Prezydent nie pamięta, skąd wiedział o mieszkaniu w TBS. Afera w sprawie lokali przy Oleskiej nabiera tempa

Mateusz Majnusz
Mateusz Majnusz
Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski nie wierzy w zapewnienia urzędu miasta ani podległej mu spółki. Uważa bowiem, że w tej sprawie konieczne jest przedstawienie twardych dowodów, a nie jedynie słowne zapewnienia.
Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski nie wierzy w zapewnienia urzędu miasta ani podległej mu spółki. Uważa bowiem, że w tej sprawie konieczne jest przedstawienie twardych dowodów, a nie jedynie słowne zapewnienia. Mateusz Majnusz
Udostępnij:
Od tygodnia trwa kontrola poselska Janusza Kowalskiego w Opolskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, w którym dwa mieszkania posiada prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski. Choć mieszkania nabyto zgodnie z prawem, Kowalski uważa, że Arkadiusz Wiśniewski z premedytacją tak zaplanował inwestycję przy ulicy Oleskiej, że sam stał się jej beneficjentem. Z tego powodu zaapelował do prezydenta Opola „o honorowe zwrócenie dwóch mieszkań”. Sam Wiśniewski kategorycznie nie zgadza się z taką argumentacją i mieszkań nie zamierza oddawać.

50-metrowym mieszkaniem – jednym z dwóch, które posiada Arkadiusz Wiśniewski – na samym początku zainteresowana miała być inna osoba, która ostatecznie z niego zrezygnowała. A wniosek Arkadiusza Wiśniewskiego wraz z opłatą rezerwacyjną wpłynął do spółki po siedmiu dniach od rezygnacji tej osoby.

"To w interesie spółki była jak najszybsza sprzedaż mieszkań"

Prezes opolskiego TBS Tomasz Maciaś przekonuje, że informacje o "uwolnieniu" jakiegoś mieszkania zawsze były ogólnodostępne, dlatego prezydent Opola nie mógł wykorzystać swojej pozycji do złożenia wniosku przed innymi.

Zapytaliśmy więc prezesa, czy tak było również w przypadku mieszkania, które pozostaje w dyspozycji Arkadiusza Wiśniewskiego.

- Prawdopodobnie tak, jak wszystkich innych – odpowiedział prezes Maciaś.

Chcieliśmy jednak dowiedzieć się, co dokładnie oznacza twierdzenie, że „informacje o wolnych mieszkaniach były ogólnodostępne.”

- Cały czas był kontakt telefoniczny z zainteresowanymi mieszkańcami, otrzymywaliśmy mnóstwo zapytań mejlowych o konkretne mieszkania. Na stronie internetowej spółki widnieje informacja o wolnych mieszkaniach, można zobaczyć rzut danego lokum wraz z jego powierzchnią i podstawowymi informacjami. W przypadku, gdy mieszkanie było zarezerwowane, „chowaliśmy” je z widoku ze strony, aby nie wprowadzać użytkowników w błąd. Gdy jednak ktoś się rozmyślił, a mieszkanie się zwolniło, prawdopodobnie i pewnie tak było, mieszkanie znów się wyświetlało – wyjaśnił prezes.

Jednocześnie podkreślił, że to w interesie samej spółki było jak najszybsze pozyskanie nabywcy na zwalniane mieszkania. Do dzisiaj w inwestycji TBS przy ul. Oleskiej wolne są trzy mieszkania o największej powierzchni (nawet do 80 metrów kwadratowych), które jednak - jak pokazuje praktyka rynkowa - zawsze cieszą się najmniejszym zainteresowaniem.

Mieszkania były komercyjne, bo... ich cena przekraczała rynkową

W odpowiedzi na stawiane przez dziennikarzy pytania prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski zwrócił uwagę na fakt, „że to nie jest tak, że milion ludzi rzuciło się na mieszkania przy ul. Oleskiej i tworzyły się komitety kolejkowe przed siedzibą TBS”.

- W ostatnich latach w Opolu wybudowano 4600 mieszkań i wciąż jest dostęp do mieszkań. Jedyna różnica między nimi to lokalizacja, cena i zasady kupna lub najmu. W przypadku mieszkań przy ul. Oleskiej od początku była mowa, że jest to inwestycja komercyjna. I z tego powodu mieszkania te nie są preferencyjne – wyjaśnia prezydent Wiśniewski.

Jednym z powodów „komercyjnego charakteru mieszkań” była ich wysoka cena za metr kwadratowy – dochodząca nawet do 7500 zł za metr kwadratowy.

Miało się tak stać z powodu rosnących kosztów samej inwestycji. Mieszkania budowano w ścisłym centrum miasta, pomiędzy innymi budynkami. Dodatkowo pod budynkiem znajdują się dwa podziemne parkingi dla mieszkańców.

Skąd prezydent Opola dowiedział się o wolnym mieszkaniu?

Prezydent Wiśniewski odniósł się do hipotezy stawianej przez posła Janusza Kowalskiego, który domniemywał, że informacja o zwolnieniu się atrakcyjnego, 50-metrowego mieszkania przy ul. Oleskiej wcale nie pojawiła się na stronie internetowej spółki. A o samym fakcie mógł wiedzieć tylko Arkadiusz Wiśniewski oraz jego najbliższe i zaufane grono współpracowników.

