Rozkaz przyszedł z góry

    Rozkaz przyszedł z góry

    Fot archiwum

    Nowa Trybuna Opolska

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Na pogrzeb księdza Popiełuszki przyszło milion osób.

    Na pogrzeb księdza Popiełuszki przyszło milion osób. ©Fot archiwum

    W 1984 roku najbliżsi współpracownicy generała Jaruzelskiego zastanawiali się, kto mógł być inspiratorem mordu ks. Jerzego Popiełuszki. Wyszło im, że to musiał być Mirosław Milewski, ówczesny sekretarz KC PZPR. Dokument w tej sprawie ujawnił wczoraj historyk Andrzej Paczkowski.
    Na pogrzeb księdza Popiełuszki przyszło milion osób.

    Na pogrzeb księdza Popiełuszki przyszło milion osób. ©Fot archiwum

    Profesor powołał się na sensacyjną notatkę, która znajduje się w prywatnych rękach. "NTO" skontaktowała się z profesorem Paczkowskim, który opowiedział nam więcej o tajemniczym dokumencie. Jest to notatka, jaką sporządził 25 października 1984 roku płk Wiesław Górnicki, publicysta wojskowy, pisarz, adiutant prasowy gen. Wojciecha Jaruzelskiego i jego "ghostwriter", czyli autor przemówień. Notatkę napisał po spotkaniu trzech wysokiej rangi funkcjonariuszy wojskowych - generała Wojciecha Jaruzelskiego, który był wtedy premierem i szefem armii, gen. Janiszewskiego, szefa URM-u, i płk. Kołodziejczyka, najbliższego doradcy generała Jaruzelskiego. Górnicki był na spotkaniu jako czwarty.

    Zebrani zastanawiali się, kto mógł być politycznym zleceniodawcą mordu na księdzu i co oznaczał fragment zeznań podejrzanego wtedy o to zabójstwo kapitana Grzegorza Piotrowskiego, który stwierdził, że miał mocodawców w aparacie państwowym. Janiszewski i Kołodziejczyk przeprowadzili selekcję podejrzanych funkcjonariuszy z Komitetu Centralnego PZPR (wówczas najwyższej władzy w Polsce) i wyszło im, że zabójstwo musiał zlecić generał Mirosław Milewski, sekretarz KC, poprzednik gen. Czesława Kiszczaka na stanowisku ministra spraw wewnętrznych. Przekonywali Jaruzelskiego, aby wyrzucił Milewskiego z KC bez podania przyczyn, lecz ten postanowił się wstrzymać z decyzją i przed zbliżającym się plenum PZPR nie psuć partii wizerunku społecznego.

    Notatka płk. Wiesława Górnickiego spoczywała w jego prywatnym archiwum i według jego woli miała być ujawniona dopiero 20 lat po jego śmierci. Górnicki zmarł w 1990 roku, w ostatnich miesiącach życia pracował jako felietonista w "Nie" Jerzego Urbana.
    - Wszedłem w jej posiadanie i zdecydowałem, że w związku z przypadającą w tym roku 20. rocznicą męczeńskiej śmierci księdza trzeba ją upublicznić - powiedział nam wczoraj wieczorem prof. Paczkowski. Ujawnił dokument na warszawskiej promocji książki pt. "Ksiądz Jerzy Popiełuszko" autorstwa Ewy Czaczkowskiej i Tomasza Wiścickiego.
    Profesor Paczkowski zajmuje się zapisywaniem białych plam w historii PRL, kilka lat temu zasłynął też jako współautor wydanej we Francji "Czarnej księgi komunizmu", która rozsierdziła kawiorową lewicę Europy zachodniej, gdyż zrównywała zbrodnie komunistów ze zbrodniami hitlerowców.
    Profesor powiedział nam, że to nie on opatrzył dokument Górnickiego przymiotnikiem "sensacyjny". Notatka pułkownika potwierdza tylko lansowaną przez generała Jaruzelskiego tezę, że śmierć księdza Jerzego Popiełuszki mogła być efektem konfliktu wewnętrznego w kierownictwie KC PZPR. Przełom polega jednak na tym, że choć nazwisko Milewskiego pojawiało się wcześniej w sprawie, to po raz pierwszy wymienione zostało z taką mocą i w tak ważnych ustach jako tego, który mógł rozkazać zabić księdza.
    - Ta notatka tylko potwierdza wersję Jaruzelskiego i jeżeli może być w jakiś sposób odkrywcza, to tylko w ten sposób, że tę wersję uwiarygodnia - powiedział "NTO" profesor.

    Szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej, profesor Witold Kulesza, uważa, że notatka może mieć zasadnicze znaczenie dla toczącego się wciąż śledztwa w sprawie zabójstwa kapelana "Solidarności". Jak poinformował wczoraj wieczorem Onet.pl, Kulesza zapowiedział, że zwróci się do prof. Paczkowskiego o udostępnienie ujawnionego dokumentu.
    Szef pionu śledczego IPN zapowiedział też, że profesor Andrzej Paczkowski zostanie powołany na świadka w śledztwie.

    Przy okazji ujawnienia nazwiska Milewskiego nową interpretację zyskuje fakt ujawnienia przez polskie władze w 1985 roku szczegółów tzw. afery "Żelazo", która leżała przyschnięta w archiwach służb specjalnych przez kilkanaście lat. Czarnym bohaterem afery był Mirosław Milewski, który jako szef wywiadu ochraniał grupę kryminalistów, która w latach 60. i 70. dokonywała na zachodzie Europy włamań, oszustw i rozbojów. W 1985 roku, kiedy wszystkie media były kontrolowane przez PZPR, takie ujawnienie afery musiało być sterowane przez partię i miało na celu zemstę na Milewskim. Istotnie, wskutek afery "Żelazo" został on usunięty z kierownictwa PZPR. Obecnie jest emerytem.
    gen. Mirosław Milewski

    Ksiądz Jerzy Popiełuszko

    Męczennik wolności
    Ksiądz Jerzy Popiełuszko
    urodził się 14 września 1947 r. w rodzinie chłopskiej we wsi Okopy w parafii Suchowola. W 1965 r. zdał maturę i wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w Warszawie. 28 maja 1972 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1980 roku trafił do parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Wkrótce powstała "Solidarność", której stał się wielkim zwolennikiem, a z czasem jednym z jej duchowych filarów. Po wprowadzeniu stanu wojennego w każdą ostatnią niedzielę miesiąca odprawiał msze za Ojczyznę, na których zbierały się tłumy wiernych. Brał także udział w protestach "Solidarności".
    Reakcja władz reżymowych na wystąpienia ks. Jerzego była skrajnie negatywna. Nagonki na niego urządzał na swych konferencjach prasowych rzecznik rządu Jerzy Urban.
    Służba Bezpieczeństwa podjęła próbę zastraszenia ks. Jerzego. W nocy z 13 na 14 grudnia 1982 roku przeprowadzono na jego życie pierwszy zamach. Około godziny drugiej w nocy wrzucono mu do mieszkania cegłę z materiałem wybuchowym. Wybuch nie był silny i nie zranił księdza.
    12 grudnia 1983 r. został aresztowany. Dzięki wstawiennictwu Episkopatu wypuszczono go. Regularnie wzywano go na przesłuchania, był pod stałą obserwacją SB. Śledzono wszystkie kroki księdza, podsłuchiwano jego rozmowy telefoniczne, na adres plebanii nadchodziły stale obrażające go anonimy. Jednak nie dał się zastraszyć.
    W piątek 19 października 1984 roku ksiądz Jerzy pojechał do Bydgoszczy, by wziąć udział w nabożeństwie różańcowym, towarzyszył mu kierowca - Waldemar Chrostowski. Na drugi dzień w głównym wydaniu dziennika telewizyjnego podano komunikat o uprowadzeniu księdza. Wiadomość ta wstrząsnęła społeczeństwem. Przez dziesięć dni opinia publiczna nie wiedziała, jaki los spotkał księdza Jerzego. 30 października odkryto zwłoki ks. Jerzego w zalewie pod Włocławkiem.
    Morderstwo księdza Jerzego było niezwykle brutalne, wożono go między innymi w bagażniku, potem wrzucono do Wisły. Gdyby nie naoczny świadek tego wydarzenia, prawdopodobnie do dziś nie poznalibyśmy jego sprawców. Byli to oficerowie SB - Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala, Waldemar Chmielewski, Adam Pietruszka. Pierwsi trzej zostali uznani za winnych zabójstwa księdza Jerzego, a ostatni - podjudzania do tego czynu i utrudniania śledztwa. Wszyscy zabójcy księdza są już na wolności.
    Na pogrzeb księdza przyszło milion osób. Watykan przeprowadził proces beatyfikacyjny Jerzego Popiełuszki.
    Gor


    gen. Mirosław Milewski

    Kim jest Milewski
    W 1984 roku gen. Mirosław Milewski był sekretarzem KC i członkiem Biura Politycznego. Choć w rządzie nie pełnił żadnych funkcji, z ramienia PZPR nadzorował peerelowskie służby specjalne. Przez lata pracy w resorcie spraw wewnętrznych wyrobił tam sobie odpowiednią pozycję.
    - Różne rzeczy można mi zarzucić, ale do tej akurat się nie przyznaję - stwierdził na korytarzu Sądu Rejonowego w Giżycku parę lat temu.
    Milewski został oskarżony o bezprawne aresztowanie w 1947 żołnierza Armii Krajowej i przekazanie go Rosjanom. Jako młody ubek pracował najpierw w powiatowym urzędzie w Augustowie, potem został przeniesiony do białostockiego WUBP. Z opinii ówczesnego szefa augustowskiego UB wynika, że awans związany był z udziałem Milewskiego w obławie na Suwalszczyźnie w lipcu 1945 roku. "Po wyzwoleniu terenów współpracował z sowieckim wojskowym wywiadem "Smiersz". Po jego doniesieniach Sowieci aresztowali wielu akowców" - można było przeczytać w dokumencie. Los kilkuset zatrzymanych wówczas osób nie jest znany do dziś.
    Sąd rejonowy uniewinnił go od zarzutu bezprawnego aresztowania żołnierza AK w 1947 roku. Nie było bowiem bezpośrednich dowodów. Po odwołaniu prokuratora sprawa zlecona została Instytutowi Pamięci Narodowej. Ponowny proces miał się rozpocząć w ubiegłym tygodniu. Nie rozpoczął się, bo nie stawił się oskarżony. Jak stwierdził obrońca, jego klient cierpi na wiele różnych chorób, w tym zaniki pamięci.
    - Sam mam problemy, aby z nim się porozumieć - przekonywał.
    Sąd zgodził się na poddanie Milewskiego gruntownym badaniom medycznym. Proces został odroczony bezterminowo.
    78-letni Milewski mieszka w Warszawie. Utrzymuje się z generalskiej emerytury, która dwa lata temu wynosiła około 4 tys. zł miesięcznie. W rodzinnym Lipsku traktowany jest jak bohater. W izbie pamięci w miejscowej szkole podstawowej poświęcono mu specjalny kącik. To dzięki staraniom ówczesnego członka Biura Politycznego wieś Lipsk uzyskała prawa miejskie, a państwo sypnęło sporymi kwotami na szkołę, dom kultury i drogi.
    Tomasz Kubaszewski
    "Kurier Poranny"

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo