Mieszkaniec Strzelec Opolskich z zazdrości pociął żonie twarz i szyję butelką. Twierdzi, że to przypadek. Ruszył proces

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Ta bulwersująca sprawa poruszyła naszych czytelników w czerwcu ub. roku. Radosław Dimitrow
43-letni Daniel N. ze Strzelec Opolskich odpowiada za usiłowanie zabójstwa. Nie przyznaje się do winy i twierdzi, że był to nieszczęśliwy wypadek. W piątek przed Sądem Okręgowym w Opolu ruszył proces.

Ta bulwersująca sprawa poruszyła naszych czytelników w czerwcu 2019 roku. Do zdarzenia doszło w Strzelcach Opolskich. Zdaniem prokuratury Daniel N., chcąc zabić swoją żonę, zaatakował ją rozbitą butelką i ciął po twarzy oraz szyi. Mężczyzna miał też grozić 32-latce śmiercią.

Proces ruszył dziś (6.03.2020) przed Sądem Okręgowym w Opolu. Obrońca oskarżonego chciał, by toczył się on z wyłączeniem jawności, ale sąd nie zgodził się na to. Daniel N. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Chciał natomiast odpowiedzieć na pytania sądu oraz swojego prawnika.

Para spotkała się w 2012 roku i po kilku miesiącach wzięła ślub. Katarzyna miała już wtedy dwóch synów z poprzedniego związku. Dwa lata później urodziła im się córeczka. Katarzyna twierdzi, że mąż był o nią zazdrosny. Pracował za granicą, ale na weekendy przyjeżdżał do domu.

- W przeddzień tego zdarzenia syn poszedł z nim na basen. Po powrocie powiedział mi, że tata wynajął detektywa i wie, że bawiłam się na weselu mojej przyjaciółki, które odbyło się krótko przed tą rozmową, z jakimś panem - zeznawała przed sądem.

Daniel N. spędził noc poza domem. Twierdzi, że spał w garażu. O poranku Katarzyna usłyszała kroki na korytarzu. Była przekonana, że obudziła się jej 5-letnia wówczas córka.

- Zobaczyłam mojego męża i zapytałam, co on tu robi. Nie dokończyłam nawet, a on wbił mi potłuczoną butelkę w szyję - relacjonowała z z trudem powstrzymując łzy. - Złapałam go za ręce i za tę potłuczoną butelkę, bo bałam się, że wbije mi ją głębiej. Wciągnęłam go do łazienki, żeby dzieci tego nie widziały. Stwierdził, że mam z nim nie pogrywać i odwołać sprawę rozwodową. Prosiłam, żeby przestał, bo zaraz obudzi się nasza córeczka i zobaczy pełno krwi, martwą matkę i ojca mordercę...

Z relacji kobiety wynika, że sprawcę spłoszył jej 12-letni wówczas syn, który zaczął pukać w okno łazienki i krzyczeć, że policja już jedzie. - Wtedy mąż wstał i zabrał ze sobą tę butelkę. Na odchodne powiedział, że jeśli dziś przeżyłam, to on przyjdzie jutro i dokończy to, co zaczął - opowiadała. - Mój syn, widząc w jakim jestem stanie, pobiegł po pomoc do sąsiadów.

43-latek inaczej przedstawia zdarzenia z feralnego dnia. - Od pasierba dowiedziałem się, że Kasia była na weselu ze swoim znajomym. Następnego dnia poszli na spacer do parku, a później on u nas nocował - mówił przed sądem oskarżony. - Wieczorem poszedłem do baru i wypiłem 6 piw. Zadzwoniłem do Kasi, ale stwierdziła, że to ona będzie decydowała, z kim się spotyka. Przenocowałem w garażu. Rano kupiłem jeszcze jedno piwo i poszedłem porozmawiać z żoną.

Daniel N. twierdzi, że w drodze przewrócił się i rozbił butelkę. To nią krótko po tym zaatakował kobietę. - Powiedziałem, żeby zostawiła kochanka, bo rodzina jest najważniejsza, a ona zaczęła ze mnie drwić. Wtedy przystawiłem jej butelkę do gardła - mówił w sądzie. - Rzuciła „nie przy dzieciach” i wciągnęła mnie do łazienki. Przewróciliśmy się, a ja runąłem całym ciałem na żonę. To wtedy musiała wbić się ta butelka. Zobaczyłem krew na swoich rękach. Kasia rzuciła: „Teraz to na pewno pójdziesz siedzieć”. Przestraszyłem się i uciekłem.

Mężczyzna przebywa w tymczasowym areszcie. Grozi mu od 8 lat więzienia nawet do dożywocia. O jego losie zdecyduje Sąd Okręgowy w Opolu.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Dodaj ogłoszenie