Opole Zachodnie. Prace przy budowie centrum przesiadkowego mają potrwać dłużej [ZDJĘCIA]

Piotr Guzik
Piotr Guzik
Opole Zachodnie. Prace przy budowie centrum przesiadkowego mają potrwać dłużej
Opole Zachodnie. Prace przy budowie centrum przesiadkowego mają potrwać dłużej MZD
Na skrzyżowaniu ulicy Niemodlińskiej z Domańskiego nadal trwa przekładanie sieci kolidujących z inwestycją realizowaną przy stacji Opole Zachodnie. Wszystko wskazuje na to, że utrudnienia w tym miejscu potrwają do przełomu września i października, kiedy planowane jest zakończenie budowy centrum przesiadkowego.

Budowę centrum przesiadkowego Opole Zachodnie rozpoczęto w pierwszych tygodniach 2021 roku. Na terenie pomiędzy nasypem kolejowym a blokami znajdującymi się przy skrzyżowaniu ulic Niemodlińskiej i Wojska Polskiego powstaje około 300 miejsc parkingowych.

- Układana jest kostka na parkingach, a na drogach wewnętrznych masa bitumiczna - wskazuje Adam Leszczyński, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Opolu.

- Kończymy budowę zatok na ulicy Niemodlińskiej. Do tego gotowe są już chodniki i ścieżki rowerowe wzdłuż ulicy Wojska Polskiego. Te wzdłuż ul. Niemodlińskiej są jeszcze w realizacji - opisuje.

O ile na większości terenu inwestycji prace przebiegają bez większych komplikacji, o tyle problem jest przy skrzyżowaniu ulicy Niemodlińskiej z Domańskiego. Od wiosny obowiązuje tam zwężenie związane z przebudową i zmianą geometrii tego skrzyżowania. Wynika ono m.in. z faktu, że właśnie tam znajdować będzie się jeden z dwóch wjazdów na teren nowego parkingu.

Kłopot stanowi przekładanie podziemnych sieci kolidujących z inwestycją. Proces ten nadal trwa, co uzasadniane jest m.in. specyfiką tych prac, a także koniecznością dokonywania uzgodnień z właścicielami sieci. Dopiero po zrealizowaniu tych prac możliwe będzie dokończenie przebudowy skrzyżowania ul. Niemodlińskiej z Domańskiego, a także zainstalowanie tam sygnalizacji świetlnej, która ma znacznie poprawić bezpieczeństwo w tym miejscu.

Adam Leszczyński wskazuje, że utrudnienia na ul. Niemodlińskiej związane z tymi pracami mogą potrwać jeszcze kilka tygodni. - Całość ma być gotowa na przełomie września i października - informuje.

Przypomnijmy, że pierwotnie centrum przesiadkowe przy stacji Opole Zachodnie miało być gotowe w połowie tego roku. Inwestycja warta około 11 mln zł ma więc kilkumiesięczny poślizg.

Jeszcze większe opóźnienie jest jednak na budowie innego centrum przesiadkowego - przy stacji Opole Wschodnie. Ta inwestycja miała być gotowa w październiku 2020 roku. Termin ukończenia przesuwano kilka razy i wszystko wskazuje na to, że wkrótce nastąpi to po raz kolejny. Nie ma bowiem szans na to, aby obecny termin - koniec sierpnia - został dotrzymany.

Miasto oraz wykonawca - firma Banimex - od pewnego czasu negocjują ustalenie nowego terminu zakończenia prac przy Opolu Wschodnim. Tematem rozmów jest też zwiększenie nakładów na zadanie warte obecnie 140 mln zł, co wykonawca uzasadnia znacznym wzrostem kosztów materiałów budowlanych.

Rzecznik MZD informuje, że porozumienie w tej sprawie wkrótce ma być osiągnięte.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"Ma potrwać dłużej..", a co to zima była -40 stopni, czy ulewa w amazonce przeszkadzała. Kiedy wygrywający przetarg nauczą się, że kwota wystawiona i warunki w umowie obowiązują do końca wykonania inwestycji, a nie ciągłe zmiany terminów i aneksy finansowe. No chyba szkieletu dinozaura tam nie wykopali, to nie Krasiejów.
G
Gość
31 sierpnia, 8:10, Gość:

Czyli dzień, jak co dzień w Opolu. Żadna inwestycja nie jest ukończona na czas i żadna nie kosztuje tyle, ile wynika z przetargu. Świetny patent na wygrywanie przetargów w Opolu. Dajemy niską, dumpingową cenę i obiecujemy nierealny termin wykonania. Później żądamy większej kasy, no i oczywiście wydłużamy termin wykonania. W Opolu sprawdza się to od lat, ponieważ nasze władze się na to godzą. Gdybym budując np. dom umówił się z firmą, że ma być on gotowy w określonym terminie, za określoną kwotę, to w przypadku zwłoki z ceny potrąciłbym kary umowne. Nie byłoby w ogóle mowy o jakimś dopłacaniu. Oferent ma zaproponować cenę, uwzględniając wszelkie ryzyka. Tylko tak zrobi każdy, kto szanuje swoje pieniądze, a miasto dysponuje pieniędzmi mieszkańców, czyli niczyimi i ma to głęboko w poważaniu.

Masz rację ale tylko częściowo - czyli jakbyś nie miałProblem jest taki że czerpiesz zwiary czyli jakby,

G
Gość
31 sierpnia, 8:10, Gość:

Czyli dzień, jak co dzień w Opolu. Żadna inwestycja nie jest ukończona na czas i żadna nie kosztuje tyle, ile wynika z przetargu. Świetny patent na wygrywanie przetargów w Opolu. Dajemy niską, dumpingową cenę i obiecujemy nierealny termin wykonania. Później żądamy większej kasy, no i oczywiście wydłużamy termin wykonania. W Opolu sprawdza się to od lat, ponieważ nasze władze się na to godzą. Gdybym budując np. dom umówił się z firmą, że ma być on gotowy w określonym terminie, za określoną kwotę, to w przypadku zwłoki z ceny potrąciłbym kary umowne. Nie byłoby w ogóle mowy o jakimś dopłacaniu. Oferent ma zaproponować cenę, uwzględniając wszelkie ryzyka. Tylko tak zrobi każdy, kto szanuje swoje pieniądze, a miasto dysponuje pieniędzmi mieszkańców, czyli niczyimi i ma to głęboko w poważaniu.

Czyli okazja do złożenia protestu przez oferentów, którzy nie wygrali przetargu. A to już są kary

G
Gość
koniecznością dokonywania uzgodnień z właścicielami sieci

To jest rola dla projektanta , przed przetargiem, bo teraz okaże się , że Opole musi dopłacić - normalka przy wszystkich dotychczasowych robotach
G
Gość
Czyli dzień, jak co dzień w Opolu. Żadna inwestycja nie jest ukończona na czas i żadna nie kosztuje tyle, ile wynika z przetargu. Świetny patent na wygrywanie przetargów w Opolu. Dajemy niską, dumpingową cenę i obiecujemy nierealny termin wykonania. Później żądamy większej kasy, no i oczywiście wydłużamy termin wykonania. W Opolu sprawdza się to od lat, ponieważ nasze władze się na to godzą. Gdybym budując np. dom umówił się z firmą, że ma być on gotowy w określonym terminie, za określoną kwotę, to w przypadku zwłoki z ceny potrąciłbym kary umowne. Nie byłoby w ogóle mowy o jakimś dopłacaniu. Oferent ma zaproponować cenę, uwzględniając wszelkie ryzyka. Tylko tak zrobi każdy, kto szanuje swoje pieniądze, a miasto dysponuje pieniędzmi mieszkańców, czyli niczyimi i ma to głęboko w poważaniu.
G
Gnido
A co nowego?? :)
Dodaj ogłoszenie