Rykowisko - czas godów jelenia, króla lasów

Natalia Popczyk
Natalia Popczyk
Na łąkach pod Zawadzkiem od wielu lat odbywają się najgłośniejsze i najmocniejsze rykowiska na Opolszczyźnie.
Na łąkach pod Zawadzkiem od wielu lat odbywają się najgłośniejsze i najmocniejsze rykowiska na Opolszczyźnie. fot. Andrzej Jagiełła
Tuż przed wschodem słońca na śródleśnych łąkach można uczestniczyć we wspaniałym misterium jesiennej przyrody - rykowisku.

Zew natury

Czarna droga w Zawadzkiem, przed laty szlak wyrobników i wędrówek służby dworskiej, dzisiaj wiedzie wprost do zameczku, gdzie zakon braci szkolnych prowadzi dom opieki społecznej. Jest też czarna droga dojazdem do siedziby leśnictwa "Dębie" i jego ostępów. Tutaj na przełomie lata i jesieni odbywa się odwieczny rytuał jelenich godów. To czas, gdy las rozbrzmiewa rykami podnieconych byków, samców jeleni, które zatraciły się w miłosnych umizgach i walce o przedłużenie gatunku. To czas, gdy można podejrzeć ich miłosne działania. Wystarczy wejść do lasu...

Ciemności nocy spowijają osiemdziesięcioletni drzewostan. Dreszcz wstrząsający ciałem wzmacnia zimna wilgoć przenikająca w najdalsze zakamarki ubrania. Nic to! Trzeba wytrwać, by wziąć udział w koncercie wrześniowego świtu.

Znowu jestem na łąkach. Niewidzialną ścieżką docieram do wiekowego dębu i stojącej pod nim myśliwskiej wysiadki. Z jej wysokości będzie wspaniały widok na obywające się wśród traw godowe misterium. W powietrzu unosi się piżmowy zapach jeleniego potu. W odległym o kilkadziesiąt metrów lesie słychać trzaski łamanych gałęzi i szelest jeszcze nie opadłych liści. Wstrzymuję oddech, by wsłuchać się w te odgłosy. Ukryta za ścianą drzew stoi chmara jeleni. Podpowiada mi to wieloletnie doświadczenie obcowania z przyrodą. Zaraz powinno się zacząć.

- Wystarczy jedna grzejąca się łania (gotowa do zapłodnienia - przyp. A.J.), by jelenie byki opętało szaleństwo prokreacji - przypomniał mi przed wyjściem do łowiska leśniczy Heniek Michla.

- W ślad za zapachem podążają byki i starają się zdobyć jej i chmary łań względy, i potem bronić dostępu innym bykom. Czasem dochodzi do walk między samcami.
Mgły przykrywające powierzchnię łąk już zrosiły trawę. Jej krople zaczynają iskrzyć się w promieniach wschodzącego słońca. W głębi lasu odzywa się ryk przerywający głuszę ciszy. Organista, byk rozpoczynający rykowisko, odegrał swój rytualny hejnał. Po chwili ze wszystkich stron słychać odpowiedzi. Po potędze ryku, po sposobie wydobywanych z gardzieli byków dźwięków można wywnioskować, że gody sięgnęły szczytu.Wschód słońca zamyka ciemne drzwi nocy i widać już łanie spokojne skubiące trawę. Nieopodal nich, w zagłębieniu terenu zaległ ich władca. Jeleń byk o pięknym, obustronnie koronnym porożu. Leży na prawym boku i dziwnie podpiera się żuchwą o kępę wyschniętej trawy.

Przez lornetkę wyraźnie widać jego przymrużone oczy. Śpi. Pewnie zmęczony wieczornym koncertem. Raz po raz łeb opada mu na stronę i poroże uderza o ziemię. Lecz to tylko pozory. Wystarczył jeden chrapliwy ryk rywala od strony dębowej alei, by poderwał się na nogi i jak w obłędnym tańcu zaczął krążyć wokół łań nerwowo, podnosząc łeb ku górze. Przystanął, zwrócił łeb w kierunku rywala, odpowiedział rykiem. Tak przeraźliwym, że aż wtuliłem się w róg wysiadki. - Kurczę, przecież to stadny byk, taki, który nie da sobie odebrać nałożnic.