Zdaniem prezydenta Opola takie twierdzenia „są wyssane z palca” i nie mają pokrycia w rzeczywistości ani w jakichkolwiek dowodach.

- To, czy prezes TBS umieszczał informację tydzień, 21 dni czy 30 dni nie zmienia faktu, że od początku inwestycji informowaliśmy, że są takie mieszkania i każdy mógł zadzwonić do TBS lub osobiście przyjść do spółki, żeby zainteresować się, czy są jeszcze jakieś wolne mieszkania. Nie jest to nigdzie napisane, że prezes TBS pełni funkcję sprzedawcy, który zajmuje się scricte deweloperską sprzedażą kilku tysięcy mieszkań. W TBS pracuje 10 osób, z prezesem włącznie. To jest skromna, miejska spółka, która pozyskuje preferencyjne kredyty z Banku Gospodarstwa Krajowego, dostaje działki od miasta i buduje. Nie ma wielkiego agenta nieruchomości, który wprowadza jeszcze na etapie wykopania dziury 500 mieszkań do sprzedaży i stawia namiot z biurem sprzedaży. Im mniej osób pracować będzie w opolskim TBS, tym mniejszy czynsz będą mieć lokatorzy tych mieszkań. A na tym nam zależy – na transparentności i niskich kosztach dla naszych mieszkańców – podkreśla prezydent Opola.

Dopytaliśmy jednak, skąd Arkadiusz Wiśniewski dokładnie zaczerpnął wiedzę, że jedno z mieszkań w TBS zostało zwolnione i czeka na kolejnego zainteresowanego lokatora.

- Nie przypominam sobie w tej chwili. Pytałem chyba prezesa, czy są jeszcze jakieś wolne mieszkania albo sprawdzałem na stronie. Już dokładnie nie pamiętam, bo to było dwa lata temu – wyjaśnił prezydent Wiśniewski.

Przyznał jednak, że rozumie, że informacja o tym, że prezydent Opola posiada dwa mieszkania wybudowane przez miejską spółkę może wzbudzać obawy lub nawet oburzać mieszkańców, ponieważ tę informację „sprzedaje się” w nieprecyzyjny i krzywdzący dla niego sposób.

- Prawda jest bowiem taka, że jako prezydent wcale nie przyznałem sobie żadnego z mieszkań, tylko kupiłem je za grube tysiące złotych w cenie rynkowej. Na dodatek po innych, a nie przed innymi. Wtedy, kiedy inni mieli możliwość je nabyć, bo stały puste i czekały na zainteresowanych mieszkańców – dodaje prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski.

„Prezydent Opola stał się beneficjentem decyzji, którą sam podjął”

Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski nie wierzy w zapewnienia urzędu miasta ani podległej mu spółki. Uważa bowiem, że w tej sprawie konieczne jest przedstawienie twardych dowodów, a nie jedynie słowne zapewnienia.

Jednocześnie zwraca uwagę, że już od samego początku sprawa mieszkań przy ul. Oleskiej wygląda bardzo podejrzanie. W trakcie kontroli poselskiej Janusz Kowalski odkrył bowiem, że prezydent Opola najpierw nabył mieszkanie w TBS, a dopiero po trzech miesiącach ustalił regulamin jego finansowania. Wcześniej – jak twierdzi Kowalski - nie było żadnej formalnej procedury i wszystko odbywało się na tzw. „gębę”. Dodatkowo wprowadzono zapis, który umożliwił dojście do własności z 15 lat do zaledwie 5, co w przypadku innych inwestycji TBS w Opolu nie miało nigdy miejsca.

- Chcę wiedzieć, czy 7 lipca, czyli w dniu zwolnienia się 50-metrowego, bardzo atrakcyjnego mieszkania przy ul. Oleskiej, taka informacja pojawiła się na stronie internetowej i czy mieszkańcy Opola mieli również szansę je nabyć. Czy może było tak, że wiedzę o tym skrzętnie ukrywano po to właśnie, aby mieszkanie mógł nabyć prezydent Opola – pyta Kowalski.

Z tego powodu poseł Zjednoczonej Prawicy zwrócił się do Opolskiego Towarzystwa Budowy Społecznego o zrzuty ekranu, które potwierdzą, że od 6 do 13 lipca 2020 roku, czyli w czasie, gdy o mieszkaniu miał dowiedzieć się Arkadiusz Wiśniewski, informacja o wolnym mieszkaniu widniała na stronie internetowej spółki.

- W przeciwnym razie będzie świadczyło to o winie ekipy Arkadiusza Wiśniewskiego. Uważam, że prezydent zaplanował inwestycję na Oleskiej z całkowitą premedytacją i tym samym stał się beneficjentem decyzji, które sam podjął. I nie wierzę w twierdzenia prezesa OTBS, że tej informacji nie można podać. To nie jest prawda. Każdy ślad w internecie, każda nasza działalność na stronie, pozostawia ślad. Chcę tylko sprawdzić, jak było naprawdę – dodaje poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

KE akceptuje Krajowy Plan Odbudowy - wizyta Ursuli von der Leyen

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie