reklama

Jesteśmy podglądani przez kamery. Nic na to nie poradzimy

Anna Grudzka
Anna Grudzka
Tę historię zarejestrował monitoring z opolskiego Rynku. Wspólny patrol straży miejskiej i policji zauważył mężczyznę, który przechadzał się po rondzie przy pl. Wolności. Kiedy podeszli do niego, zaczął być agresywny i zaatakował policjantów. Wywiązała się szarpanina.
Mężczyznę terroryzującego kasjerkę w banku, chłopaka straszącego przechodniów atrapą broni, młode pary uprawiające seks pod ratuszem - to rejestrują kamery. Żyjemy w epoce Big Brothera i musimy się do tego przyzwyczaić.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że spacerując ul. Krakowską w Opolu, znajdujemy się pod ciągłym obstrzałem kilkunastu kamer. Pozwalają one śledzić każdy nasz krok. Do tego arsenału szklanych oczu dostęp mają opolscy strażnicy miejscy i policjanci.

Kiedyś nad ranem zauważyliśmy grupkę podchmielonych, wracających z meczu kibiców. Część grupy zaczęła się wspinać na pomnik Bojowników o Polskość Śląska Opolskiego - wspomina jeden ze strażników obsługujących monitoring w Opolu.
Strażnicy i policja na miejscu pojawili się błyskawicznie. Butnych alpinistów amatorów szybko z pomnika ściągnięto i przeniesiono w bezpieczniejsze miejsce, czyli do najdroższego hotelu w Opolu, potocznie zwanego "wytrzeźwiałką".

Kochankowie bezpieczni, źle parkujący raczej nie
Przypatrywanie się miejskiemu monitoringowi może przypominać nie tylko wizytę w kinie na filmie akcji. Miejskie życie samo pisze scenariusz do filmów gangsterskich. Albo - dla odmiany - instruktaż dla kursantów nauki jazdy o tym, jak nie parkować.

Wiele razy obserwujemy kierowców, którzy parkują na pasach, w miejscach dla niepełnosprawnych. Zanim na powrót pojawią się przy samochodzie, już czekają na nich strażnicy - mówi Beata Szpakowska, kierownik referatu w Wydziale Patrolowo-Interwencyjnym opolskiej Straży Miejskiej.

Na podstawie nagrań zarejestrowanych przez miejski monitoring można by także sporządzić mapę ulubionych spotkań opolskich roznamiętnionych kochanków. Absolutny numer jeden to pl. Wolności.

Szczególnie w okresie letnim przychodzi tam mnóstwo par. Czy wtedy interweniujemy? To zależy od tego, czy zakochani zakłócają porządek albo sieją zgorszenie. Przecież nie wyślemy patrolu do ludzi za to, że dali sobie gorącego buziaka - mówi Beata Szpakowska.
Miłosne uściski miedzy 3 a 5 w nocy, gdy ulice miasta są wyludnione - nie wymagają interwencji stróżów porządku.

Kamera nagra zabójcę i sędziego
Nagrania z monitoringu bywają pomocne także dla wymiaru sprawiedliwości. Inna sprawa, że czasem działają na niekorzyść pracowników wymiaru sprawiedliwości. Tak było w kwietniu 2008 roku w gmachu strzeleckiego sądu. Padły ciosy, polała się krew, gdy pobili się sędzia Jarosław M. i Piotr S. Powodem bijatyki było zwolnienie lekarskie małżonki Jarosława M., również sędziny. Ta miała w tym dniu prowadzić kilka rozpraw, ale dostarczyła chorobowe. Jej obowiązki miał przejąć Piotr S., który z kolei uznał zwolnienie za fałszywe i powiadomił o tym prezesa strzeleckiego sądu. O donosie dowiedział się mąż sędziny i postanowił sprawę wyjaśnić. Na nagraniu z korytarza sądowego widać, jak wchodzi do gabinetu kolegi po fachu. Po jakimś czasie wychodzi, a za nim drugi sędzia z rozkwaszonym nosem.

Tę historię zarejestrował monitoring z opolskiego Rynku. Wspólny patrol straży miejskiej i policji zauważył mężczyznę, który przechadzał się po rondzie przy pl. Wolności. Kiedy podeszli do niego, zaczął być agresywny i zaatakował policjantów. Wywiązała się szarpanina.

Monitoring z prudnickiego Rynku zarejestrował ekscesy grupki młodych mężczyzn, którzy na oczach mieszkańców delektowali się nalewkami. Widać mężczyzn, którzy zaczepiają przechodniów i nie reagują na interwencję policjanta z psem. Sprawa trafiła do sądu.

Sprawa jest w toku
Taśmy bywają dowodami także w tak głośnych sprawach jak proces "Killera". Ten skazany na 25 lat pozbawienia wolności gangster podczas rozprawy apelacyjnej stwierdził, że policjanci wymusili na nim przyznanie się do winy. Dariusz P., czyli "Killer" (taką ksywkę dali mu dziennikarze po głośnej zbrodni w listopadzie 2003, kiedy Dariusz P. na zlecenie Janusza W. ps. "Siara" zastrzelił Jana P.) nagle podczas rozprawy apelacyjnej stwierdził, że podczas przesłuchania był bity, katowany, że grożono mu śmiercią i dlatego się przyznał. Ostatecznie sprawę umorzono. Smaczku dodawał jej fakt, że kaseta która miała potwierdzić słowa "Killera" na kilka miesięcy gdzieś się zagubiła. W końcu ktoś anonimowy przesłał ją do komendanta wojewódzkiego.

Wielki brat w terenie
Do szklanego oka Big Brothera przekonują się nie tylko metropolie. Sporo dobrego kamery robią także w miastach powiatowych. I tak monitoring z prudnickiego Rynku zarejestrował ekscesy grupki młodych mężczyzn, którzy na oczach mieszkańców delektowali się nalewkami.

- Widać mężczyznę, który szarpie się ze znakiem drogowym, a potem oddaje mocz na jeden z zaparkowanych w centrum pojazdów - mówi Aleksandra Wnuk z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Gdy ten spacer został przerwany przez policjanta z psem - pijak krzyczał, przeklinał i znieważył stróża prawa. Sprawa trafiła do sądu.

Jan W. grasował na szpitalnych korytarzach m.in. w Wieluniu i w Zabrzu. W ręce policji wpadł, gdy włamywał się do automatu na foliowe papcie w Szpitalu Rejonowym w Oleśnie.

Tę historię zarejestrował monitoring z opolskiego Rynku. Wspólny patrol straży miejskiej i policji zauważył mężczyznę, który przechadzał się po rondzie przy pl. Wolności. Kiedy podeszli do niego, zaczął być agresywny i zaatakował policjantów. Wywiązała się szarpanina.

Dzięki kamerom kryminalni ze Strzelec Opolskich i policjanci zatrzymali w tym roku mężczyzn podejrzanych o napady z użyciem przedmiotu przypominającego broń.

Na ich celowniku były głównie małe wiejskie sklepy. Do takich usiłowań rozboju doszło 4 stycznia w Kamieniu Śląskim, 5 stycznia w Sławięcicich i 7 stycznia w Siedlcu. Schemat zawsze był ten sam. Zamaskowani sprawcy wchodzili do sklepów, żądając pieniędzy. Zatrzymano ich 10 lutego. Pomogły ich ująć właśnie nagrania z monitoringu ze Strzelec Opolskich - mówi Aleksandra Wnuk.

Przy okazji zatrzymania przy mężczyznach znaleziono amfetaminę i marihuanę. Przyznali się także do kradzieży na stacjach paliw.

Pewien 17-latek przeklina zapewne do dziś monitoring głubczycki. Ekscesy jego i jego kolegów dostrzegł na monitorze policyjny dyżurny. Młodzi rozrzucali kosze i szarpali się ze sobą. Dwóch awanturujących się młodzieńców sprowadzono na komendę. Mimo to rzeczony 17-latek nie chciał się uspokoić. Nie pomogła nawet wizyta rodziców. Chłopak był nietrzeźwy, więc dla bezpieczeństwa spędził noc w areszcie. Ranek przywitał mandatem karnym i rachunkiem za nocleg.

Kiedyś zgłosił się do nas mężczyzna, który twierdził, że został obrabowany. Opisał sprawcę i sposób, w jaki został napadnięty. Jego pech polegał na tym, że w miejscu, gdzie do napaści miało dojść, mieliśmy zainstalowane kamery. Po obejrzeniu filmu okazało się, że nic takiego się nie wydarzyło. Pan wycofał swoje zeznania - mówi asp. Bogusław Dąbkowski KMP w Brzegu.

Jan W. grasował na szpitalnych korytarzach m.in. w Wieluniu i w Zabrzu. W ręce policji wpadł, gdy włamywał się do automatu na foliowe papcie w Szpitalu Rejonowym w Oleśnie.

Psie kupy, krzesła i szpitalne papcie
Tego, że zostanie złapany nie podejrzewał zapewne również złodziej, który włamywał się do szpitalnych automatów z obuwiem ochronnym. Jan W. grasował na szpitalnych korytarzach w Wieluniu i w Zabrzu. W ręce policji wpadł 22 października 2006 roku, gdy włamywał się do automatu na foliowe papcie w Szpitalu Rejonowym w Oleśnie.

Cały przebieg tej kradzieży zarejestrowany został przez zamontowaną tam wcześniej policyjną kamerę. Natychmiast zadziałał czujnik, który po otwarciu automatu przesłał sygnał do dyżurnego oleskiej policji. Mężczyznę zatrzymano już po trzech minutach - mówi Aleksandra Wnuk.
Sprawca został ukarany dozorem policyjnym. Czy było warto? Za każdym razem jego łupem padało około 500 złotych w monetach jedno- lub dwuzłotowych.

Bywają też sprawy, kiedy nie chodzi o pieniądze, a o meble. Tak było w przypadku dwóch młodych opolanek, które wyniosły krzesło z kawiarnianego ogródka "Pod Arkadami" w nocy z 30 na 31 października 2009 roku. Kamera monitorująca lokal zarejestrowała dwie rozbawione dziewczyny. Sebastian Brandys, właściciel kawiarni, przekazał nagranie policji wraz z doniesieniem o kradzieży i umieścił je w internecie. Kadr z nagrania opublikowaliśmy także w nto. Po czterech dniach skruszone dziewczyny same odniosły krzesło do kawiarni, ale tam już czekała na nie zawiadomiona przez właściciela policja. Nadzorujący sprawę prokurator nie dopatrzył się w zachowaniu dziewczyn przestępstwa.

Odkąd działa monitoring na osiedlu Armii Krajowej nie mogą bezpieczni czuć się także ci właściciele czworonogów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach.

Mieliśmy sytuacje, że udało się wyśledzić takich opolan. Byli zaskoczeni, gdy spotkali patrol upominający, żeby jednak sprzątali po swych psach - mówi Beata Szpakowska.

Monitoring jest orężem także dla hipermarketów. Prawdziwą plagą są osoby, które jedzą na terenie marketu bagietki, słodycze, owoce lub piją piwo, wodę i soki, nie płacąc za skonsumowany towar.

Do najczęściej kradzionych towarów należą kosmetyki, alkohole, odzież i żywność - przede wszystkim słodycze. Ale zdarzył się kiedyś pan, który wyniósł pod kapeluszem upieczonego kurczaka - mówi Katarzyna Petrykowska, specjalista ds. public relations w hipermarkecie Real.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3