Stowarzyszenie Lokalna Grupa Rybacka „Opolszczyzna” szuka partnerów w kraju, by stworzyć organizację producentów karpia. Chce skupić co najmniej 25 procent polskiej produkcji tej ryby.

Żeby głos takiej organizacji miał wpływ na kształtowanie polskiego prawa czy w negocjacjach z sieciami handlowymi, musimy skupić minimum 25 procent produkcji tej ryby w Polsce - mówi Jakub Roszuk, prezes LGR „Opolszczyzna”. Opolscy hodowcy należący do LGR mają ok. 13 procent udziałów w krajowym rynku. - Rozmawiamy ze spółką Polski Karp, która reprezentuje pewną grupę producentów w kontaktach z handlem oraz z Towarzystwem Promocji Ryb „Pan Karp”.

Jakub Roszuk chciałby, żeby siedziba tworzonej organizacji była na Opolszczyźnie, a w kraju powstały dwie, trzy przetwórnie karpia, w tym jedna w naszym regionie. LGR wcześniej już próbowało stworzyć taką przetwórnię razem z przedsiębiorcą z Brzegu, ale projektu nie udało się jednak zrealizować.

Wiadomo, że LGR Opolszczyzna będzie w nowej perspektywie unijnej nadal funkcjonowało jako stowarzyszenie i korzystało z pieniędzy Programu Operacyjnego Rybactwo i Morze 2014-2020. Władze samorządowe regionu wyraziły zgodę na istnienie LGR obok Lokalnych Grup Działania.

Warunkiem było, aby grupa rybacka zatrudniała co najmniej 50 osób i produkowała 100 ton ryb. Opolska grupa skupia obecnie 20 gospodarstw, które zatrudniają 110 osób i produkuje ok. 1,8 tys. ton ryby rocznie. Hodowcy ryb w regionie działają także poza LGR - w sumie rybactwo na Opolszczyźnie daje pracę 340 osobom, a produkuje 2 tys. ton ryb rocznie, z czego ponad 1,8 tys. ton karpia.

W nowym okresie finansowania unijnego LGR w Polsce otrzymają o 1/4 mniej pieniędzy niż dotychczas - 94 mln euro, ale będą mogły je wydawać głównie na cele związane z rozwojem gospodarstw rybackich i turystyki nad wodami. LGR-ów będzie mniej 25 zamiast 48.

Opolska grupa liczy, że z podziału pieniędzy z UE otrzyma do swojej dyspozycji od 10 do 16 mln zł. Oprócz tego jej członkowie będą mogli składać osobno wnioski na inwestycje w aquakulturę, czyli rozwój hodowli ryb. - Planujemy dalej kontynuować rozwój miniprzetwórni, sprzedaży bezpośredniej, współpracę z placówkami handlowymi, żeby świeży karp był dostępny przez cały rok w sklepach, promocję rybactwa i wędkarstwa - wylicza Jakub Roszuk.

Szczególnie wędkarstwo jest za mało docenianie jako gałąź opolskiej turystyki. Tymczasem w regionie mamy ponad 24 tysiące wędkarzy, a kolejnych 10 tysięcy spoza regionu nas odwiedza.