Bitwa o geny

Instynkt byka wyznacza niewidzialną granicę, której przekroczenie przez rywala skutkuje agresją. Władca chmary łań bacznie obserwuje zachowanie młodszego byka, który powolnym krokiem wchodzi na łąkę. Nerwowo krąży wokół łań, starając się zbić w kupę chmarę. Całym jego ciałem wstrząsają nerwowe drgawki. Raz po raz przystaje, podnosi wysoko łeb i ryczy, oznajmiając, że gotowy jest do obrony swej własności.

Oba byki w końcu przystają wpatrzone w siebie. Młodszy nerwowo uderza wieńcem poroża o ziemię. Wyrywa kępy traw i podrzuca w górę. Próbuje dorównać rykiem rywalowi. Powiedzieć, że chce zabrać mu nałożnice.

Kilka, może kilkanaście minut potem (straciłem rachubę czasu) na łące rozpoczyna się gonitwa. Stadny byk z opuszczoną głową naciera na młodziaka. Uderzają w siebie wieńcami rogów. Przepychają, sapią, charczą. Nad nimi unosi się mgiełka pary. Mięśnie karków i łopatek napinają się do granic wytrzymałości. Młodszy przysiada na zadzie przygnieciony ciężarem rywala. Przewraca się na prawy bok, przebierając nogami w powietrzu. To może być jego koniec, bowiem starszy ponownie naciera, starając się dźgnąć końcem rogu w podbrzusze rywala. Ten na szczęście porywa się z ziemi i unika ciosu. Ucieka szerokim łukiem do lasu.

Na przeciwległej stronie łąk pojawiają się inne byki i dwie chmary łań. W otaczających łąki oddziałach leśnych grzmią odgłosy ryków. Każdy byk głosi, że chce przekazać swe geny kolejnemu pokoleniu jeleni. Tak będzie przez kilka godzin, aż wycieńczone samce rozejdą się do swych ostoi.

Tajemnica łąk

Na łąkach pod Zawadzkiem od wielu lat odbywają się najgłośniejsze i najmocniejsze rykowiska na Opolszczyźnie. Jakaś niewidzialna siła przyciąga tu jelenie byki z całej okolicy. Wędrują zza Małej Panwi i przez ruchliwą drogę do Strzelec Opolskich, i z sąsiednich rewirów leśnych.
- To jest tajemnica, której nikomu nie zdradzę - mówi Zdzisław Siewiera, nadleśniczy z Zawadzkiego.
- Praca leśników sprawiła, że są świetne warunki do godów jelenia. Tyle tylko powiem.

Z drugiej strony jest to problem, bowiem nadmierna liczebność tych zwierząt powoduje szkody w leśnych uprawach i na polach. A przecież nie można ogrodzić wszystkiego. Dlatego staramy się wspólnie z myśliwymi utrzymać stan populacji zwierzyny leśnej na poziomie, który nie doprowadzi do zniszczenia lasu.

Przez wiele lat moich wędrówek po terenie leśnictwa "Dębie" i sąsiednich nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zapatrzony w otaczającą przyrodę rzadko zwracałem uwagę na pracę ludzi lasu, uznając, że las sam rośnie, a dzika zwierzyna sobie po prostu żyje. Lecz bez odpowiedniej gospodarki leśnej i łowieckiej dziko żyjąca zwierzyna nie miałaby warunków do bytowania i rozrodu.
I to jest zapewne tajemnica łąk pod Zawadzkiem.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
ŁUKASZ
Jak się tam dostać?jestem z Tarnowskich Gór trzeba iść czy można samochodem podjechać pod tą polane?
P
Piotr

Cześć!

 

Ładnie się to czyta tylko te "rogi" w oczy kolą... 

Róg jest pusty w środku, i narasta stale.

Poroże (jakie noszą jelenie) jest w środku pełne i co roku zrzucane by mogło wyrosnąć nowe.

G
Gość
Kolego Andrzeju swietnie przedstawiles misterium rykowiska.
Gratuluje.

Darz bor
Dodaj ogłoszenie