Opole. Kurator sądowy zapukał do drzwi prymusa. Policja chce go ukarać, bo użył... megafonu na strajku klimatycznym

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Sprawa ma związek z ubiegłorocznym „Spacerem dla przyszłości”, czyli protestem organizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. 9 grudnia 2020 r. protest odbył w szeregu polskich miast, m.in. w Opolu. Kacper, który od lat walczy na rzecz poprawy klimatu, był jednym z aktywistów.
Sprawa ma związek z ubiegłorocznym „Spacerem dla przyszłości”, czyli protestem organizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. 9 grudnia 2020 r. protest odbył w szeregu polskich miast, m.in. w Opolu. Kacper, który od lat walczy na rzecz poprawy klimatu, był jednym z aktywistów. Leszek Myczka
Nastolatek jest aktywistą na rzecz klimatu, członkiem Europejskiego Parlamentu Młodzieży i świetnym uczniem. Nigdy nie sprawiał kłopotów wychowawczych, dlatego on i jego bliscy osłupieli, gdy w bramie stanął kurator sądowy. Okazało się, że policja uznała, iż warto sprawdzić, czy nie jest zdemoralizowany.

W ubiegły czwartek (14.01) Kacper Lubiewski, uczeń LO nr 3 w Opolu, miał jeszcze ferie. Takiego finału zimowego wypoczynku chłopak jednak się nie spodziewał.

- W bramie stanęła pani kurator i powiedziała, że policja skierowała moją sprawę do sądu rodzinnego. Chodziło o grudniową manifestację Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, która odbyła się m.in. w Opolu. Zarzucano mi, że użyłem wtedy megafonu, szkodząc w ten sposób środowisku - wspomina 16-latek, mieszkający w podopolskich Lędzinach. - Pani kurator opowiedziała o procedurach i dodała, że najgorszym wypadku grozi mi poprawczak. Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszę.

W nie mniejszym szoku byli jego rodzice.

- W pierwszej chwili pomyślałam, że ktoś nas wkręca i robi sobie żarty. Szybko jednak okazało się, że sprawa jest jak najbardziej poważna - mówi Violetta Lubiewska, mama Kacpra.

Poszło o „Spacer dla przyszłości”, czyli protest organizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. 9 grudnia 2020 r. protest odbył w szeregu polskich miast, m.in. w Opolu.

Kacper, który od lat walczy na rzecz poprawy klimatu, był jednym z aktywistów. - W pewnym momencie podszedł do mnie policjant i powiedział, że doszły go słuchy, że jestem niepełnoletni, więc nie mogę przebywać w przestrzeni publicznej bez opieki osoby dorosłej. Stwierdziłem, że jestem z rodzicami, co było prawdą. Ostatecznie ja i mój tata zostaliśmy spisani - relacjonuje 16-latek. - Krótko po tym incydencie miałem wygłosić przemówienie o walce na rzecz klimatu i zapowiadanym polskim wecie dla budżetu Unii Europejskiej, które miałoby fatalne skutki dla realizacji celów klimatycznych. Zdążyłem powiedzieć jedno, może dwa zdania. Trwało to raptem kilka sekund. Wtedy podszedł do mnie policjant i stwierdził, że używanie megafonu narusza przepisy dotyczące ochrony środowiska. Nie dyskutowałem z nim. Oddałem megafon kolegom i kontynuowałem już bez sprzętu nagłaśniającego. Manifestacja była pokojowa i dopóki u mnie w domu nie pojawił się kurator, byłem przekonany, że policja nie miała zastrzeżeń do zachowania mojego czy moich kolegów.

Kacper Lubiewski jest nie tylko aktywnym działaczem na rzecz środowiska, ale i świetnym uczniem. Miał ostatnio średnią ocen 5,66 i wcale nie był to rekord w jego szkolnej historii.

Do tego jest kilkukrotnym stypendystą marszałka województwa, prezydenta Opola, a ostatnio nawet stypendystą Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci, który wspiera wybitnie zdolnych uczniów.

- Dzięki temu ostatniemu stypendium, brałem udział w tutorialach z filozofii prawa. Interesuję się społeczeństwem i prawem, startuję m.in. w olimpiadzie z WOS-u, dlatego wiem, co się wokół mnie dzieje - mówi 16-latek. - To, co się stało, odbieram jako próbę represji i zastraszenia mnie. Nie wierzę, że wyląduję w poprawczaku i policja pewnie też nie wierzy. Tu chodzi o to, żeby zniechęcić mnie i innych do działania i pokazać, że to się nie opłaca, bo na przykład, zamiast zająć się szkołą, będę myślał o sprawie w sądzie.

Rodzice Kacpra stoją za nim murem. Dla nich sprawa jest podwójnie absurdalna.

- Moje dziecko żyje ekologią, jeździ nie tylko po Polsce, ale i po Europie, angażując się na rzecz środowiska, a tu policja zarzuca mu, że on środowisku szkodził - kręci z niedowierzaniem głową Violetta Lubiewska, mama Kacpra. - To skromny i dobry chłopak, dlatego zarzut demoralizacji jest kuriozalny. Przykro mi, że ktoś nadał tej sprawie bieg, bo uważam, że trzeba dużo złej woli, by tak potraktować nastolatka, który walczy w imię słusznej idei. Policja tego dnia również używała megafonu i to znacznie mocniejszego. Zagłuszał on wszystkich tak, że nie dało się usłyszeć osoby obok. I to nie było niszczenie środowiska?

Poprosiliśmy opolską policję o odniesienie się do sprawy, ale na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Stanowiska dotąd nie zajęło również biuro prasowe opolskiego sądu.

Sprawa przypomina tę z Krapkowic, która pod koniec ub. roku wywołała emocje w całym kraju.

14-letni Maciej Rauhut udostępnił post na Facebooku, dotyczący "krapkowickiego spaceru", czyli protestów przeciwko rządom PiS oraz zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. Krótko po tym do jego domu przyszli policjanci, którzy mieli mu zarzucać, że nawołuje do nielegalnych protestów. Mundurowi uznali m.in., że chłopak przejawia demoralizację i skierowali sprawę do sądu. Ten postanowił nie wszczynać postępowania, więc finalnie 14-latek przed sądem nie stanął.

Kilka dni temu stanowisko stracił natomiast podinspektor Józef Chudoba, komendant policji w Krapkowicach. Jak ustalił nasz reporter Radosław Dimitrow miało to związek z listopadowym najściem 14-latka.

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Dodaj ogłoszenie