Zróbmy wszystko, by walcownia w Zawadzkiem przetrwała! Jak odejdą ludzie, to zostaną gruzy

Bolesław Bezeg
Bolesław Bezeg
Na połączone nadzwyczajne posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu oraz Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy w Opolu przybyła też grupa kilkudziesięciu pracowników Walcowni.
Na połączone nadzwyczajne posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu oraz Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy w Opolu przybyła też grupa kilkudziesięciu pracowników Walcowni. Bolesław Bezeg
Problem zapowiedzianej przez właścicieli likwidacji Walcowni Rur Andrzej w Zawadzkiem omawiano dziś podczas nadzwyczajnego posiedzenia połączonych Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu oraz Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy w Opolu. Choć służby socjalne mają szereg pomysłów jak zaradzić bezrobociu zwalnianych pracowników, to argumenty przeciw likwidacji firmy są ważkie.

- Likwidacja walcowni Andrzej nie była planowana, nie mieliśmy informacji ani ekonomicznej, ani organizacyjnej, że nadejdzie taki moment i nagle podczas spotkania, którego nie znaliśmy tematu, dostaliśmy informację o likwidacji zakładu – powiedział Dariusz Brzęczek przewodniczący Zarządu Regionu Śląska Opolskiego NSZZ „Solidarność”.

Przewodniczący Regionu "Solidarności" przypomniał liczne starania związku podejmowane wobec zarządu spółki Alchemia, podczas których starano się skłonić właściciela do sprzedania zakładu w Zawadzkiem zainteresowanemu inwestorowi, który jednak w zeszłym roku zniechęcony przeciągającymi się negocjacjami rozpoczął inwestycję w Województwie Śląskim.

- Huta Andrzej powstała w 1836 r, a Alchemia przejęła ten zakład 2011 roku. To oznacza, że przez 13 lat ta firma zarządzała przedsiębiorstwem i nie przeprowadziła żadnej inwestycji, by modernizować zakład, a na sam koniec podała jako przyczynę likwidacji przestarzały park maszynowy. Oznacza to, że główną przyczyną likwidacji jest zaniechanie inwestycyjne, jakiego się dopuścił zarząd spółki. Przypomnę, że w roku 2011 Alchemia zlikwidowała kupioną w 2005 roku Garbarnię w Brzegu. Panie Marszałku, ja proszę, by Alchemia nie kupowała więcej firm w województwie opolskim – dodał przewodniczący Brzęczek.

Na połączone nadzwyczajne posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu oraz Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy w Opolu marszałek Andrzej Buła zaprosił też dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy Macieja Kalskiego, który przedstawił możliwości zapobieżenia powstaniu lokalnego bezrobocia po likwidacji walcowni: uruchomione będą pieniądze na pomoc w zakładaniu działalności gospodarczej, przekwalifikowaniu się, czy znalezieniu nowej pracy. Ale nie wzbudził tym entuzjazmu. Większość zebranych uważała, że trzeba zrobić wszystko, by udaremnić likwidację zakładu.

- Ja też uważam, że łatwiej jest sprzedać działające przedsiębiorstwo niż puste budynki i stare nieczynne maszyny. Dlatego ustaliliśmy z kierownictwem zakładu, że spotkamy się z szefami spółki Alchemia by porozmawiać o możliwości wprowadzenia inwestora, a potem trzeba będzie tego inwestora poszukać - powiedział marszałek Andrzej Buła.

Wśród uczestników spotkania był także były przewodniczący Rady Pracowniczej Walcowni Andrzej, a od 2,5 roku emeryt Gerard Mańczyk, który powiedział, że obecny właściciel niewiele zrobił dla walcowni:

- Nie było remontów odtworzeniowych, a jedynie awaryjne. Ci pracownicy sami na bieżąco naprawiają swoje maszyny i jeśli pozwolimy im odejść do innych firm, to nikt już nigdy tych maszyn nie uruchomi. Jak odejdą ludzie to zostaną gruzy.

Na połączone nadzwyczajne posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu oraz Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy w Opolu przybyła też grupa kilkudziesięciu pracowników Walcowni. Apelowali oni by nie dopuścić do likwidacji zakładu, bo gdy zwolnieni pracownicy odejdą do innych firm, w Zawadzkiem nie zostanie nikt kompetentny do wznowienia produkcji.

- Zróbcie wszystko żeby tego zakładu nie likwidować - apelowała do zebranych jedna z pracownic Walcowni.

Entuzjazm pracowników walcowni wzbudziło wystąpienie przedstawiciela Federacji Pracodawców Polskich Mirosława Mandrygi, który był zbulwersowany faktem, iż obecny na spotkaniu dyrektor zakładu nie zabrał głosu:

- Na pana miejscu ja bym stał w jednym szeregu z załogą i walczył o rozwiązanie tego problemu. Jak można było tę firmę tak zapuścić, że teraz trzeba ją zamykać z powodu degradacji wyposażenia? 25 lat temu hutnicy z Zawadzkiego walczyli o zachowanie Opolszczyzny jako województwa, teraz my walczmy o przetrwanie tej firmy!

od 7 lat
Wideo

Jak politycy typują wyniki polskiej reprezentacji?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska