownika, wynosi między 2,5 a 3 tys. złotych za rękę. W przeciwnym razie ludzie wybiorą pracę za granicą.

UOKiK i Inspekcja Handlowa będą monitorować ceny w sklepach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie