Sandra Lewandowska, Adam Pęzioł, Jerzy Szteliga. Co robią dawne opolskie VIP-y?

Archiwum
Sandra Lewandowska. Była opolska posłanka Samoobrony. Archiwum
Kiedyś rozdawali karty na politycznym stole, od ich łaski lub niełaski zależał los wielu ludzi. Dziś sami - jak zużyte karty - wypadli z obiegu. Ale wciąż starają się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Sierpień 2003 roku. Pod domem profesora Stanisława Dolaty w Opolu pojawia się policja. Przewodniczący opolskiej rady miasta, a także wykładowca ekonomii na Uniwersytecie Opolskim trafia do aresztu. Potem pojawiają się zarzuty o łapówki, następnie wyrok trzech lat więzienia. Za kratami Stanisław Dolata spędza ponad półtora roku, wychodzi przed terminem za dobre sprawowanie.

Listopad 2010 roku w Częstochowie. Stanisław Dolata obchodzi jubileusz 35-lecia pracy naukowej. Laudację na cześć naukowca Akademii Polonijnej wygłasza prorektor uczelni. Życzenia składa też była wiceminister finansów Teresa Lubińska. O tym, co działo się w Opolu, nikt nie wspomina.

Dziś Dolata jest już pracownikiem trzech uczelni niepublicznych. Polityka to dla niego przeszłość, o której wolałby zapomnieć. Podobnie jak większość bohaterów tego tekstu.

Tylko prezydent siedzi

Do politycznego niebytu profesor Dolata doprowadził się sam, poprzez udział w słynnej aferze ratuszowej. Był członkiem SLD-owskiej ekipy, która najpierw trzęsła przez lata Opolem, a potem przez krótką chwilę województwem. Panowie i panie z sercem po lewej stronie, zamiast zajmować się rządzeniem, zaczęli ułatwiać sobie życie braniem łapówek.

Gdy media, policja i prokuratura rozbiły czerwony układ, polityczne kariery jego uczestników załamały się. Ale to wcale nie oznacza, że dawni politycy klepią teraz przysłowiową biedę.

Ewa Olszewska, była wiceprezydent Opola i marszałek województwa, która w śledztwie poszła na współpracę z prokuraturą i dzięki temu dostała tylko wyrok w zawieszeniu i grzywnę, obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie prowadzi sklep jubilerski w podwrocławskich Bielanach. Czasami tylko do Opola zagląda, bo wciąż wynajmuje kilka mieszkań, które kupiła, gdy była przy władzy.

Remigiusz Promny, były naczelnik wydziału przetargów w ratuszu, jako jedyny przeprosił publicznie za wzięcie łapówek. Po wyjściu z więzienia założył własną firmę we Wrocławiu i doradza w przetargach. Na tyle dobrze, że z jego usług już korzystają opolscy przedsiębiorcy. Chwalą go.

Na dnie nie wylądował także Piotr Kumiec, niegdyś wiceprezydent Opola. Jako jedyny nie uciekał od mediów, przyznał się do winy i dostał wyrok w zawieszeniu. Dziś prowadzi własną firmę, działa w opolskim sporcie motorowym, organizuje żużlowe gale. Coraz częściej można go spotkać w ratuszu, gdzie reprezentuje interesy prywatnych firm. Ale nie tak dawno myślał o wyjeździe z Opola.

- Zostałem i nie żałuję, ale polityka to dla mnie przeszłość, w której, gdybym wiedział jak to się wszystko potoczy, na pewno by mnie nie było - przyznaje Piotr Kumiec.
Jedynym z ekipy, który wciąż przebywa w więzieniu, jest Piotr S. Ten eks-radny i przez krótki czas także prezydent Opola niebawem będzie mógł się starać o przedterminowe zwolnienie. Rozmawiać na ten temat nie chce, przez służbę więzienną przekazuje, że "nie życzy sobie żadnych wywiadów."

Z dawnymi kolegami zerwał kontakty. Nawet na przepustkach udaje, że ich nie poznaje. Na uboczu trzyma się także Leszek Pogan, były prezydent i wojewoda, który z więzienia wyszedł w ubiegłym roku. Nigdzie nie pracuje, zajmuje się prowadzeniem domu na Malince. Czasem widywany jest, jak wozi żonę do pracy. Zmarniał, przygarbił się. Publicznie jest już skończony.

Lwica i baron

Janusz Kowalski w przestrzeni publicznej funkcjonuje jako... ekspert ds. rynku energetycznego.
Janusz Kowalski w przestrzeni publicznej funkcjonuje jako... ekspert ds. rynku energetycznego.

Dawny szef wojewódzkich struktur SLD jest oskarżony o przyjęcie łapówek w tym samym procesie, co posłanka Jakubowska. Poseł też uważa, że jest niewinny i pięć lat czeka na wyrok.

Opolską posłankę SLD Aleksandrę Jakubowską kiedyś nazywano lwicą lewicy. Byłą dziennikarkę, a potem wiceminister kultury i szefową gabinetu premiera Leszka Millera uważano za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w partii. Jej polityczną karierę przerwała tzw. afera Rywina. Wyrok w tej sprawie uprawomocnił się w czerwcu tego roku, ale posłanka do więzienia nie trafi, bo sąd skazał ją na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za przekroczenie uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego.

Wcześniej, bo w 2006 roku, posłanka upadła po raz drugi. W spektakularnym stylu zatrzymano ją pod zarzutem przyjęcia łapówek w związku z ubezpieczaniem majątku Elektrowni Opole. Obecnie Jakubowska - która twierdzi, że jest niewinna - zasiada na sali sądowej jako oskarżona wspólnie ze swoim mężem. Zarzuty są poważne i w tym przypadku grozi jej więzienie.

Niedawno posłanka wydała książkę. Nadal jest jednak bezrobotna. Obecnie mieszka w domu pod Warszawą, jej przemyślenia można stale śledzić na internetowym blogu.

Ostatnio napisała: "Kupiłam sobie nowe cążki do paznokci, upiekłam na obiad pyszną zapiekankę, a potem poszłam na spacer do lasu. Jak miło być poza polityką".

Były partyjny kolega lwicy lewicy Jerzy Szteliga myśli podobnie, ale bloga nie pisze. Dawny szef wojewódzkich struktur SLD jest oskarżony o przyjęcie łapówek w tym samym procesie, co posłanka Jakubowska. Poseł też uważa, że jest niewinny i pięć lat czeka na wyrok.

- Nie jestem obrażony na Rzeczpospolitą, oczekuję sprawiedliwości - twierdzi Jerzy Szteliga.

Wycofanie się z polityki nie przeszkadza dawnemu baronowi SLD w zasiadaniu od wielu lat w radzie nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Absolwent uniwersytetu w Leningradzie reprezentuje... organizacje ekologiczne. To możliwe, bo takimi organizacjami są również Ochotnicze Straże Pożarne i właśnie dzięki ich poparciu były poseł nadal nadzoruje zarząd funduszu.

Jerzy Szteliga wciąż jest też aktywnym działaczem stowarzyszenia pomagającego dzieciom i fundacji antynowotworowej. Z tą jednak różnicą, że stowarzyszenie nie przyjmuje już darowizn. Dlaczego? To właśnie jedną z nich prokuraturę uznała za łapówkę. I co ciekawe - te 90 tysięcy złotych ponoć wciąż leży na koncie.

- Nie chcę sprowadzać zagrożenia na moich współpracowników, dlatego darowizn u nas już nie ma - podkreśla były polityk.

Wojewodowie z tamtych lat

Adam Pęzioł przekonuje, że Opolszczyznę wciąż nosi w sercu.

Osobą, która zastąpiła na stanowisku wojewody skompromitowanego Leszka Pogana, była Elżbieta Rutkowska. Dawna członkini PZPR i posłanka jeszcze w czasach PRL-u rządziła województwem twardą ręką w latach 2003-2005. Do dziś wielu działaczy lewicy wspomina ją z sentymentem i to oni próbowali przywrócić Rutkowską do polityki w ostatnich wyborach parlamentarnych. Rutkowska wyborców nie przekonała i wróciła do Warszawy, gdzie przeprowadziła się już w 2007 roku po odejściu z pracy w kędzierzyńskich Azotach. W Warszawie mieszkają też jej córka i wnuczka. Co w stolicy robi była pani wojewoda? Jej telefon komórkowy milczy, a prywatna strona w internecie już od dawna jest wyłączona.

Adama Pęzioła, wojewodę z czasów rządów AWS, którego na stanowisku zastąpił Leszek Pogan, znaleźć można bez trudu. Obecnie kieruje delegaturą Najwyższej Izby Kontroli w Lublinie, a wcześniej był wiceministrem finansów oraz rzecznikiem dyscypliny finansów publicznych. Należał kolejno do Unii Demokratycznej, Unii Wolności, SKL, AWS i Platformy Obywatelskiej, z której odszedł przed objęciem stanowiska w resorcie finansów w rządzie PiS. Były wojewoda opolski podkreśla, że dziś jest przede wszystkim urzędnikiem państwowym. Na tyle jednak nietypowym, że gdy rozpoczynał swoje rządy na Opolszczyźnie, potrafił zaprosić dziennikarzy na... piwo.

- Poszliśmy, dziś coś takiego raczej się już nie zdarza - wspomina jeden z uczestników spotkania.

Adam Pęzioł przekonuje, że Opolszczyznę wciąż nosi w sercu. Nieprzypadkowo w jego rodzinnym domu w Bieszczadach stoi piastowski orzeł z mosiądzu, a na ścianach wiszą obrazy przedstawiające katedrę oraz opolską Młynówkę.

- Odwiedzam często wasz region, mam u was liczne grono przyjaciół, ale do polityki czy na stanowisko wojewody już bym nigdy nie wrócił. To jest etap dla mnie po wsze czasy zamknięty - deklaruje Adam Pęzioł.

Jeszcze niedawno do wielkiej polityki wciąż pretendował Bogdan Tomaszek, były senator i wojewoda opolski w latach 2005-2007, gdy rządził PiS. Obecnie jednak skupia się głównie na prezesowaniu parkowi technologicznemu w Opolu i szukaniu punktów stycznych pomiędzy biznesem a nauką. O projektach unijnych, nowych technologiach były wojewoda może mówić godzinami. Doradza też Tomaszowi Wantule, prezydentowi Kędzierzyna-Koźla. O powrocie do polityki nie myśli. - Działam na jej pograniczu, to mi wystarczy - mówi Bogdan Tomaszek.

Kowalski od gazu

Janusz Kowalski w przestrzeni publicznej funkcjonuje jako... ekspert ds. rynku energetycznego.

Gdy w 2006 roku Janusz Kowalski, opolski radny i lider słynnego stowarzyszenia Stop Korupcji, zakomunikował, że odchodzi z Platformy Obywatelskiej i kończy z polityką, niewiele osób chciało w to uwierzyć. Zwłaszcza gdy w tym samym roku do opolskiej rady miasta dostało się aż 9 osób, o których wówczas Janusz Kowalski mówił "moi współpracownicy".

Dziś ten człowiek orkiestra - który zakładał w Opolu oddział stowarzyszenia Młodzi Konserwatyści, współpracował z AWS, a potem był też członkiem PiS i PO - bardzo mocno podkreśla, że jest poza sceną polityczną i innej sytuacji już sobie nie wyobraża. Zresztą z polityką Janusz Kowalski kojarzony jest już tylko na Opolszczyźnie.

W przestrzeni publicznej funkcjonuje jako... ekspert ds. rynku energetycznego. I jest na tyle szanowany, że u prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego był członkiem zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego.

Dziś były radny najczęściej kursuje pomiędzy Opolem a Warszawą. Twierdzi, że wciąż jest lokalnym patriotą i zakupów dokonuje głównie w swoim rodzinnym mieście. Jego żona pewnie też, bo właśnie w tym roku otworzyła biuro swojej firmy w Opolu i już zdążyła być sponsorem alei muzycznych gwiazd na opolskim Rynku. Tej samej, której powstanie przed wieloma laty wymyślił jej mąż.

Gdy Janusz Kowalski był na fali, tuż obok niego niemal zawsze stał Tomasz Kwiatek. Po przegranych wyborach samorządowych w 2010 roku (radny startował z listy PiS) zajął się własną firmą oraz budową portalu informacyjnego, który, jak chwali się były radny, często idzie pod prąd powszechnym opiniom i sądom.

Kwiatek jest też prezesem stowarzyszenia Stop Korupcji, i niedawno przypomniał o sobie całej Polsce, gdy doniósł do prokuratury na syna premiera Donalda Tuska.

Stowarzyszenie chciało, aby gdańska prokuratura sprawdziła, czy Michał Tusk pracujący na etacie w porcie lotniczym w Gdańsku i jednocześnie współpracujący z liniami lotniczymi OTL Express mógł działać na szkodę tej pierwszej firmy. Na razie w Opolu nie widać ugrupowania, które chciałoby zaproponować Tomaszowi Kwiatkowi miejsce na liście wyborczej.

O takim miejscu nawet nie myśli już Janusz Wójcik, dawniej bardzo znany opolski radny i założyciel legendarnego Obywatelskiego Komitetu Obrony Opolszczyzny. Obrońca województwa odstawił już także na półkę marzenia o fotelu prezydenta Opola, ale stanowisko ma - jest jednym z kilku doradców marszałka województwa opolskiego.
Bardziej niż gierki polityczne pociąga go obecnie spędzanie wolnego czasu z rodziną we własnym domu pod Opolem. Wiek robi swoje.

Dziecię Leppera wróci?

Była posłanka Samoobrony Sandra Lewandowska do polityki wciąż usiłuje wrócić. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o niej w 2005 roku, gdy z opolskiej listy Samoobrony dostała się nieoczekiwanie do Sejmu. Wprawdzie z powodu przedterminowych wyborów posłanka - o której Lepper mówił "moje dzieciątko" - zabawiła w ławach na Wiejskiej zaledwie dwa lata, ale potem wciąż nie dawała nam o sobie zapomnieć.

Była uczestniczką telewizyjnego "Tańca z Gwiazdami", a zdjęcia z plaży w Egipcie, na których topless smaruje olejkiem plecy partyjnego kolegi Janusza Maksymiuka, obiegły kilka lat temu niemal wszystkie gazety.

- Ostatnio byłam z panem Januszem i jego rodziną na tańcach i bawiłam się świetnie. Jesteśmy przyjaciółmi, współpracownikami, widujemy się. Uważam, że opalanie topless nie jest zachowaniem skandalicznym, a posmarowanie znajomemu pleców olejkiem na plaży tym bardziej - wyznała portalowi onet.pl.

Dawna członkini SLD, potem Samoobrony w ub. roku wspierała Ruch Palikota. Dziś z Opolszczyzną ma już niewiele wspólnego. Chce jednak budować nową, lewicową, formację.

- Nadal z wieloma ludźmi z Samoobrony utrzymuję kontakty i ubolewamy nad jej upadkiem - przekonuje Sandra Lewandowska. - Za to bardzo podoba mi się nowy projekt polityczny: Stowarzyszenie Ruch Ludzi Pracy. Dobry program, mądrzy ludzie z doświadczeniem politycznym i ambitna młodzież. Te działania będę wspierać.

Koledzy z Samoobrony są jednak zgodni, że gdyby była posłanka miała dobrą pracę, to do polityki już by się nie pchała. - Bo i po co? - pytają zgodnie.

20 miesięcy do emerytury

Wieloletni poseł Henryk Kroll, który przez lata był twarzą Mniejszości Niemieckiej na Opolszczyźnie, dziś pracuje w opolskim oddziale państwowej Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i trochę temu uporowi pięknej Sandry się dziwi. Parlamentarzysta i miłośnik sportowych motorów, jak sam podkreśla, z polityki został "wyleczony" na zawsze.

- Stała się wściekła, a to nie jest dobre dla człowieka, który pracuje w sympatycznym miejscu i ma bardzo fajnego szefa - przekonuje Henryk Kroll. - Poza tym koledzy z mniejszości już od dawna nie chcą moich rad. Uważają bowiem, że znają się na wszystkim najlepiej. Widać, że mają duże chęci, ale umiejętności im nadal brakuje i robią głupie błędy.

Może i tak, ale o byłym pośle koledzy politycy z PSL nie zapomnieli. Gdy przestał być prezesem Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w RP, a potem nie dostał się do europarlamentu (startował z list PSL), znalazł zatrudnienie w opolskim KRUS. Szybko awansował na stanowisko wicedyrektora i dziś może spokojnie czekać na emeryturę. Zostało mu do niej 20 miesięcy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie